Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- To mogła powiedzieć chociaż nie, zamiast uciekac bez słowa. Trzba było cos powiedzieć. Ciekawe co urządzi mi Anna? Ma dopiero 16 lat... - komandor nalał sobie kieliszek absyntu.
"Jeżeli ta Anna jest taka jak Marysia, to wcale bym się nie chciał dowiedzieć... co urządzi" - pomyślał kapitan, wlewając absynt i sobie.-Panie komandorze, może i Marysia - Maciek posłał jej przepraszajace spojrzenie, czuł się niezręcznie mówiąc za nią -powinna powiedzieć państwu o swoich planach. Ale o tym się nie myśli - mój ojciec, jest emerytowanym generałem marines - chciał i mnie widzieć w mundurze, tarzającego się po poligonie... Jeśli ktos podejmuje decyzję, co chce robić - zazwyczaj dąży do tego za wszelką cenę... Często, podświadomie bojąc się konfrontacji z rodziną...
- Może... może... No zasiedziałem się tutaj. Musze wracać na swój okręt. Tylko jak juz będzie ten ślub, chcę na nim być wraz z całą rozdziną. - komandor wstał. - Tylko dobrze się nią opiekuj bo wiesz co prawda?
-Bo mnie pan wszędzie znajdzie? - Maciek uśmiechnął się leciutko - a tak naprawdę, dla mnie jest ona ważniejsza od wszystkiego... Nikomu nie pozwolę jej skrzywdzić. A co do ślubu, ależ oczywiście. Damy panu znać wcześniej. Po pozegnaniu, i odprowadzeniu gościa Kapitan, i jego narzeczona udali się na mostek.-I jak sytuacja? Klingonie chcą strzelać?
- Nie chcą do nikogo strzelać. - odpowiedział znudzony Alan. - Ambasador jest w kwaterze. Pilnuja ją dwóch strażników. Możemy lecieć?
-Ją? - spytał zdziwiony kapitan - a zresztą, mniejsza... Warp 6, i lecimy na spotkanie. Kontrolujcie tą kwaterę - formy życia, zmiany składu atmosfery, czy inne tego typu rzeczy - może się okazać, że będzie się tam chciał dostać ktoś zamaskowany. Jakaś rasa, jeszcze w czasach Archera używała takiej technologi...
- Pokład 2 odciąłem od resty statku, a ambasador jest stale namierzona przez teleporter. To chyba wystarczy...USS Scorpion ruszył z powrotem w kierunku orbity planety. Po ponad godzinie wyszedł z warp.
-Skan obszaru. Dowiedzieć się od Macetczyków, czy w systemie znajdują się zamaskowane okręty. Połowa impulsowej na miejsce spotkania, trzymajcie broń w pogotowiu... Sprawdzać co chwilę odczyty energetyczne z systemu, czy przypadkiem nie wykryjemy czegoś... Dziwnego.
- Nie ma żadnych zamaskowanych okrętów. Miejsce nego cjacji to ta wyspa. - Alan wskazał na mapę planety. - Każdy negocjator może mieć dwie osoby towarzyszące, ale bez broni. Ambasador Rawless ma dwóch pomocników, więc chyba my odpadamy.Scorpion znajdował się nad pokazana przez pierwszego wyspą.
Maciek wzruszył lekko ramionami. I tak nie bardzo odpowiadało mu przyglądanie sie negocjacjom, w których biorą udział Klingonie. Szczególnie, ze bez broni... Uruchomił komunikator=/= Matthew von Caep do ambasador Rawless. Zajęliśmy pozycję na orbicie. Scorpion nie ma na pokładzie pojazdów dyplomatycznych, a tylko zwykłe promy, dlatego sugeruję teleportację na powierzchnię
- Rozumiem. - odpowiedział ci śpiewny głos. - Zaraz teleportuję się na powierzchnię.Po kilku minutach nerwowego oczekiwania otrzymałeś informację, że ambasador dotarła na miejsce.- No teraz sobie poczekamy nawet pare dni. - jęknał Marten. - Jak ja nie lubię czekania...
-Mnaiej więcej, tak jak ja pierwszy - Maciek uśmiechnął się smutno - Beregh, pogoń naszych mechaników. Potrzebne nam holodeki, i strzelnica - Kurczę, nigdy nie myślałem że to będą priorytety... Ale bezczynności pewnie spora część załogi nie zniesie. Spytajcie też Ayi, czy na planecie jest jakaś wyspa, na którą można się przenieść, i odpocząć trochę na powierzchni. Wyspa musi być spora, mamy dość dużą załogę. My nadal utrzymujemy gotowość bojową, ktoś moze zechcieć przerwać negocjacje. Przygotować trzy piecioosobowe drużyny ochrony. Przyznać im tymczasową kwaterę, obok transporterów. Wydać karty, czy co tam będą chcieli. Jakby były problemy, przenosimy ich natycmaist na powierzchnię.
Rozkazy zostały spełnione. Aya uczestniczyła w negocjacjach, ale jeden z Macetczyków dał wam namiary na kompleks wypoczynkowy Klingonów. Ostrzegł, ze jest troche zniszczony, ale plaża jest czysta.
=/= Szef do załogi. Znajdujemy się na orbicie świata macetczyków, nasz ambasador bierze udział w negocjacjach, więc pewnie czeka nas kilka dni nudy... Holodeki i strzelnica zostaną w najblizszym czasie naprawione. Basen, ogrody hydroponiczne i siłownia są sprawne. Po za tym, dla chętnych przewidziana jest możliwość wypoczynku na planecie. Dwa promy typu dziewięc, będą kursować między planetą a Scorpionem co cztery godziny. ZNajdował sie tam kompleks wypoczynkowy Klingonów, pewnie teraz jest w gruzach, ale jak zapewnili mnie Macetczycy plaża jest czysta. Zanim rozlecicie się po okolicy, chciałem przypomnieć że wachty nadal was obowiązują... A poza tym, miłej zabawy! Kapitan, koniec.Sam Maciek poszedł do swojego gabinetu, na pokładzie pierwszym i wziął sie za zaległą robotę. Od kilku dni nie miał czasu na przeglądanie mniej istotnych raportów... A pozostało tylko czekać na koniec negocjacji.
Zainteresowanie plażą było tak duże, że promy na początku musiały odbyć kilka kursów. Pozostali załoganci albo odpoczywali na okręcie, albo przeklinali wszystkich, że są na wachcie.Po około godzince zgłosił się do ciebie Shiran:- Kapitanie trzeba ogłosic czerwony alarm! Do Scorpiona zbliża się prom, na pokładzie którego jest, jeśli dobrze zrozumiałem, pańska przyszła teściowa. Czy mam podnieść osłony i załadować broń?
