Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Grupa odległa jest o 6 godzin od układu. Około 20 okrętów. Nie znamy jeszcze klas. Ale to chyba nieklingoni, bo oni byliby zamaskowani.
-Coś tu mocno nie gra... Klingonie, u licha, jak zauważyłeś zamaskowaliby się. I uderzyli znienacka. Nasza grupa, po tym jak mówiłem im o ilości min w okolicy, powinna nas wywoływać... Romulanie mają kawał drogi, a klingonie by ich dopadli znacznie wcześniej. Gorn nie ryzykowałby wojny, zarówno z Imperium jak i z nami... Czy został jeszcze ktos, kto z jakiegoś powodu chciałby nas pozabijać?Beregh, spróbuj wywołać te okręty, najlepiej na komunikacji dalekiego zasięgu. Przecież wiedzą, ze będziemy się bronić, więc nic nowego sie nie dowiedzą..
Scorpion zaczął wywoływać grupę okrętów. Ta przez kilka minut nie odpowiadała, wreszcie na ekranie pojawiła sie sylwetka Gornyjczyka.- Kapitanie Caep, więc pan również ruszył za prośbą niewolników o wolność? - to był Maateth.
-O.o. - Maciek nieco się zdziwił widząc znajomą twarz - Witam ponownie Kapitanie... Tak, też chcę im pomóc. I z góry przepraszam, ale muszę to powiedzieć. Federacja zdecydowała się bronić Macetczyków, jeśli macie wrogie zamiary, zawróćcie natychmiast - w przeciwnym razie mogą spotkać was poważne konsekwencje... Jeśli jednak, wy też chcecie tylko obronić ich przed tymi cholernymi Klingonami - to witamy z całego serca...
- Nas też poprosili o pomoc, kiedy Federacja będzie gotowa sama to robić na pewno odejdziemy. - odpowiedział Maateth.
-Nie musicie odchodzić... Coś czuję, że Klingoni nas zaatakują - a Krag - Maciek po swoim śnie, i groźbach wobec Maryśki nie potrafił myśleć o nim z szacunkiem - zapewne rzuci w ten rejon tyle okrętów, ile wygrzebie...
- Nie może zadużo bo musi chronić swe granice. Po ostatnim naszym rajdzie musili odbudowywać wszystkie instalacje w jednym z układów...
-Szkoda że Flota nie moze wreszcie zacząć z nimi walczyć... No, zresztą mniejsza. Jak będziecie 10 minut drogi od nas, skontaktujcie się z nami. Rozstawiliśmy miny w całej okolicy - a jest ich sporo... Nasza flota też powinna przylecieć w ciągu 10 góra 12 godzin... A wtedy Macetczycy będą już niemal całkiem bezpieczni...
Znowu minuty zaczeły ci się dłużyć, a oczy kleić. Nic nie zapowiadało ataku Klingonów.
-Dobra, moja wachta skończyła się już dawno... Niech mnie ktoś obudzi, jak nasza Flota będzie ze dwie godziny stad - Maciek głośno ziewając udał się na spoczynek
Mogłeś odpocząć przez około 7 godzin gdy zostałeś obudzony przez T'Reę, która była kapitanem na nocnej zmianie.- Kapitanie... mamy problem. Flota gornyjska jest 65 minut stąd, federacyhna 187, a czujniki wykryły jeszcze jedną, dosyć dużą. Będzie tu za 102.
-Niech zgadne... Krag, i reszta wesołej gromadki - spytał Kapitan sennym głosem - Juz idę na mostek. Rozpocznijcie ostatnią diagnostykę systemów, i połączcie się z macetczykami. Powiedzcie im, żeby rozstawili się w okolicach stacji. Część Klingonów powpada na miny, reszta na wystrzelone przez nas torpedy. Niech wyślą ze dwie mniejsze jednostki, żeby przeprowadziły Gornyjczyków jak przylecą - nie mozemy ryzykowac komunikacji dalekiego zasięgu - Maciek ziewnął jeszcze raz. O tyle dobrze, ze się wyspał... Szybko założył mundur, przypiął oznakę stopnia, i spokojnym krokiem ruszył na mostek. Jednocześnie zastanawiajac sie, co za kretyn umieścił jego kwaterę taki kawał od mostka? Gdy tylko wszedł do pomieszczenia, zajął swoje miejsce. Przez najbliższą godzinę spoków... Potem się zobaczy.
Statki rozstawiły się w szyku obronnym. Gdy przybyli gornyjczycy od razu poprawił ci sie humor. 1 pancernik, 6 krążowników, 13 niszczycieli i kilka mniejszych jednostek to było ogromne wzmocnienie. Czekaliście na Klingonów.- Kapitanie, Klingoni zmieniają kurs. Są teraz na przechwytujacym względem federacyjnych okrętów!
-Wywołać dowódcę Macetczyków!-Tu Kapitan von Caep - mamy problem. Jak widzicie Klingonie zmienili kurs, i chcą pzrechwycić nasze siły... Nie będą mieli żadnych szans. Uważam, ze część sił powinna polecieć im na spotkanie - i spróbować przeciągnąć Klingonów tutaj... Lub zniszczyć jak najwięcej z nich. To moi... Rodacy. Nie chcę, by zgineli nadaremno - a przeciwko takim siłom Klingonów, pewnie niewiele poradzą sami...
Na ekranie pojawiła sie Aya.- Przykro mi, ale odmawiam. Nie możemy teraz podzielić sił. Możliwe, że inna grupa podchodzi nas w wolnym warp, który nie jest wykrywany przez nasze czujniki. Nikt z nas nie poleci. I przecież podobno jaden z waszych okrętów posiada torpedy trnasfazowe. Kto zaatakuje taki okręt?
