Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
Maciek spróbował cos powiedzieć. Cokolwiek - ale z jego ust wydarły sie tylko bąbelki powietrza. Nie pozostało mu nic innego, jak płynąć za Ayą. I podziwiać widoki - a było co. Matthew widział już Wielką Rafę Kolarową - ale nawet nie umywała się do tych cudów... Wiedział już też, dlaczego Macetczycy tu mieszkali, a pierwsze skany wykryły ich bardzo mało - na tej głębokości, ze wskazaniami czujników mogły dziać się różne rzeczy...
Aya i Alidana wpłynęły do małej jaskinii. Była jasno oświetlona, a wgórnej części znajdował się półka nad poziomem wody. Aya poczekała aż podpłyniecie i wyjmiecie ustniki.- I jak się panu podoba nasz świat? - dopiero teraz zauważyłeś na jej szyi otwory skrzelowe. - Nie warto za niego walczyć?
-Nie wiem czy warto walczyć za świat... Warto walczyć o życie. O życie jego mieszkańców - choć nie ukrywam, ze jest tutaj pięknie... Trochę nurkowałem na Ziemi, ale to nic w porównaniu z tym co widziałem tutaj... Jak Klingoni was tutaj znaleźli?
- Normalnie. Przylecieli, porozumieli się z naszymi przywódcami, obiecali pomoc technologiczną w zamian za możliwość budowli kilku podwodnych kopalni. Nim się obejrzeliśmy już byli okupantami. Wybuchło powstanie, oczywiście przegralismy bo nie mieliśmy floty na orbicie. Po tym odebrali nam resztę praw i stalismy się niewolnikami. Na szczęście wojna z Dominium zmusiła Imperium do zmiany polityki, dana nam namiastki autonomii. Skontaktowaliśmy się z najemnikami, dostawcami broni i czekaliśmy na odpowiednią chwilę. Ta chwila nadzeszła, a każdy Klingon na tej planecie poza kilkoma wyjątkami zginął.
-Nie spytam, co się stało z tymi wyjątkami - Maciek westchnął. Od wyruszenia na tą misję, wszytko waliło się... Gdzie było to pokojowe poznawanie kosmosu?-Może nie powinniśmy rozmawiać o pracy... Ale wie pani może, jak najlepiej zabezpieczyć ten system? Nie oszukujmy się, Klingonie przylecą przed naszą Flotą. A ja jestem tylko chorążym, z rocznym stażem - który niewiarygodnym szczęsciem dostał wąłsny okręt - tym razem uśmiech Kapitana był raczej smutny - Nawet jak przybędzie nasza Flota, to większy najazd Klingonów skończy się naszą klęską. Chciałbym zaminować spory kawałek pzrestrzeni, na wektorze z którego mogą przylecieć klingoni, i wycofać okręty za linię stacji orbitalnych. One ich długo zatrzymają - a my przez ten czas będziemy atakować torpedami...
- Wyjątki żyją i mają się dobrze. Ród panujący na tej planecie zrozumiał, że nie może być kontynuowana polityka niszczenia podbitych kultur. Imperium musi stać się podobne do Federacji, skończyć walki z sąsiadami i szykować się na ostateczną batalię. Z Borgiem. - popatrzyła na twoje zdziwione oblicze. - Tak. Wiemy o Borgu. On przybędzie. Dawniej była to odległą przyszłość, teraz dzięki waszej admirał to tylko kwestia czasu. O obronę na razie proszę się nie martwić. Nasze krążowniki już stawiają zakamuflowane miny, oczekujemy też wsparcia. Dużego wsparcia... A teraz przepraszam. Muszę spotkać się z rodziną i doradcami. - wskoczyłą do wody. Z wami została Alidana.- Możecie płynąć gdzie chcecie, ale nie oddalajcie się zbytnio od kotliny. W okolicy są duże drapieżniki. W razie czego użyj tego. - wręczyła ci karabin, ten sam co nosiła na Scorpionie po powrocie do romulańskiego wyglądu.
-Jasne. I Dzięki za zwiedzanie - Maciek uśmiechnął się rozbrajająco, jednocześnie czując na sobie krzywe spojrzenie narzeczonej. Odczekał chwilę, i gdy tylko Alidana znikneła w odmętach spojrzał na kadetkę-Nie patrz tak na mnie... Mówiłem, że tylko ty mi się podobasz - pocałował ją lekko i wziął na ręce. - To gdzie płyniemy?-Wiesz... Szczerze mówiąc nie przepadam za takimi ilościami wody...-I teraz dopiero mówisz? - Kapitan był oburzony - Trzeba było powiedzieć wcześniej, nie ciągną...-Przestań. Chciałam zobaczyć jak żyją - ale mozemy już wracać...-Jasne. - Maciek klepnął swój komunikator =/= Cześć, Alan. Zabierzcie nas... Prosto na mostek.Po chwili Oboje usłyszeli ciche parsknięcia śmiechem. Dopiero teraz zauważył, ze oboje nadal są w dziwnych kombinezonach - a on dodatkowo ściska karabin.-To nie jest śmieszne... Sternik, od zaraz masz bardzo uważać gdzie latasz, w całym systemie zacznie roić się od zakamuflowanych min... Shiran, rozstaw nasze w miejscu, gdzie Klingoni mogą wyjść z warp. Beregh, podaj Komandor Gharti dokładny raport na temat tutejszych sił obronnych - Macetczycy chyba go już przesłali...
- Z tymi minami to radzę nie rozstawiać ich na końcu sysytemu, ale w okolicach stacji. Gdy Klingoni będą podlatywać to fazerami je zniszczymy. Można też zamontować zapalniki zbliżeniowe...- A stan floty Macetczyków?- Mówiąc prawdę byłem zszokowany. - za Shirana odpowiedział Marten. - 1 Vor'Cha, 3 K'Vort, 2 K'Tinga, 2 B'Rel, 2 D7, kilka małych fregat... Skąd oni wytrzasnęli tyle klingońskiego sprzętu? Przecież nie mogli wszystkiego zdobyć w jednej chwili. Tak samo nie zauważyłem żadnych zniszczeń na stacji, a na orbicie są szczątki tylko dwóch okrętów! O co tu chodzi?
-Może ich spytamy? Ale z tym poczekajmy do przylotu naszej floty... Zacznijcie rozstawiać miny, jak skończycie prześlijcie Macetczykom dokłądne współrzędne każdej z nich. A raport o ich siłach prześlijcie do Komandor, i do szefa lecących tu dyplomatów...
- Zaraz - wtrąciła Maria. - Aya mówiła coś o rodzie co przeszedł na ich stronę. Może to jego siły?- Możliwe... - Marten wziął znowu do ręki padda. - Okrętów najemników jest 25. Korwety, fregaty, raidery, podrasowane promy... Słaba siła ognia, ale dobra manewrowość. Mozna wykorzystać je jako wabiki i dobić odkamuflowanymi krążownikami. Miny rozstawimy w ciągu 2 godzin.
-A potem przygotujemy okręt do bitwy. Co się da naprawić, ma być naprawione. Czego sie nie da - też. Skontaktujcie się z Macetczykami, w sprawie częsci i ewentualnej pomocy. Poproście też o pożyczenie kilkunastu torped. Pewnie niewiele nam już zostało... Niech maszynownia pracuje nad napędem - jeśli potrzebują pomocy, niech aktywują doktora w wersji inżynieryjnej. Spróbujcie przekierować moc z holodeków, i innych mniej istotnych systemów do broni i osłon.
- Torped? Mamy jeszcze wiele... Z 20 kwantówek i 70 fotonówek, może mniej... Nawet jeśli zrobimy 20 podwójnych min i tak zostanie na dłuższą bitwę.Naprawy postępowały, inżynierowie przekierowali energię z niepotrzebnych systemów. Miałęś dużo wolnego czasu.
-Dobra, panie i panowie. - Spytał po jakichś pięciu godzinach śmiertelnie znudzony Kapitan - Zostało jeszcze coś do zrobienia?-Uzbrojenie gotowe... Osłony sprawne w stu procentach, naprawy reszty idą dobrze - zameldował Shiran-Komunikacja, sensory, system dystrubucji energi sprawny-Ster, sensory nawigacyjne i napęd warp sprawne-Reaktor, gondole, kanały EPS - wszytko działa.Kapitan wzruszył ramionami. Nudził się, a zostało jeszcze dobre dwadzieścia godzin do przylotu Floty... Postanowił trochę odpocząć.W kwaterze cisnął mundur w kąt, myśląc że posprząta później. Założył czarne bojówki, koszulkę i udał sie na zwiedzanie własnego okrętu. I patrzenie, jak wszytko wygląda, gdy załoga nie pręży się na baczność...Najpierw odwiedził maszynownię, leniwym krokiem sprawdził jak wszyscy pracują - a szło im to wyjątkowo dobrze. Chyba dwie wachty się zebrały - sądząc po ilosci ludzi, i naprawiały wszytkie uszkodzenia. Podobnie wyglądała zbrojownia - może z wyjątkiem nerwowego kadeta, który nie chciał Maćka wogule wpuścić do srodka, bez podania jakichś kodów... Torpedy stały na stojakach, wyrzutnia też wyglądała na sprawną. Po obejrzeniu "ważnych miejsc" Maciek poszedł do ważniejszych - a mianowicie do dziobowego. Zastał tam dokładnie to, czego się spodziewał. Zadymione, sporych rozmiarów pomieszczenie, pełne różnych istot trzymajach rozmaitego kształtu szklanki i kufle. Nikt nie zauważył jego przyjścia. Nie zrażony podszedł do jakiejś grupki kadetów, by posłuchać o czym mówią. Był ubrany po cywilnemu, i nikt go nie poznał...-A co sądzicie o kapitanie? - spytał jeden z nich-A co tam sądzić... kobieciarz... Do tego zaraz po akademi, a juz Kapitan! Jaśnie pan...-Pzresadzasz - mruknął jeden z nich. Maciek szybko przypomniał go sobie z którejś wachty na mostku - Lubi tylko jedną kobietę, a po za tym jest przynajmniej odważny... I nie daje do siebie strzelac i próbować negocjować - jak większość kapitanów-A ta akcja z T'Reą? - Spytał powątpiewająco pierwszy kadet-Masz na myśli Alidanę? Romulankę, która zajeła miejsce T'Rei, symulowała szaleństwo, i chciała go pobić czy tam zgwałcić w jego kwaterze? - Dla kadeta tego było za wiele. Mało kto wiedział co się działo przez ostatnie dni, a oficerowie mieli mnóstwo innych spraw na głowie niż wyjaśniać im wszytko-Żartujesz sobie?! Dlaczego nikt nam nie powiedzał?!-A pytaliście? - To zadanie zadał sam Matthew, z uśmiechem na twarzy, i kuflem który wziął od przechodzącego kelnera, w ręce-K..K... Kapitan? - Z trudem wydyszał jeden ze zgromadzonych-Nie. Matthew von caep - Kapitanem jestem na służbie... którą już skończyłem. Co sądzicie o macetczykach?-Macetczykach, sir?-Zapomniałem, ze nie wiecie... To oni... Uprowadzili Scorpiona. Federacja obiecała im pomoc, juz lecą tu spore siły, a tymczasem mamy im zapewnic obronę. Znajdujemy się włąśnie na orbicie ich macierzystego swiata. A, i jeszcze jedno... Obezny tu akdet Johnson juz o tym wie... Kapitanem, czy sirem jestem tylko na złużbie. Prywatnie mam - Młodzieniec się uśmiechnął - na imię Maciek. == Kwatera kapitańska ==Maciek szybko położył się, myśląc o swojej dwunastogodzinnej wedrówce po okręcie. I o ciężkim losie ochrony, która co jakiś czas musiała patrolować korytarze... Do przylotu Floty zostało jakieś 11 godzin - dość czasu zeby się wyspać. maciek miał tylko nadzieję, ze Klingonie nie przylecą pierwsi...
Ledwo przyłożyłeś głowę do poduszki gdy zostałes wezwany na mostek przez Martena.- Leci tu duża grupa okrętów i nie wyglądają mi na federacyjne.
-Niech zgadne... Ten Macetcki czujnik ich nie wykrył, i będą tu zaraz? Już idę...Maciek nawet nie mając siły, zeby kląć na czym swiat stoi założył mundur i poszedł na mostek. Od progu spytał o sytuację.
