Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
Maciek złapał mek'leth i walczył dalej. Jednak był coraz bliżej ściany. Wpadł mu do głowy ostatni pomysł - a właściwie wiedza, jaką wpajano mu podczas szkolenia w Akademi "Klingońskie pojęcie honoru, różni się od ludzkiego. Dla nich liczy się zwycięstwo"Maciek wkładając w to całą siłę spróbował sparować cios generała. Drugą ręką wyszarpnął zza pasa jeden z zabranych z mostka noży, i spróbował pchnąć nim Kraga w bok. Tak żeby padł, ale nie żeby umarł.
Wbiłeś mu nóż aż po rękojeść. Krag westchnął i osunał się na kolana.- Wygrałeś... - szepnał i padł.
-Słyszeliście! - warknał kapitan do strażników. - Zabierzcie go do ambulatorium. Lekarz go nie skrzywdzi, jeśli będe z wami... Chyba ze wolicie go sami stąd zabrać, i wynieść się w cholerę? Jeśli tak, wydamy wam ciała waszych wojowników, zebyście mogli ich pochować. Z wyjatkiem jednego, wszyscy zgineli w walce.
Porucznicy podskoczyli do generała i ostrożnie zaczęli go wynosić z pomieszczenia.
Maciek klepnał komunikator, z ponurym uśmiechem na twarzy. Miał nadzieję że generał przeżyje - i doceni to, ze Matthew go oszczedził-Dowódca do... Kogokolwiek. Klingonie niedługo opuszczą statek. Jeśli to niekonieczne, zostawcie ich w spokoju. Wszystkie ciała poległych Klingońskich wojowników, mają zostac dostarczone do którejś z transporterowni.Kapitan podbiegł do Marii i wziął ją na ręce, potem wybiegł razem z nią z pomieszczenia, i dogonił poruczników-Jeśli wejdziecie do ambulatorium sami, to doktor was zabije - powiedział cicho, i szedł razem z nimi. Z zamiarem wejścia do ambulatorium, i szybkiego wyjaśnienia doktorowi co się dzieje.
Wbiegłeś do ambulatorium i ostroznie położyłeś Marię na łóżku. Doktor wziął trikorder i zaczał ją badać. Po chwili wyłączył urządzenie.- Ja... - przerwał na chwilę. - Nie mogę już jej pomóc... Gdybyś przybył wcześniej...Maria na chwilę otworzyła ovzy.- Kocham... cię... - wyszeptała. Zamkneła oczy.- Nie nie NIE!!! - krzyczałeś.- On nie zyje bydlaku! - usłyszałeś za sobą. - Zabije cię! - nie zdązyłeś się uchylić przed ciosem. Padłeś na ziemię.- Zostaw mnie!- Zostaw mnie! - otworzyłeś oczy. Leżałeś na ziemi obok łóżka.- Co mam cię zostawić? - usłyszałeś głos Marii. - Czyli wczoraj kłamałeś? - usiadła na łóżku i zaczęła płakać.
-Ty nie jesteś Klingonem? Flota Federacji nie została zniszczona? TY ŹYJESZ?! - Dopiero teraz dotarło do Maćka co się stało. To był sen... Tylko koszmarny sen.Natychmiast wstał z podłogi czując ból w łydce - widocznie rzucał sie przez sen i o coś uderzył - i pocałował sterniczkę.-Nie kłamałem... Chyba. Ostatnie co pamiętam, to walka z Generałem Kragiem, i ty umierająca... Boże...A co do wczoraj... Oświadczyłem ci się, wyznałem miłość i odstawiłem do kwatery? - Maciek miał dość oszołomiony wyraz twarzy. Nie bardzo wiedział co się dookoła niego dzieje.
- Tak... zrobiłeś to... - pociągnęła nosem. - Walczyłeś z generałem? Przecież on jest dalej w tej bazie...
Maciek pogłaskał swoją ukochaną po włosach i zaczął mówić-Widocznie miałem koszmar... W momencie gdy krzyczałem... Jak zauważyłaś głośno, to jakiś Klingon chciał mnie uszkodzić za zabicie Kraga i jego syna... Zresztą, to długa historia. Całe szczęście że to tylko koszmar - Maciek uśmiechnął się.-Więc moze pójdziemy na mostek, Madam? Pierwszy, nawiasem mówiąc, juz przeglada regulamin, szukając przepisu który mówi, co ewentualnie trzeba zrobić gdyby Kapitan ślubu udzielić nie mógł.Nawiasem mówiąc... Wiesz moze skad sie tutaj wziąłem? Ostatnie co pamiętam, to że odprowadziłem ciebie, i wróciłem do swojej kwatery...
- Poszedłeś spać. Nie odpowiadałeś na wezwania pierwszego to poszłam sprawdzić co z toba. Przecież nadal znam kody. To ja we śnie umarłam? A była tam Alidana?
-Aha. Najpierw ona, lub któryś z jej kumpli walnął mnie po głowie, a potem pomogła mi opanować mostek i maszynownię... - Maciek mówiac w pośpiechu się ubierał, dopiął jeszcze tylko kołnierzyk i był gotowy do drogi.-No dobrze, Panno Woźniak. Proszę na mostek - Kapitan wyszczerzył się w szerokim uśmiechu, i z Maria pod ramię udał się w stronę mostka. Po drodze klepnął tylko komunikator.=/= Dobra Pierwszy, wybacz spóźnienie... Zaraz będziemy na mostku. Działo się coś ciekawego? I czy już dolecieliśmy?
- Nic ciekawego. - odpowiedział Marten. - Będziemy na miejscu za 48 minut.- I co dalej było z Alidaną? - zapytała Maria.
-Po tym jak mnie ogłuszyli, i się obudziłem wyjaśniła mi całą sytuację. W czasie ataku, aż trudno się przyznać, ale spałem... Poszliśmy do ambulatorium, i aktywowaliśmy doktora. Szybko zaczął się... Powielać. Kanałami Jeffriesa ruszyliśmy w dwóch grupach - ona do maszynowni, my na mostek. Nic więce się nie stało, siadła komunikacja, i nawet nie wiedziałem czy nic im nie było. Krag powiedział mi tylko, ze zabiłem jego obsadę maszynowni, więc chyba im się uda.... - Kapitan przerwał gwałtownie, i stanął przed drzwiami do turbowindy-A dlaczego pytasz? Ja naprawdę kocham tylko ciebie... A jeśli myślałaś, ze chcę zabić Alidanę, to złość już mi pzreszła...
- Po prostu się interesowałam. - wzruszyła ramionami. - Ale to ciekawe, że ja jestem królewna do uratowania, a ona walczyła lepiej od ciebie. Chyba jednak trochę ci się podoba, ta jej niezależność i siła. No przyznaj się. - szturnęła cię palcem.
-Gdybym był Volcanem lub Romulaninem, też byłbym silniejszy skarbie - Maciek uśmiechnął się lekko. Zresztą, kto powiedział ze lepiej ode mnie? Mogę ci przypomnieć, ze zabiłem dużego Klingona, który po tym jak Hmm.. Groziłem, zaatakowaniem jego stacji od środka mnie nie lubi - właśnie w tej chwili weszli na mostek. Maciek szybko zajął swój fotel i przeciągnął się leniwie. Pierwszy raz od... Praktycznie od pierwszego spotkania z piratami, udało mu się zrelaksować i wyspać.-No dobra, panie i panowie. Klingonie mogą nam w każdej chwili zrobić niespodziankę... Sprawdźcie co dokładnie nie działa, żeby nie wynikły potem przykre niespodzianki...
