Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
Przyczyną śmierci było wykrwawienie. Znalazłeś dużą rane na jego nodze, nieporadnie obandażowaną.Dochodziłeś do pokładu 15. Usłyszałeś podniesione, gardłowe głosy. ktos cicho odpowiedział. Po chwili padł strzał.
-Zastanawiając sie, do kogo mogą należeć te głosy Maciek powoli ruszył w tamtą stronę. Gdy doszedł do najbliższej kratownicy, ściągnął karabin z ramienia, i spojrzał na korytarz.
Zobaczyłeś kolejne ciało, tym razem mechanika. Obok niego stało dwóch Klingonów.- ...we bydle myślało, że nam ucieknie!- Ha ha ha! Ciekawe gdzie ukryli się pozostali?- Tchórze włączyli pola zagłuszające i trikordery nie działają.- Ich tak ich wytropimy...Obaj stali odwróceni plecami do kratki, za którą się ukrywałeś.
Maciek lekkim ruchem ręki pzrestawił karabin na ogłuszanie, i wystrzelił bardzo szybko dwa razy. Poczekał aż klingoni padli, a położył się płasko. Po jakichś dwóch minutach, wyjrzał znowu, zeby sprawdzić czy nikt się tym nie zainteresował.Szybko zdjał kwatę, i zeskoczył na ziemię. Tego mnie... Bogato, odzianego dobił, a drugiego próbował wtaszczyc do kanału, niekoniecznie w tym miejscu. Z zamiarem przesłuchania go. Cały czas ręcznym fazerem celował w tego ogłuszonego.
Klingonem był jakiś młodzik, ale mimo tego miałes problem z wtaszczeniem go do kanału. W sama porę ci sie udało. Gdy pociagnąłeś go kilknaście metów wgłąb usłyszałeś głosy kolejnych Klingnów.- Ktoś zabił Kragwa. To te bydlaki! - słychac było odgłos biegu dużej grupy osobników.- Gdzie? Z powrotem do maszynowni! Obstawić ją. Federaków jeszcze znajdziemy. - głosy zaczęły się oddalać.
Maciek zaczął taszczyć Klingona, do jakiegoś ślepego zaułka. Do miejsca, gdzie jego krzyki nie byłyby słyszane przez nikogo. Gdy doszli do takiego miejsca, dokłądnie go związał, zabrał wszelką broń, i dopiero wtedy obudził.-Kim jesteś, i co do cholery robicie na MOIM okręcie? - warknął celując w Klingona.
Klingon hardo popatrzył ci w oczy i nic nie odpowiedział.
Kapitan pogrzebał chwilę w kieszeni, i wyciągnął hiposprey. -Wiesz co to jest? Ochrona Federacji używa tego do tortur - Uśmiechnął się zimno - Pod wpływem tego, uznasz że śmierć to najlepsze co może cię spotkać... A poprzedzą ją dni wolnej agoni... Radzę ci mówić - Maciek nie wspomniał, ze w hipospreyu jest tylko lekki środek przeciwbólowy...
Klingon charknął.- Nazywam się D'Nak. A co tu robimy to sam widziałeś. Nie trzeba było sie pchać do pomocy Maketczykom. Federacja za to zapłaci. Pierwsza rata została przyjęta, generał Krag zniszczył waszą grupę wypadową! - zaśmiał się z pogardą.
-Tak, chłopcze? - Maciek bawił się cały czas małym hipospreyem - to powiedz mi, ile statków zaatakowało mojego Scorpiona? Bo wątpie, zeby coś mniejszego od Negh czegoś tam, nie wiem jak wy to nazywacie... Sobie poradziło. Powiedz mi też, ilu jest waszych na moim statku.
- Są nas setki! - krzyknął Klingon i szrpnął się usiłując trafic ciebie głową. Niestety bezskutecznie. - Nic was nie uratuje!
Maciek tylko westchnął demonstracyjnie. I strzelił w ramię Klingona, robiąc sporych rozmiarów dziórę. Cieszył się, ze po strzałach z fazerów zazwyczaj ofiary nie krwawią - utrudniłoby mu to zadanie.-Potrzebuję precyzyjnych odpowiedzi... Bo jak nie, to oszczędzę cię. bez nóg i rąk - jaki wtedy byłby z ciebie wojownik? Nie wszyscy z Floty są wiernymi pieskami, ślepo patrzącymi na regulamin. Odpowiadaj, ile i jakich waszych jednostek tutaj jest? Ilu was weszło na pokład? I jakie jest twoje stanowisko?
Klingon zawył.- Zaatakowalismy... 2 Vor'Chami i 3 K'Vortami... Pierwsza fala... wynosiła 300 wojowników... Jestem... tylko... zwy... - zamdlał.
-A potem się mają za twardzieli mruknął zrezygnowany kapitan, i wstrzyknał rannemu środek przeciwbólowy. Zaraz potem nieco wzmocnił więzy, zakneblował go, i zabrał mu komunikator. I całą resztę sprzętu. Szybkim krokiem wznowił drogę do maszynowni, w zasobnikach po drodze szukajac granatów ogłuszających...
Nagle usłyszałeś szybki ruch za sobą. Nim zdązyłeś się odwrócić ktoś mocno uderzył cię w głowę.- Cholera. Kogo bijesz idioto?Jakieś ręce schwyciły cię za nogi i powlokły w kierunku jakieś kwatery.- Dobra, sprawdź co z nim.Ktoś sprawdził cię trikorderem.- Nic mu nie jest. Zaraz się ocknie.Otworzyłeś oczy i zobaczyłeś jednego z Macetian z karabinem w dłoni.- Jak się czujesz? - nad toba pojawiła sie twarz Alidany.
