Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
Odprowadziłeś Ayę do teleportera. Później razem z Alidaną udałeś sie do ambulatorium.Gdy gnałeś do Marii aby ją przytulić usłyszałeś z tyłu cichy śmiech.- Ale mu zawróciłąś w głowie. A jak sie opierał w pokoju...Nie zwracałeś na nia uwagi.- Cóż. - usiadła na jednym z wolnych łóżek. Twoja ukochana nie była tak ostro pobita jak utrzymywał AHM. Zmniejszyłam tylko ciosem dostęp krwi do mózgu. Reszta była tylko po to aby cię wystraszyć. Później tylko uspienie doktorka i akcja w kapitańskim pokoju...- Co tam sie działo? - zapytała Maria.Próbowałeś cos powiedzieć, ale Alidana cię ubiegła.- Udawałam napaloną nimfomankę, która chciała wykorzystać biednego kapitana. A jak doktor się zduplikował to reszta była prosta...
-Prosta jak prosta - Maciek uśmiechnął się szeroko - za bardzo lubię okręt i załogę, zeby się wysadzać razem z nią... A wierzcie, kilka komend jest wbudowanych w system na stałe...-Alidana, mam pytanie. Co ty myślisz o propozycji Ayi? Choć odrobinę cię poznałem, a zależy mi też na opini innej niż moja własna, lub ogarniętęj rządzą zysku zwierzchniczki?-Marysiu... Zdaje się, ze chciałaś z nami porozmawiać? - Caep z całej siły powstrzymywał się żeby się do niej nie przytulić, i zeby jego głos brzmiał złośliwie.
- Cóż ja jestem tu tylko dla pieniędzy. Nie wszyscy Romulanie służą w Tal Shiar czy wywiadzie. Aya wynajeła moja grupę aby wywalczyć niepodległość. Ja miałam dać im okręt Federacji i mozliwośc skontaktowania się z waszą Admiralicją. Ale z mojego punktu widzenia uważam, że należy im sie niezależność. To nie za dobra perspektywa służyć pod klingońska okupacją. I nie krępuj się, przytul ją. W końcu widział więcej niż ona...- Tak chciałam abyś się nie gniewał na Alidanę. Przecież nie chciała nikogo zabić. Zrobi swoje i zastawi nas w spokoju...
-Nie gniewam się. Gniewałem się, do momentu gdy myślałem ze poważniej cię uszkodziła - Kapitan uśmiechnął się szeroko, i zwrócił się do Romulanki.-A tobie dziękuję za opinię. Flota Flotą, ale czasem warto wiedzieć co uważa ktoś inny... Jeśli chcesz zostać na Scorpionie, możesz zostać w swojej kwaterze. Jeśli wolisz wracać na Unity, to znacz przecież okret zapewne lepiej od całej załogi - Kapitan uśmiechnął się jeszcze raz, przytulając Maryśkę.
- Na razie zostanę, ale będę musiała zwolnić kwaterę prawdziwej T'Rei. Do czasu skończenia afery z Klingonami pozostanę jako łaczniczka. A teraz wybaczcie... - skierowała się do wyjścia.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, kapitan przytulił się do swojej sterniczki. Wreszcie ją odzyskał.-Kocham cię - wymruczał cicho== Mostek. Jakiś czas później ==Kapitan sprężystym krokiem wparadował na mostek. Jego "prawdziwa" załoga już tam była. Ich miny wyrażały wszytko, od strachu aż po oszołomienie.-Cześć - Kapitan przywitał się już od progu - Mamy nowe rozkazy. Mamy rasie .. No, jakiejś tam pomóc bronić się przed klingonami. To rozkaz Gweizdnej Floty - mamy zniszczyć każdą jednostkę, inną niż Federacji, która wleci do systemu Macet. Komandor Gharti wysłała już flotę, i bandę dyplomatów. Doktor powinien niedługo wrócić do normy...Pytania?=/= Caep do maszynowni?=/= Yhm? - zaspany głos mechanika wywołał lekkie uśmiechy na twarzach załogi mostka.=/= Wstawaj, wstawaj... Trzeba naprawić naszego żelaznego orła. Jeden zespół mechaników wyślij na frachtowiec, który leci gdzieś obok. Niech zajmą się naprawami. Ty, i cała reszta weźcie się za Scorpiona. Jak spaliście, jeden D7 i kilka Cha"Dichy odrobinę nas pocharatało.
Mechanicy zaczęli powoli łatać Scorpiona, naprawiali też uszkodzone systemy wewnętrzene. Pomyślałeś, że po powrocie przydałby się solidny remont bo juz 3 razy okręt zbierał solidne cięgi. Twoje rozmyślania przerwał Beregh:- Wykrywam 3 sygnatury warp. Szybko się zbliżają.
-Sygnatury czego? - Dobry humor kapitana natychmiast prysnął na myśl kto to mógł nadlatywać - Czy to Klingonie? Daj znać Flocie i naszym... Przyjaciołom, ze możemy mieć kłopoty-Shiran, ładuj torpedy i fazery. -Nawigacyjny - jak daleko do naszego celu?=/= Caep do maszynowni. Szefie, mozemy mieć zaraz kłopoty... Potrzebne będzie jak najwięcej mocy do uzbrojenia i fazerów.
- Kontakt za 30 sekund.- Wywołuja Jedność. - powiedział Beregh. - Możemy posłuchać.
-Dajcie na ekran... Jak się nie da to na głośniki.-Shiran... Powtarzam się, ale jak przyjdzie co do czego, musimy szybko zaatakować.
Beregh podłączył audio.- ... tych Klingonów?- Federacyjna frehata nam pomogła.- Będziemy was osłaniać do granic układu.- Jak stacja?-Naprawiona. Uruchominlismy też sieć platform obronnych. Niby słabe, ale parę B'Reli to rozwalą...- To dobrze. To są pewnie te najemnicze jednostki, o których mówiła Aya. Dwa można porównać do Klasy Antares, trzecia to korweta.
-Wolałbym formę "lekki niszczyciel" - mruknął kapitan, myśląc o rozmiarach, i całkiem niezłym uzbrojeniu swojej zabawki.-Dobra, Shiran, odłącz uzbrojenie... Znowu. Ale nie przejmuj się, znając życie ktoś nas jeszcze zaczepi. I daj znać maszynowni, ze jak ogłosimy czerwony alarm, mają dać wszystko co mają do osłon i uzbrojenia.-Beregh, nie musisz już się z nikim kontaktować... -Nawigacyjny, pytałem kiedy dolecimy do celu? Co prawda nasz stateczek jest niczego sobie, ale cztery B'Rele na ten przykład by sobie z nami raczej bez problemów poradziły...
- Według danych dolecimy tam za minimum 12 godzin.- Otrzymaliśmy informację od komandor Gharti. Jest skład grupy co wysłała nam na pomoc. 1 Sovereign z torpedami transfazowymi, 1 Galaxy, 2 Akiry, 4 Steamrunnery, 5 Defiantów i 12 Sabre'ów. Mam też nazwisko głównego negocjatora. To Andorianin Sarleth, kapitan USS Savannah klasy Galaxy.
-No i właśnie diabli wzięli nasz status "ambasadorów federacji" - Maciek lekko sie uśmiechnął. jak przylecą posiłki, to jeśli coś pójdzie nie tak, to będzie już ich wina - Przekażcie tą wiadomość na Unity. Jakby o coś pytali, nic więcej nie wiemy. Jak wyślecie wiadomość, idźcie spać. Przynajmniej 8 godzin - niech wachta beta też coś porobi - my będziemy potrzebni, jak dolecimy do celu, lub coś nas zaatakuje...Jakby co będe w swojej kwaterze - Maciek opuścił mostek, i nie oglądając się na nikogo poszedł do siebie. Przed snem pomyślał jeszcze, ze może warto byłoby wypuścić z aresztu tego kadeta, co to go obrażał - ale szybko postanowił to odłożyć na później.
