Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
Kwatera kapitana- Nie wierć sie bo mogę cię uszkodzić. - zaczęła cię całować.Mostek- Teleportery są podłączone, ale coś je blokuje. - poinformował operacyjny. - Maszynownia mówi, że odzyskamy je za 12 godzin.
Kwatera kapitana-To uszkódź - Maciek uśmiechnął się zimno, i znów spróbował się zerwaćMostek-A co z awaryjnymi? Albo towarowymi? Niech maszynownia wszystko sprawdzi, i postara sie je przywrócić. I każ ochronie z pokładu szóstego, zobaczyć co się dzieje u kapitana...
Kwatera kapitanaT'Rea lekko uderzyła ciebie w przeponę. Ze świstem wypuściłeś powietrze. Przez parę chwil nie mogłeś złapać oddechu.- Jak będziesz skakać to Maryśka też dostanie. - pogroziła naukowa i sprawnie ściągneła ci spodnie.Mostek- Z czujnikami towarowymi? Przeciez nie mamy takich...- Teleporterami ty... - warknął Shiran.- Też nie działają. Ochrona udaje się do kajuty kapitana.Kwatera kapitana"Tidit, tidit"- Kapitanie jest tam pan? Czy wszystko w porządku?- Piśnij tylko słówko, a będziemy mieli pogrzeb Marysi. -szepnęła ci do ucha naukowa.
-Nie zdążysz - powiedział cicho Kapitan - zresztą, głównego komputera nie wyłączyłaś wiedzą że tutaj jestem - a znając Shirana, i jego naturę, rozwalą w drzazgi pół pokładu zeby tutaj wejść... Have a nice day?I natychmiast krzyknął-Pomocy! Użyjcie granatów ogłuszajacych!
- Ty bydlaku! - trzasneła cię na odlew w twarz. Poczułeś smak krwi z rozbitej wargi. - Zarżnę tą sukę! - przechyliła się aby wziąć ze stolika swój fazer. W chwili gdy miała zeskoczyć z łóżka znowu skrzywiła się z bólu, zachwiała i upadła nieprzytomna wprost na ciebie.W tej samej chwili wybuch rozerwał drzwi. Do środka wpadło kilku kadetów z karabinami. Zastali cię leżącego na łóżku, a na tobie naukową.- Hmm... kapitanie... Nie przeszkadzamy? - zapytał jedenz nich.
-Nie... Mruknął wciąż zdenerwowany kapitan. Kilka spraw - zabrać biołóżko, i jego pasażerkę zsąsiedniego pomieszczenia - tu Maciek wskazał na wszelki wypadek ręką o które chodziło - do ambulatorium.Mnie odwiązać, a T'Reę zabrać do ambulatorium pomocniczego, i aktywować tam pole siłowe. W tej kolejności.=/= Komputer. Odwołać sekwencję autodestrukcji.
Wszystkie twe polecenia zostały wykonane. Marię odwieziono do ambulatorium, T'Reę do pomocniczego, ciebie odwiązano. Zacząłeś rozcierać sobie zdrętwiałe ręce. Gdy kadeci mieli już opuścić twoją zdewastowaną kwaterę odezwały się ich komunikatory:- ...olera ochrona z pokładu 6 i 5 do siódmego-dziobowego, rozdzielić bijących się.- Czemu my? - zapytał jeden z kadetów. - Niech ci z 8 sie tym zajmą.- Nie zajmą się tym bo to oni się biją w dziobowym.
Kapitan był już bardzo zdenerwowany. Szczególnie po historii z T'Reą. Właśnie skończył wkładać górę od munduru gdy jeden z członków ochrony został wywołany.- ...olera ochrona z pokładu 6 i 5 do siódmego-dziobowego, rozdzielić bijących się.- Czemu my? - zapytał jeden z kadetów. - Niech ci z 8 sie tym zajmą.- Nie zajmą się tym bo to oni się biją w dziobowym. Kapitan szybko zabrał swój własny fazer, ustawił go na ogłuszanie.-Dobra panowie, potrzebna im pomoc... Idziemy kanałami - T'Rea poodłączała windy i transportery.Kapitan miał bardzo złe przeczucia... Co prawda wczoraj, gdy słyszał klnącego Volcana był bardzo zmęczony - więc miał prawo uznać, ze się przesłyszał. Ale dizsiejsza bójka? Między ochroną? I Szlaeństwo... Zwyczajna choroba psychiczna T'Rei? Coś było mocno nie tak...
Droga kanałami była długa i niełatwa. Gdy przybyliście w pobliże dziobowego drzwi do niego nagle się otworzyły i wyleciał jeden z kadetów. Mocno rąbnał w ścianę i osunął się na ziemię.
-Panowie, wchodzimy. Uważajcie... - Po drodze do drzwi Maciek sprawdził czy kadet jest przytomny... Niestety, a moze na szczęscie? Nie był. Cała grupa szybko pokonała ostatnie dwa metry, i natychgmiast przykucnęła w wejściu, gotowa otworzyć ogień do walczących.
Gdy otworzyliście ukazał się wam niecodzienny widok. W sali było kilkanaście osób zaciekle z sobą walczących. Nie mogliście rozróżnić grup - po prostu każdy bił się z każdym.
-Granaty ogłuszające... - Rzucił kapitan - w tym samym momencie dwa małe, owalne przedmioty wleciały do pomieszczenia zalewając wszytko jasnym światłem. Chwilę później cała trójka otworzyła ogień - trzy smugi fazerów pomknęły w miejsce gdzie przed chwilą znajdowali się walczący.
Po chwili wszyscy walczący leżeli solidarnie nieprzytomnie na ziemi. Przybyli również oficerowie ochrony z pokładu 5.- Kapitanie co z nimi zrobimy?
-związać, i zostawić tutaj. Coś jest mocno nie tak...=/= Kapitan do doktora. Proszę przyjść do siódmego dziobowego, ze sprzętem. Jest tu kilkunastu uczestników bójki... Wiem że to zabrzmi co najmniej paranoicznie, ale mam dziwne przeczucia ze mógł ją spowodować jakiś czynnik zewnętrzny... Moze wirus? Później trzeba będzie przebadać całą załogę.=/= Kapitan do operacyjnego. Spytaj Klingonów, czy nie dzieje się u nich coś dziwnego? Zwiększona agresywność? Jakieś choroby?A, i przywróćcie turbowindy i transportery...
Niestety doktor po skutecznej terapii T'Rei nie był w stanie osobiście przybyć do dziobowego. Przysłał trzech sanitariuszy, którzy zaczęli badać ogłuszonych.- Turbowindy przywrócone. Teleportery będa za pół godziny. - meldował Beregh. - Klingoni mówią, że u nich spokojnie. Tylko mają problemy z naprawami.Nagle spokojny głos komputera zaczął przemawiać:" Ogłoszenie. Z dniem dzisiejszym zgodnie z decyzją komandor Gharti na chorążego została awansowana kadetka T'Rea. Awans ten jest związany z bohaterską służbą w pancerniku Husnock zasymilowanym przez Borga. Dziękuję wszystkim za uwagę."
