Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
-Tak. Kiedy zastanawialiśmy sie, jak stamtąd się wydostać, moja oficer naukowa ściągneła dane sensorów i czujników. W tym zapis wideo - sześcian zaatakował pancernik, wyłaczył jego osłony i przesłał drony na pokład. W chwilę później rozpoczeła się asymilacja okrętu, a sam sześcian został zniszczony. Człony starały się wrócic do domu - ale miały problemy z paliwem...
- Tak widziałem to. I jeszcze ta interwencja Duowda. A ten Jarr. Wygląda, że stał się pańskim sojusznikiem. Sprawdziłam wszystkie dostępne mi archiwa w poszukiwaniu Stwórców, ale nie ma o nich ani słowa. Może zmienili nazwę. Ich moc najbardziej przypomina Q, ale od kiedy oni coś tworzą? Z zasady to psują. Czy możliwe... Przepraszam chorąży, ale mi sie zdaje, że czeka pan na jak najszybsze zakończenie rozmowy. Czy jestem aż tak nudna?
-Co do Jarra... Pomógł nam, i to bardzo... Gdyby nie on, teraz zapewne byłbym "pierwszym z sześciu"... A co do nudzenia... Nie nudzi mnie pani. Chciałbym powiedzieć tyle, ile wiem o tym co się stało... Wybaczy pani, ale mój oficer naukowy jest powaznie chory, i się martwię.... Stąd moje zdenerwowanie. Zakładam, ze jak tylko nasze okręty odzyskają sprawność, mamy kontynuować patrol?A, i co do tych stwórców. Wspomniałem Jarrowi, ze mogliby to być, oczywiście poza Q, prorocy i Organianie - podobno sprawdzili już te rasy, i to nie oni. Ale fakt, te istoty muszą być bardzo potężne, skoro stworzyły wszechświat...
- Nie wiem. Muszę się skontaktować z generałem Kragiem. Mając tak poważne uszkodzenia za dużo nie zdziałacie. Trzeba poremontować okręty waszej grupy. Przy granicy znowu były rozruchy. Tym razem Gorn się zrewanżował i wyrżnął wszystkich w jednym z układów. Nawet nie pamiętam jakim. Te ich nazwy... W każdym razie jak odzyskacie napęd warp to kierujcie się do głównej bazy generała. Potem zobaczymy.
-Tak jest, M'am. Naprawy powinniśmy niedługo skończyć - co prawda, dzięki partactwu Klingonów, nasza maksymalna prędkość to niewiele ponad warp 6, ale postaramy się dolecieć jak najszybciej. I obiecuję - Maciek lekko się uśmiechnął - że tym razem będe grzeczny. Czy flota chce sie dowiedzieć czegoś od Klingonów? Dowódcy przydzielonych mi okrętów są zdumiewająco... Normalni jak na nich...
- Normalni? To znaczy, że wcześniej pytają, a później strzelają? Jest pan ich dowódcą, więc słuchają pana. I proszę tak nie narzekać na Klingonów, ich technologia z założenia nie jest kompatybilna z naszą. To wszystko. Gharti bez odbioru.Odwróciłeś się od ekranu i popatrzyłeś na salę operacyjną. Niestety była już zasłonięta. Podszedł do ciebie sanitariusz.- Na razie nie może pan nic zrobić.Wyszedłeś przed ambulatorium. Chciałeś wrócić na mostek, ale wezwał ciebie główny mechanik.- Może pan zejść do maszynowni?To była najdłuższa droga do maszynowni jaka przeszedłeś. Zdawało ci się, że wszyscy wiedzą co zdarzyło sie w dziobowym. W turbowindzie, która zamierzałeś jechać stało dwóch kadetów.- ... i wtedy ona się na nią rzuciła. Chciała ja zabić mówię... - gwałtownie przerwał opowiadanie jeden z nich.
Maciek wyszczerzył się złowieszczo.-Ależ, proszę mówić dalej - jego głos był co najmniej mocno ironiczny - Chętnie posłucham pańskiej historii. I jeszcze chętniej, dowiem się nieco przeinacczonej wersji co się stało... - proszę mówić.== Maszynownia. Po rozmowie w windzie ==Kapitan niemal wbiegł do maszynowni. Drzwi z cichym sykiem zamknęły się zanim. Spojrzał na rdzeń - był piękny jak zwykle... Kapitan sam nie wiedział, czemu to błękitne swiatło wydzielane podczas reakcji antymateri tak go fascynowało...Szybko odszukał mechanika pochylonego nad jakąś konsolą, i rzucił beztroskim głosem-Co jest?
- Tak... ale... my właśnie wychodzimy. - wyjąkał drugi kadet i obaj szybko wyszli z windy.W maszynowni ruch był jak zwykle.- Ach tak... - mechanik wysunał sie spod jakieś konsoli. W ręce trzymał parę bezpieczników. - Spalone. Cholera dzisiaj to już z 200 takich wymieniłem. Przygotowałem raport o okręcie. Więc tak. Napęd będziemy mieli za około 20 minut. Na początku warp 1, później zaczniemy powoli zwiększać. Broń. Tylko przednia i tylna wyrzutnia. Segmentowe i fazery nie działaja. Mamy sensory zewnętrzne. Wewnętrzne może jutro. Teleportery działają, replikatory też. O holodekach można zapomnieć. Tam najwiecej się spaliło. O czym jeszcze nie mówiłem? Nieważne... Reszta w ciągu 2-3 godzin będzie działać...- Kapitanie - głos Beregha z komunikatora przerwał monolog mechanika. - dostałem właśnie oficjalne pismo o promocji od komandor Gharti. Na chorążego została promowana kadetka T'Rea.
- Kapitanie - głos Beregha z komunikatora przerwał monolog mechanika. - dostałem właśnie oficjalne pismo o promocji od komandor Gharti. Na chorążego została promowana kadetka T'Rea.-Przyjałem. Daj rozkaz pierwszemu - niech puści przez system łączności na cały okręt. Jak tylko T'Rea się obudzi, to jej sam to przekażę.-Dobrze, Szefie. Daj znać sternikowi jak przywrócisz napęd. Musimy jak najszybciej dostać się do doków... Co do broni - to, i naped to prorytet - mozemy jeszcze spotkać piratów, a dwoma wyrzutniami się raczej nie obronimy... Holodeki, i reszta są mniej ważne - to się naprawi lub powymienia części w dokach... Nawet jeśli Klingonie ich nie mają, to powinni chyba mieć replikatory przemysłowe.Gdy tylko Maciek opuścił maszynwonię, szybko uruchomił komunikator.-Caep do ambulatorium - co z T'Reą i Marią Woźniak?
- Kadetka T'Rea jest w dalszym ciągu nieprzytomna. Maria Woźniak jest operowana. - odpowiedział jakiś sanitariusz.Nie wiedziałes co robić. Okręt nadal nie mógł lecieć, sterniczka leżała pod nożem tego holograma. Zacząłeś bez celu snuć sie po okręcie. Nadchodziła nocna zmiana. Spotykałes tylko mechaników, którzy naprawiali różne urządzenia. Minąłeś Volkana, który naprawiał IPS.- Cholera. - cicho zaklął gdy go mijałeś. Stanałeś jak wryty. Co on powiedział? A może ci się przywidziało?
-Mówiłeś coś może? - Maciek spytał z lekką rezygnacją - I proszę, nie kłam.
- Ja? Ja... nie wiem czy coś mówiłem. A mówiłem coś? - zapytał.
-Wybacz... Jestem zmęczony... Wydawało mi się że zakląłeś - a podobnie zachowuje się oficer naukowa...
- Ja? My Volkani nigdy nie przeklinamy, chyba że jesteśmy chorzy. Tak jak T'Rea.Wzruszyłeś ramionami. Poszedłeś do turbowindy i pojechałes do swej kwatery. Wiedziałeś, że nie zaśniesz, ale lepiej było leżeć w łóżku niz stać przed ambulatorium. W międzyczasie główny mechanik powiadomił cię, że włączono silniki warp. Okręt leciał z prędkościa 1,1 warp, ale do jutra miał przyśpieszyć do 2.Tymczasem mechanik założył pokrywę na przekaźnik IPS.- Nasz kapitan to chyba idiota. - powiedział głośno. Od kiedy my Volaknie przeklinamy? No jeszcze jeden przekaźnik WPS i do łóżka. - idąc zaczął cichutko pogwizdywać.
Maciek przewrócił się na bok. Nadal nie mógł usnąć. Leniwie spojrzał na fosforyzujące wskazówki zegarka - dochodziła czwarta rano... A on nadal nie mógł zasnąć - o tyle dobrze, że odpoczął. Z westchnieniem irytacji zwlókł się z łóżka, i zamówił kawę w replikatorze. Z Filiżanką poszedł do ambulatorium - o ile "żywy" doktor spał, to EMH zapewne nie...
