Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Może do siódmego-dziobowego?Gdy wyszedłeś z toalety T'Rea czekała na ciebie spokojnie. Razem poszliście do turbowindy. Na szczęście w środku czekała już Maria.- Cześć Marysiu. - zapytała T'Rea. - Gdzie jedziesz?- Ja... eee...- Bo my do dziobowego.- Ach tak... a to ciekawa rzecz. Ja też tam jadę.- Może zjesz z nami?- Och tak... oczywiście.Weszliście w trójkę do mesy. Każdy zamówił sobie danie i usiedliście przy jednym stoliku. Jakoś zachowanie T'Rei nie potwierdzało twoich najgorszych przeczuć. Jedynie obgadywanie operacyjnego mogło nakierować przypadkowego świadka, że coś nie jest tak.Do sali wkroczył volkański kadet. Właśnie w tej samej chwili T'Rea wybuchnęła śmiechem. Kadet natychmiast odwrócił się na pięcie i wymaszerował.- Dupek. - skwitowała naukowa.- Kapitanie. - odezwał się komunikator. - Ziomkowie Jarra chyba odlatują.- Przyjąłem. - odpowiedziałeś.W trójke podeszliście do wielkich okien. Rzeczywiście coś zaczynało sie dziać. W jednym punkcie meteory i małe asteroidy zaczęły powoli się przesuwać. Powstała ogromna, kilkunastokilometrowa luka. W niej ujawnił sie potężny okręt, większy od wszystkiego co do tej pory widziałeś. Nawet stacje kosmiczne wyglądałyby przy tym kolosie jak promy przy krążownikach. Okręt wystrzelił jasnoniebieski promień, który otworzył znane ci już przejście. Statek wleciał w osobliwośc i zniknął.- Jakie to piękne. - z rozmarzeniemj powiedziała T'Rea.
-Jakie wspaniałe - dodał cicho kapitan. Nic co znał on... Nic co znała Federacja nie mogło się z tym równać. Lud Jarra... Taka potega... - Maciek cieszył się, ze nie przypominają borga, lub tych 8472, czy jak im tam, z którym borg walczy. Cieszył się, że we wszechswiecie są też badacze inni od Federacji... I był dumny, że Jarr wogule się z nim skontaktował - już pomijając okoliczności. Tylko jedno psuło ten wspaniały obraz - stan T'Rei. Okazała się zadziwiajaco... Ludzka jak na Volcana - i to jeszcze przed wystąpieniem tego rozchwiania. A teraz... A teraz może umrzeć. Maciek postanowił, ze chociaż spróbują jej pomóc - mogą być przecież setki ras, wiedzące więcej o medycynie...Kapitan jednak musiał pamiętać o obowiazkach...-Przepraszam, drogie panie. Pogadajcie chwilę, a ja nadam mkomunikat do Floty, ze żyjemy... Alan pewnie podniósł alarm na kilka sektorów. Za chwilę wracam...Chorąży zbliżył się do panelu przy ścianie, i uruchomił system komunikacyjny.=/= Caep do Beregha. Skompresuj, i zaszyfruj dane które uzyskaliśmy na stacji, i pancerniku Husnock. Dodaj mój raport o reszcie. Jak tylko skończysz, na kodowanym kanale wywołaj Komandor Gharti.
- Tak jest. - odpowiedział Beregh.Wróciłeś do towarzyszek. Akurat trafiłeś na ożywiona wymianę poglądów. Bardzo ozywiona. Nie za bardzo rozumiałeś o co chodzi. Chyba o przestrzeganie regulaminu. Dopiero gdy Maria nazwała T'reę nimfomanką i przytuliła sie do ciebie zrozumiałeś o co chodzi. Kłócą się o ciebie! Próbowałeś coś wtrącić, ale panny zaczęły obrzucac się przekleństwami, z których ruda wiedźma czy deska były najłagodniejszymi.- On jest mój! Ja pierwsza go zobaczyłem!- No i co z tego? Jeszcze nie dokonał wyboru.- Ależ dokonał! - nim coś powiedziałeś to Marysia pocałowała cię prosto w usta. - A widzisz?! - znowu się do ciebie przytuliła.- Ty suko! Już ja ci pokażę! - T'Rea wykonała prawdziwy tygrysi skok na sterniczkę. Ta próbowała ja odepchnąć, ale obie upadły na ziemię. Zaczęły się po niej tarzać.
=/= Ambulatorium! Cholera!=/= Tak, kapitanie - znudzony głos doktora doprowadził Kapitana do pasji - Cos sie stało?=/= TAK DO CHOLERY! - warknął - pzresłać T'Reę do ambulatorium! Transport awaryjny!=/= Ale...=/= WYKONAĆ!Gdy jedna z kobiet znikneła, Maciek odrobinę się uspokoił. Szybko podbiegł do konsoli. Zobaczył jak lekarz bronił się przed wściekłą T'Reą.=/= Caep do ambulatorium - powiedział cicho - aktywować Awaryjny Holoprogram Medyczny.W gabinecie, z dala od walczących pojawił się łysawy lekarz.-Proszę...=/= Doktorze, tu Kapitan. Jedna z członkiń załogi - Volcanka próbuje zabić naszego lekarza. Zaraz obok pana. Proszę ją uśpić na parę godzin. Potem, niech razem z drugim lekarzem, postara sie jej pan pomóc. Kapitan, koniec.Chorąży dopiero teraz podbiegł do lezącej na podłodze sterniczki. Poza rozcięta wargą, i śladem na policzku - chyba po paznokciach nic jej nie było. Maciek uklęknął obok.-Nic ci nie jest? - Lekko się do niej przytulił - nie miałaś racji. Ja wcale nie musiałem dokonywać żadnego wyboru...
Maria wtuliła się w ciebie i wybuchneła płaczem. Próbowała coś powiedzieć, ale jedyne słowo, które zrozumiałeś brzmiało: "naprawdę?"Rozejrzałeś się po mesie. Wraz z sterniczką staliście się centrum zainteresowania przebywającej tam załogi.- Czy... możesz odprowadzić mnie do kajuty? - zapytała Maria.
-Jasne - Maciek jednocześnie rzucił zirytowane spojrzenie bandzie gapiów zgromadzonej dookoła. Wziął za ręke sterniczke, i wyprowadził ją z mesy. Zaraz gdy znikneli z pola widzenia załogi, wziął ją na rece i cicho pogwizdując skierował się w stronę jej kwatery. Nagle na moment przerwał.-Tak. Naprawdę...
Kwatera sterniczki była na pokładzie 10. Musiałeś więc udać sie do turbowindy.- Pokład 10!W trakcie jazdy trzymana sterniczka zaczęła ci coraz bardziej ciążyć. Spojrzałeś na nią. Była nieprzytomna.
=/= Komputer. Pokład 7 - Kapitan nie stracił głowy... Ale wolał nie ryzykować zawożenia sterniczki do głównego ambulatorium.Po 5 minutach doniósł Marię do celu - na szczęście. Zaczynała mu już nieco ciążyć.Pomieszczenie było niewielkie - wielkości połowy ambulatorium, jednak wyposażone chyba znośnie... =/= Komputer. Stan T'Rei?=/= Nieprzytomna.=/= Transfer Awaryjnego Holoprogramu medycznego do ambulatorium numer dwa.Obok pojawił się łysawy mężczyzna, i zaczął swoje, znane w całym kwadrancie i nie tylko, powitanie.-Przepraszam doktorze, ze tak często pana wzywam.. Kapitan ułożył Marię na najbliższym biołóżku-To ofiara T'Rei, po bójce w mesie. Mógłby się pan nią zająć?
Doktor wziął medyczny trikorder. Chwilke poskanował ciało Marii.- Komputer transport bezpośredni kadetki Marii Woźniak do głównego ambulatorium. - sterniczka znikneła z łóżka. - Transfer AHM do głównego ambulatorium.Zostałeś sam.
Kapitan powstanowił wczuć się w sytuację... I nie kasować EMH za nieudzielenie wyjaśnień.-Transporterowania druga, transfer kap.... Znaczy się transport kapitana do ambulatorium głównego.-Dobra. co tu się do cholery dzieje? Co się dzieje z T'Reą?! I Co z Marią?
- T"Rea? Uśpiona. - wyjaśnił lekarz wyjmując kolejny zestaw narzędzi chirurgicznych. - Mówiłem do cholery, aby jej nie denerwować. Dlaczego nikt nigdy mnie nie słucha?- Przyzwyczaisz się doktorku... - skomentował AHM schylając się nad Marią. - Ja mam to codziennie.- Co z nią? - zapytałeś.- Tak to jest jak ktoś bije się z Volkanką, która ćwiczyła te ich dziwaczne sztuki walki. Uszkodzona przepona, przerwane parę tętnic płucnych, niedotlenienie mózgu. Czy coś więcej zobaczę jak ją otworzę.Doktor skończył wyjmować narzędzia i zaczął rozcinać mundur nieprzytomnej.Nagle na ekranie w ambulatorium pojawił się Beregh.- Kapitanie komandor Gharti na linii. Czy tu będzie pan rozmawiać?
-Niech będzie tutaj... Przełączcie ją. W chwili gdy zcekał dodał tylko:-Przepraszam. po prostu się zdenerwowałem... Bede juz ciszej.Zaraz potem znów spojrzał w ekran. Komandor Gharti będzie pewnie miała wiele pytań, odnośnie danych które jej przesłał.
- Witam chorąży. Przeczytałam wszystkie raporty i... Więc pan penetrował sobie statek Husnock, został porwany przez Borga, nawiązał kontakt z rasą Kirb, pokonał Kolektyw, zwiedził równoległy wszechświat, a przy okazji pierwszy wpakował się w pułapkę i prawie rozwalił okręt, tak?
-No... Mniej więcej - postanowił odezwać się Kapitan. Ostatecznie, Scorpionowi nic się nie stało? - Pierwszy wleciał do tego systemu, bo wykrył sygnatury... Czegoś. I chciał to zbadać... Nawiasem mówiąc, do raportu dołączyłem dane na temat rasy Husnock. Udało nam się zgrać sporą częśc bazy danych stacji, i pancernika. Coś moze się przydać flocie - w końcu byli bardziej zaawansowani od nas...
