Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Więc zginiesz! - wyryczał Lev i rzucił się w twoją stronę. Strzał nic mu nie zrobił. Nie zdążył dobiec - jego pierś przebił niebieski szpon. Padł na ziemię w konwulsjach.- Szzzybko. Zarazzz tu będą. - zasyczał Jarr. Rzeczywiście zaczeliście słyszeć zbliżające sie kroki kilkunastu członów. - Tracę ssswoją moc. Wszzzyssstkich nie powssstrzymam!
-Załogo! - Szybko na statek! - Prowadż Jarr.
Wbiegliście do statku. Był dziwny. Jego części pojawiały się i znikały. Przez przezroczysty pancerz widać było kosmos.Okręt odbił od stacji i oddalił sie na bezpieczna odległość. Później nawrócił i wypluł z siebie dwa strumienie energii, które uderzyły w uszkodzone sekcje kadłuba. Przez chwile nic sie nie działo, wudać było tylko iskry przeskakujące między pokładami. Nagle wyładowania skupiły się wokół rektora. Potężna eksplozja targnęła stacją. po niej nastapiły następne. Na końcu cała budowla eksplodowała.- Gdzie jessst waszzz dom człowiek? - zapytał Jarr.
Maciek rozejrzał się z ciekawością, i ekkim strachem po okręcie. Był... Piękny... I taki niezwykły - A Caep był badaczem. Jednak przyzwyczaił się do spore grubości pancerza oddzielającej go od wro...Rozmyślania przerwały mu dwa strumiie energi, doskonale widoczne przez kadłub. Uderzyły w uszkodzone sekcje kadłuba. Przez chwile nic sie nie działo, wudać było tylko iskry przeskakujące między pokładami.Potężna eksplozja targnęła stacją. po niej nastapiły następne. Na końcu cała budowla eksplodowała.- Gdzie jessst waszzz dom człowiek? - zapytał Jarr. -Trudno powiedzieć - westchnął Maciek - i szybko dodał:-Mieszkamy na okręcie gwiezdnym i badamy wszechświat. Kiedy Borg nas porwał był w systemie K'Ta'Ran. To terytorium Klingońskie... Tylko nie wiem, czy po tych sześciu godzinach jeszcze tam bedą. Niezbyt czesto wracają ludzie porwani przez Borg...
- K'Ta'Ran? Nie zzznam tej nazzzwy. Klingonów zzznam. Pokaż gdzie jessst ten układ. - Jarr wyświetlił na ścianie mapę praiwe całego kwadrantów alfa i beta.
Maciek spojrzał na mapę. Odszukał szybko bazę, gdzie rozmawiali z generałem, i po chwili znalazł układ i pokazał go palcem.-To tutaj. Tam znaleźliśmy pancernik...
- Daleko. Podróż zzzajmie nam około 2 tygodni. Chyba, że pocimy na ssskróty. - Jarr zaczął przyciskać niewidoczne guziki na panelu.- Kapitanie okręt wytwarza osobliwość kwantową! - zakrzykął Bred patrząc na trikorder.Rzeczywiście, ze statku wystrzelił żółty promień, który uderzył w niewidoczna przeszkodę. Zaczęła pojawiać się wyrwa w przstrzeni. Okręt w nią wleciał.Przebyliście na inna stronę. Ale wszystko było tu tak samo. Tylko stacji nie było widać.- Gdzie jesteśmy? - zapytał lekarz.- W innym wszzzechświecie. - wyjaśnił Jarr. - Tu jessst dobry kanał transsswarp. Popatrzyłeś na mapę, która wyświetlała tutejszy kwadrant alfa i beta. Niby wszystko było takie same, ale... Gdzie Ziemia, Gamma Trianguli? Gdzie podziały się wszystkie mgławice czy skupiska gazu?
-Jarr... Nie wiem czy to dobry moment, ale kim jesteś?! Nigdy nie widzieliśmy takich jak ty... Takiej technologi... Mówiłeś że jesteś badaczem, tak jak my, więc mam nadzieję ze zrozumiesz moją ciekawość...
- Bo w waszzzym wszzzechświecie nasss na ma. Pochodzimy ssstąd. - wskazał na mapę. Nim odpowedział na twe kolejne pytania zrobił długą przerwę. - My nie wyelouowaliśmy jak wy. Ktoś nasss ssstworzył. Kto, kiedy i po co? Nie wiemy. Szzzukamy naszzzych ssstwórców aby sssię tego dowiedzieć. Szzzukamy ssstwórców tego wszzzechświata. - popatrzył na wasze zdziwone twarze. - Ten wszzzechświat nie powssstał sssam. Ssstwórcy ssstworzyli go na podobieńssstwo waszzego.
-I nie wiecie kto to mógł zrobić? W naszym wszechświecie jest kilka wszechpotężnych istot... Istoty, które nazywają siebie prorokami - zamieszkują pewien tunel podprzestrzenny. Istoty o nieograniczonych mozliwościach - nazywający sibie Q i żyjący w innym wymiarze... Czy chociaż bezcieleśni, i bardzo potężni Organianie - Moze uda ci się odnaleźć waszych stworzycieli w naszym wszechświecie...
- Wiemy o tych rasssach. Lecz to żadna zzz nich. - odpowiedział Jarr. - Zzzabiorę wasss do głównej bazzzy w waszzzym wszzzechświecie.Okręt wskoczył w warp. Gwiazdy znajomo przemykały za ścianami. Nagle stało sie cos dziwnego. Wszystko na zewnątrz znikneło.- Pewnie weszliśmy w transwarp. - zauważył Bred.Lot trwał kilkadziesiat minut. Po tym znów powróciliście do normalnej przestrzeni.- Po waszzzej ssstronie jessst tutaj układ zzz jedną planetą. Przechodzimy.Wróciliście do wszechświata, w którym istniała Federacja, Ziemia i USS Scorpion. Zobaczyliście dziwna sytuację. Uszkodzony klingoński B'Rel bezradnie obracał sie wokół własnej osi. Obok niego federacyjny okręt klasy New Orleans miał poważne kłopoty. Pwoli gasły wszytkie światła w oknach.- Jarr co tu...- Obce ssstatki zaatakowały naszzzą bazzzę.- To nie obce. To mój okręt! Nakaż przerwanie ataku. Połącz mnie z... - nagle uświadomiłeś sobie, że oni nigdy nie spotkali okrętów Federacji. - z białym okrętem.Na ekranie pojawił się Alan na tle ciemnego mostka.- Czego chcecie? - zapytał. - O cholera...
== Coś należące do Jarra ==Maciek nadal nie mógł otrząsnąć się z szoku... Jarr im pomógł - bezinteresownie. Matthew miał dług - i to poważny. Miał cichą nadzieję, że uda mu się odszukać owych "stwórców" i pomóc Jarrowi, i jego ludowi. Po krótkiej chwili znaleźli się w pobliżu bazy. Przynajmniej tego, co Jarr nazywał bazą. Widok który zobaczyli był co najmniej dziwny. B'Rel obracający się wolno dookoła własne osi i jakiś New Orlea... "O kurcze!" - pomyślał Maciek gdy tylko zobaczył fregatę. Bardzo mocno przypominała Scorpiona... Nawet miała osmalenia po ogniu w tych samych miejscach- Jarr co tu...- Obce ssstatki zaatakowały naszzzą bazzzę.- To nie obce. To mój okręt! Nakaż przerwanie ataku. Połącz mnie z... - nagle uświadomił sobie, że oni nigdy nie spotkali okrętów Federacji. - z białym okrętem.Na ekranie pojawił się Alan na tle ciemnego mostka.- Czego chcecie? - zapytał. - O cholera... == USS Scorpion ==Shiran podbiegł do drzwi i sie o nie rozpłaszczył. Padł na ziemię.- Cholera są zablokowane.- Alan ktoś nas wywołuje. Nie wiem skąd.- Na ekran! - spojrzał na postać, która się na nim pojawiła. - O cholera...Na ekranie pojawił się... Kapitan?! == Okręt Jarra ==-A gdybym powiedział, ze chcę waszych kosztowności i piwa to co? - spytał złosliwie Matthew widząc minę pierwszego. -Udało nam się wrócić... Możliwe ze zaraz wasze problemy się skończą. Za kilka minut się odezwę. -Jarr. Chciałbym porozmawiać na osobności...Kiedy tylko znaleźli sie z dala od zdziwionego zwiadu kapitan zaczał.-Chciałbym ci pomóc - i to bardzo. Może znajdziemy tych, którzy was stworzyli... Mam wobec ciebie dług. I Jeszcze jedną prośbę - załoga Scorpiona nie wie, i nie dowie sie co się stało... Ale czy mozesz wymazać z pamieci informacje o sobie, reszcie mojego zwiadu? Federacja nie jest gotowa dowiedzieć się o was - o tej bazie, o waszej technologi. Ja mam wobec ciebie dług - i nie zmaierzam nikomu o tym mówić - ale swoją załogę znam zbyt krótko by od nich tego wymagać...
- Nie trzeba tego robić. Naszzze bazzzy możemy przenosssić jak ssstatki. Gdy ssstąd odlecicie my też zzznikniemy. Pusssta wiedza bez urządzeń nic nie da. Czzzy wieszzz jak działa naszzza broń, widząc ją w użyciu? Niech waszzze władze wiedzą, że sssą rasssy sssilniejszzze od wasss, które mogą pomagać lub... niszzzczzzyć.
-Jak uważasz, Jarr... Zaraz wrócimy, ale mam jeszcze jedno pytanie - jeśli znajdę, lub ktokolwiek w federacji, znajdzie tego, kogo szukacie, jak mogę wam o tym powiedzieć? Jak się z wami skontaktować?
