Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
-=/= Marten do maszynowni. Wyłączyć reaktor w cholerę. Odłączyć WSZYSTKO jak leci. Zostawić tylko podtrzmywanie życia, i ekran - z rezerwowego źródła zasilania. Potem zresetować wszystkie systemy - i włączyć od nowa.-Mario, silniki manewrowe - pełna moc - i do tyłu.-Shiran - leć do zbrojowni. Idź zobaczyć, co uda się włączyć tam...
Shiran podbiegł do drzwi i sie o nie rozpłaszczył. Padł na ziemię.- Cholera są zablokowane.- Alan ktoś nas wywołuje. Nie wiem skąd.- Na ekran! - spojrzał na postać, która się na nim pojawiła. - O cholera...Opuszczona stacja kosmiczna HusnockPojawiłeś sie na Wieży wraz z Jarrem. Oprócz leżącej T'Rei nie było na niej nikogo.
Opuszczona stacja kosmiczna HusnockMaciek szybko podbiegł do konsoli. Nie było czasu do stracenia. Szybko uruchomił czujniki - cały zwiad był jeszcze na stacji... Błyskawicznie włączyć działające generatory tarcz, a drugą ręką odpalił wcześniej wycelowaną w pancernik broń. W stronę dziobu okrętu - ściślej rzecz biorąc... Dopiero wtedy podszedł do T'Rei, i sprawdził jej puls.USS Scorpion- Na ekran! - spojrzał na postać, która się na nim pojawiła. - O cholera...-Czego od nas chcecie?
Pociski uderzyły w dziób pancernika, odrzucając go od stacji. Ustawione wcześniej promienie trakcyjne odepchnęły okręt, a torpedy dokonczyły dzieła zniszczenia.T'Rea była nieprzytomna, jej puls był miarowy. Wygladało jak gdyby tylko zemdlała.Nagle coś ciężkiego uderzyło w zablokowane drzwi. Walenie zaczęło się powtarzać.
-Nie mów Jarr - westchnął Kapitan - Znowu Borg?Sam Kapitan, zmienił modulację fazera i podszedł do konsoli operacyjnej, próbując pzresłać resztę drużyny na wieżę.
- Jessts ich jeszzzczzze trochę. - odpowiedział.Przesłanie się udało. Po chwili wszyscy byliście na Wieży.- Chodżcie za mną. - rozkazał Jarr. Jego ręka uderzyła w drzwi i rozerwała je. Stojący za nimi dwa człony zostały porażone energetycznym ciosem. - Do mego ssstatku.
-Drużyno - możecie mu zaufać. -Dziękuje Jarr. Chodźmy...
- Przeniosssę sssię na ssstatek. - powiedział Jarr i zaczął sie rozpływać. - Jessst przy śśśluzie numer osssiem. - zniknął.- Ale ja tam byłem. Przy ósemce. Tam nic nie ma! - zaoponował lekarz.
-Pewnie był zamaskowany - mruknął Maciek gdy Jarr zniknął.
-Dobra, możesz opatrzeć... Ocucić znaczy się T'Reę? - Maciek zwrócił się do lekarza? Jak ci się nie uda, trzeba będzie ją zabrać na plecach..
-Załadujcie fazery, znaczy się to co zabraliśmy od Husnock, i idziemy.
-T'Rea (Ktoś inny, jeśli jej nie ocuciliśmy)
, po drodze zatrzymujemy się przy terminalu - skopiuj bazę danych stacji. W końcu, jestesmy badaczami - zresztą ciekawi mnie, czego się o nich dowiemy. Idziemy.
Udało wam sie obudzić T'Reę, ale zachowywała się jak pijana i mówiła coś bez sensu. Ktoś musiał ją podtrzymywać w trakcie ucieczki. Zatrzymaliście się przy działającym terminalu. Mechanik podłączył trikorder i zaczął nagrywać dane. Nagle za rogu wynurzyły sie 4 człony.- Zostaniecie zasymilowani!
-Gadaj zdrów - mruknął automatycznie Kapitan otwierając ogień. I Rozkazując reszcie robić to samo. Jednocześnie dał im znak, by zaczeli się powoli wycofywać.
Człony juz znały modulację broni Husnock. Tylko jeden z nich został zabity. Inne niestrudzenie szły w waszym kierunku.
Maciek cisnął swój karabin w najbliższą dronę. Sytuacja mało mu się podobała...-Drużyna! - Chodu! - krzyknął. - Pilnować T'Rei! - wycofujemy się. Już gdy biegli, wyciągnął swój włąsny ręczny fazer - zabrany jeszcze ze Scorpiona, i zaczął strzelać w sufit i podłogę wiązką o największej mocy. Liczył, ze uda mu się zatrzymać drony niszcząc korytarz.
Sufit wytrwale absorbował energię. Musiałeś parę razy trafic w to samo miejsce aby pękł z głuchym trzaskiem. Kawałki metalu posypały się na człony, stopując je na chwile.Biegliście w stronę śluzy. Niestety stał przed nia jeden człon. Rozpoznaliście Lew. Był już w pełnym pancerzu.- Stójcie! - krzyknął.
-Jarr?! - krzyknął Maciek jednocześnie się zatrzymując. Wycelował w Leva, dając znak reszcie by zrobili tak samo.
-Czego chcesz?
- Uwolnijcie mnie. - odpowiedział Lev i zatoczył się.
Zauważyłeś, że za nim pojawiają sie błękitne iskry.
-Nie jesteś juz Levem. Jesteś Borg - twoje życie opiera się na uśmiercaniu innyh... Dlaczego? Dlaczego Mamy cię uwolnić?
- Ja... jestem Levem... Uwolnijcie mnie... Zniszczcie głosy! - wygladało na tu, że destrukcja pancernika zniszczyła kontrolę Kolektywu nad pojedyńczymi członami. - Musisz to zrobić... To przez ciebie mnie zmienili! - zwrócił sie w twoim kierunku.
-Jak mozemy ci pomóc, Lev...? - Zrobimy to, co w naszej mocy...
-Jarr, on jest... Był członkiem mojej załogi. Dopuki borg go nie dopadł...
- Nie wiem... Zróbcie coś... Zerwijcie więź! - znowu sie zatoczył. - Zniszczcie moje połączenie ze złem!
-Jarr, wiesz moze jak możemy go odłączyc od kolektywu? Moze jakies pole izolacyjne? Cokolwiek? - Mozna coś zaimprowizować na stacji?
- Nie. Ale wam radzę. Zabijcie go szzzybko. Borg nadchodzi.
-Wybacz Lev... Ale w ten sposób znajdziesz spokój - Maciek wystrzelił. Z wahaniem - ale wiedział że praktycznie nie ma szans na powrót zasymilowanego - bez najlepszych specjhalistów, których ani tutaj, ani na Scorpionie nie ma.
