Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
-T'Rea, możesz złapać namiar na naszego mechanika? Uruchom transportery stacji, i spróbuj go tutaj przesłac...Maciek szybko zaczął uzbrajać wyrzutnie. I ładować fazery. Natychmiast wycelował emitery w mały "rękaw" łaczacy stację ze statkiem. A wszystko pozostałe w reaktory okrętu Borg... Pozostało tylko czekać.
- Nie mogę go namierzyć. Borg blokuje namiar.
-A jak rozwalimy statek Borg, jaką mamy szansę na namierzenie kadeta? Albo jeśli zniszczymy... Chwila. Czy podniesienie osłon stacji, zakłóci aparaturę zagłuszającą Borg? - Maciek jakby od niechcenia wpatrywał się w rzędy kolejnych zapalajacych sie na zielono lampek, sygnalizujących gotowość broni...
- Całkiem mozliwe, ale Borg zniszczył większość generatorów atakiem. Mozna spróbować. Ale mam inny pomysł. Przecież Henriks jest z nim. Gdyby zakłócił sytem zakłócający...
-Jest z nimi... I mogą usłyszeć jak się z nim skontaktujemy. Ale warto zaryzykować.
=/= Caep do Henriksa. - Dowódca mówił dość cicho - zakłóć system namierzajacy Borga. Chcemy cię gdzieś przesłać... I nie odpowiadaj!
-T'Rea - skan wewnętrzny stacji. Cały czas - jak tylko wykryjesz sygnaturę Henriksa, przesyłaj go tutaj. I spróbuj właczyć pola siłowe wokół mos... Wieży.
Przez parę minut nic się nie działo. Wreszcie zgłosił sie Henriks.
- A jak do cholery mam to zrobić?
- Szczerze, to się nie znam... -mruknął zrezygnowany Kapitan - ale moze jakieś krótkie przeciążenie rekatora, czy cokolwiek spowodowałoby zakłócenie tego sygnału? Potrzebujemy chwili zeby cie przesłać...
- Poczekaj chwile. Już. Możecie mnie przesyłać. Nie jestem juz w maszynowni.
-T'Rea. Przesyłaj... A zaraz potem tarcze!
Henriks bezproblemowo został przetransportowany na Wieżę, a chwilkę później T'Rea włączyła osłony.
- Dobrze, ale co z Bredem? Borg nadal go pilnuje...
/= Caep do Breda... - Maciek mówił cicho. Znowu - możesz zakłócić sygnał Borg? Albo jak nie, to wyjdź na chwilę z maszynowni czy cokolwiek... Chcemy cię gdzieś pzresłać. Nie odpowiadaj. Pośpiesz się!
- Próbuje się przemieścić, ale pole zagłuszające porusza się wraz z nim. - poinformowała cię T'Rea.
- Dobra. Oczekuję teraz ekspertyzy w pewnej istotnej sprawie... Wpakowanie kilku torped, i paruset fazerów w reaktor Borga unieszkodliwi pole? - Maciek jednocześnie spojrzał na konsole. I rzedy zielonych lampek. Broń była gotowa...
- Na pewno, ale eksplozja statku poważnie naruszy stację. Poza tym mogą mieć zapasowy generator na stacji. Nie są głupi, Bred to ich jedyna szansa na powrót.
- A jako moja oficer naukowa, masz jakieś propozycje, co moglibyśmy zrobić?
- Ktoś musi zostać, aby zniszczyć pancernik. Pozostali muszą zabić ochroniarzy Breda. Może trikorderem da się jakoś zagłuszyć sygnał... Ale jest problem, maszynownia tej stacji jest koło reaktora. Jak wybuch go uszkodzi to już nie musimy nigdzie wracać...
- Dobra. Podepnij się jeszcze raz do bazy danych - czy mozemy trafić pancernik gdzieś tak, zeby go wyłączyć, a nie zniszczyć przy okazji? Moze kanały przepływu plazmy?
- Walnąć z przodu, odepchnąć promieniem trakcyjnym i torpedami. - wtrącił Henriks. - Ale co zrobimy z członami na stacji? Staną się troszkę nerwowe.
-Dronami na stacji nie musimy się martwić... Wybacznie, ale nie mogę powiedzieć dlaczego. Zresztą - najwyżej wszytkich prześlemy w próżnię.
Maciek szybko ustawił na konsoli odpowiedni profil otwarcia ognia
-T'Rea, ty zostajesz. Jak tylko zakłócimy pole chroniące Breda, prześlij nas tutaj, a potem odpal całą broń, tak jak zaprogramowałem... Albo lepiej najpierw odpal...
Wyszliście z Wieży i udaliście do maszynowni. Zobaczyliście tam Breda udającego, że pracuje. Dwa człony stały w pewnej odległości. Gdy podeszliście do Breda do sali wmaszerowało 8 członów z dwoma dziwnymi pojemnikami.
-To na antymaterię? - Zapytał Maciek sam stając zaraz przy drzwiach, dając znak swojej grupie żeby zrobiła tak samo. Jednocześnie w myślach modlił się, zeby tajemniczy nieznajomy przyszedł, i im pomógł z Borgiem...
- Tak. - krótko odpowiedział Borg. Pojemniki powoli zaczęły być napełniane. Przy jednej ze ścian zauważyłeś jakby przeskok niebieskiej iskry. Wiedziałeś, że to Jarr.
Maciek szybko uruchomił trikorder. Musiał wysłać wiadomość, a przy odrobinie szczęscia wysłanie tekstu nie zostanie wykryte. Wpisał tylko dwie wiadomości - Jedną do T'Rei - "Jak dam znak, przesyłaj" drugą do reszty drużyny "Strzelać, jak Borg zaczną umierać!"Spojrzał jeszcze na ścianę gdzie migotały iskry, i skinął głową.
Wszystko wydarzyło sie prawie w jednej chwili. Iskra oderwała się od ściany i przybrała kształt zakrzywionego szpona. Jednym ruchem ścieła najbliższemu członowi głowę. Twoi ludzie otworzyli ogień. Po paru sekundach żaden człon nie dawał oznak zycia. Czekaliście na przesłanie, które nie nasiępowało.- T'Rea, prześlij nas. - rozkazałeś. Nie otrzymałeś odpowiedzi. - T'Rea? T'Rea!
Maciek zaklął szpetnie. Zwrócił się w stronę iskier - Jarr, mozesz przenieść nas na wieżę?! Zostawiliśmy tam kogoś, ale boję się ze drony tam weszły... Jak się tam znajdziemy, natychmiast zniszczymy pancernik! - Maciek wziął jeszcze puste zbiorniki, by upewnić się ze Borg ich zaraz nie napełni, i nie ucieknie.
- Tylko jednego mogę. - odpwoiedział Jarr.- Oni wzieli już jeden. - rzekł Bred. - Musiałem napełnić.
-Mnie - rzucił bez zastanowienia Maciek, przeładowywując karabin, i poprawiając ręczny fazer za pasem. - I jeśli mozesz, to chodź ze mną.... Nie wiem czy sam sobie poradzę.Kapitan chwycił mocniej broń, przygotował się do natychmiastowego otwarcia ognia, i czekał aż Jarr go "prześle" -Jakbyś mógł, to przy konsoli taktycznej. Postaram sie zniszczyc pancernik tak szybko jak się da...
USS ScorpionMarten siedział bez ruchu na fotelu kapitańskim już od 3 godzin. Scorpion ciągle poruszał sie po śladzie transwarp zostawionym przez pancernik.- Alan wywołuje nas kapitan Kamak z... Charli'ego.
USS Scorpion
-Otworzyć kanał...
W czym mogę pomóc, Kapitanie?
- Lecimy już 3 godziny za tym pancernikiem. Ile jeszcze? Nie dogonimy go nigdy! Dostaliśmy rozkaz szukania zdrajców, ale pościg.
-To mój kapitan - mruknął zrezygnowany Alan. Ale szybko przypomniał sobie, ze dl;a Maćka obowiązek był bardzo ważny
-Ma pan rację. Wracamy na poprzednią pozycję. I będziemy kontynuować. Marten out.
-Mario, proszę zawrócić. Wracamy.
- A co z Maćkiem? - zapytała Maria. - Mamy go zostawić?
- Właśnie. - dołączył się Beregh.
-Nie... Ale lecieli w transwarp. Mieliście rację... Możemy lecieć parę lat, a go nie dogonimy... A teraz pomyślcie, jak byście się zachowali gdybyście uciekli? Lecielibyście na naszą ostatnią znaną pozycję - jak uciekł, i zdobył szybki transport poleci gdzieś tam... Jeśli nie - Głoos Pierwszego Oficera nieco zadrżał. Nie dokończył zdania...
