Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
-Co do szans - racja. Mozemy jednak wysadzić cały okręt. Ale w tej chwili nie o to chodzi - kiedy dotrzemy do waszej placówki zostaniemy zapewne... Ba, wręcz na pewno zasymilowani. Może nawet wcześniej - w końcu mechanik, jako część kolektywu byłby wygodniejszy... Jaką mamy gwarancję, ze wrócimy na nasz okręt?
- Braliśmy pod uwagę jego asymilację lecz istniało duże niebezpieczeństwo, że popełni samobójstwo niż dołączy do naszej drogi w poszukiwaniu doskonałości.- Tak? - zapytał Bred. - Jak duże?- 38,47 procenta. Przed lotem do naszej placówki zostaniecie odtransportowani do obszaru gdzie ostatnio przebywał ten okręt. Za godzinę przybędziemy do stacji kosmicznej rasy 6231 znanej wam jako Husnock. Czy wyrażasz zgodę na to przymierze?
Maciek spojzrał pytająco na swojego mechanika - w końcu to on był najbardziej zagrożony - potakujące kiwnięcie głową nieco go zdziwiło.-Mam do... Kolektywu jeszcze jedno pytanie. I prośbę. Po pierwsze czy na owej stacji ktoś się znajduje? A po drugie, jeśli nie ma tam nadajnika, chciałbym zebyście przed odlotem wysłali sygnał z pozycją stacji na mój okręt. Federacja nie posiada napędu transwarp - nie dogoni was. A dla mnie, i moich ludzi będzie to zabezpieczenie. Jeśli się zgodzicie, to tak. Wyrażam zgodę na przymierze.
- Nie wemy czy ktoś znajduje sie na tej stacji. Jeśli tak, dołączy do Kolektywu. Zgadzamy sie na wysłanie sygnału z nadajmika o waszej pozycji. Udostępniamy wam też całą bazę danych tego okrętu oraz sensory zewnętrzne. Przygotujcie się. Za dwie godziny dokujemy. - mówiąc to Jeden odwrócił się i wymaszerował z hangaru.
-Panie... - Zaczął Maciek gdy tylko kroki drony ucichły.-Wiem Kapitanie. - odprał spokojnie mechanik, jednocześnie pokazując mały nóż - Kolektyw miał rację. Zabije sie, jeśli spróbują mnie zasymilować. A to jedyna droga do domu... W transwarp lecieliśmy tyle, ze droga zwykłym promem - Kadet wskazał na statek który stał obok - trwała by lata... A zapasów jest za mało. Zresztą, obiecali... Oczyścić stacje dla nas. A w asymilowaniu są nieźli - Kadet pozwolił sobie na lekki uśmiech. Chodźmy już w poblize maszynowni. Nie mówili kiedy mamy zaczać syntetyzowac paliwo, ale z tad gdze jesteśmy będzie to trudne. Zwiad wolno, nadal trzymając broń w gotowości ruszył w stronę maszynowni... Mając nadzieję, ze nie podzieli losu Voyagera, ani nie zostanie zasymilowany...
Poszliście w kierunku maszynowni. Człony nie zwracały na was uwagi. Szyjowały sie do ataku na stację. Usłyszeliście głos Kolektywu.- Niedługo zapas paliwa w rektorze się skończy. Waszym zadaniem jest zdobycie informacji o zasobach stacji i pomoc w uzyskaniu odpowiednich ilości paliwa. Do tsacji przybijemy za 102 minuty.
-Obiecałem pomoc. I obietnicy dotrzymam - Maciek zwrócił się do najbliższej droby. Były kolektywem... Więc zapewne wszyscy to usłyszeli.-Będziemy czekać przy śluzie, zeby szybciej dostać się na stację - kontynuował - T'Rea, masz schematy... Prowadź - Kapitan pozwolił sobie na lekki uśmiech.
Człony szykowały sie do ataku aż do chwili gdy pozostało zaledwie 31 minut do przybycia. W okolicach śluzy gdzie czekałeś wraz z resztą zwiadu było 20 członów. Nagle wszystkie orócz dwóch odwróciły się i skierowały się w kierunku swych alkow.
-T'Rea, podłącz się do zewnętrznych sensorów statku - Maćka zachowanie człon zbytnio nie zdziwiło - domyślał sie jego przyczyny.-Przeskanuj stację. Nie byłbym zaskoczony, gdyby miała opuszczone osłony, a ty nie wykryłabyś zadnych istot żywych..
T'Rea rozpoczęła skan stacji.- Miałeś częściową rację. Osłony są na poziomie około 5%. Nie wykrywam śladów życia.
-Skoro osłony trzymają - stacja musi mieć paliwo - wzruszył ramionami Kapitan. - W końcu, od bardzo dawna rasa Husnock nie istnieje... Więc tarcze są zapewne włączone od czasu ich zniknięcia. -Plan jest taki. Jak tylko zadokujemy, wchodzimy. Podłączamy się do sensorów wewnętrznych, i sprawdzamy czy naprawdę nikt na nas nie czeka. Potem rozpoznanie w maszynowni... Co prawda, wolałbym iść najpierw na mostek, i powiedzieć Scorpionowi ze nic nam nie jest, ale boje się ze Alan natychmiast przyleci, i zaatakuje Borg. A mamy pewien układ...
Pancernik podleciał w okolice stacji. Torpeda i kilka strzałów z dezrupotorów wyeliminowały osłony. Po chwili okręt zadokował. Weszliście na stację. W tarkcie drogi towarzyszyły wam dwa człony. Inne podążyły w inne miejsca.- Nikogo nie ma. - zameldowała T'Rea przy podłączeniu się do konsoli. - Ale mamy problem. Sprawdziłam nasze położenie względem Scorpiona. Jesteśmy prawie 500 lat świetlnych od najdalszej klingońskiej placówki na zachodzie Imperium. Dodając to, że byliśmy na wschodzie ich terytorium daje ponad 1000 lat świetlnych. Czyli rok na powrót w zwykłem warp.
-Skoro stoisz już przy tej konsoli... Zobacz stan okrętów stacji. Była nieużywana od znikniecia Husnock, więc wszystkie statki powinny być na miejscu. A ta banda podobno jest bardziej zaawansowana od nas... Może mają coś w miare szybkiego.-A wy - Maciek zwrócił się do dwójki kadetów. - Idźcie sprawdzić maszynownię. Za chwilę do was dojdziemy. I uważajcie na Borga... Pakt paktem, ale sami wiecie...
- Nie ma żadnych pancerników. Jest jeden okręt. Chyba jakiś lekki niszczyciel. Stan dobry. Jest też duży prom, ale jest z nim problem. Wbił sie w jedno z ramion stacji. Raczej nie poleci.Kadeci ruszyli za dwoma członami Borga w kierunku maszynowni.- A ja co mam robić? - zapytał doktor. - Na tej stacji raczej nie znajdę rannych...
-Oglądać widoki, doktorze - Maciek uśmiechnął się szeroko - A tak na poważnie, proszę iść do ambulatorium. W maszynowni się pan nie przyda, a moze dowie się pan coś, co zbawi Federację?-T'Rea, ty albo idź obejrzeć ten niszczyciel, albo poszukaj schematów. Chcę wiedzieć o nim tyle, ile to możliwe. Przede wszsytkim o maksymalnej pędkości, i uzbrojeniu. I ile będzie leciał... Do domu.
