Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
Pojawiłeś się na mostku z żoną i Bereghem.- Co do cholery się dzieje? - zapytał Shiran. - I w co mam strzelać? W stację? Innych celów nie ma...
- Nikt nas nie atakuje? - Spytał ze zdziwieniem Matthew. natychmaist jednak się zasępił - Mam złe przeczucia... Tymczasem Beregh z wściekłą miną usiadł za konsolą operacyjną. Po chwili na mostku pojawił się jeden z zastrzelonych przed chwilą klingonów- To nas zaatakowało - warknął. A ty tego nie wykryłeś!- Dobra, spokój. Beregh - sprawdź czy inni klingoni zaatakowali stację. I odeślij to licho, psuje wystrój wnętrz... A mnie połącz z dowódcą stacji.- Rutaj Podporucznik von Caep. Właśnie kilku klingonów chciało nas zabić... Wiecie może skąd wzieli się na stacji?
Nie było odpowiedzi. Stacja nie odpowiadała na wezwania.Nagle na mostku pojawiło się trzech ludzi. Dwa strzały zdjeły Shirana i Beregha. Potem broń została wymierzona w ciebie i Marysie.- Tylko bez głupot. - rzekł jeden z nich, szatyn z lekką siwizną. - Twój odpowiednik zrobił głupotę i gryzie glebę. Mary, skonfiguruj teleportery, bo jeszcze rozwalą stację.Wymieniona kobieta zaczęła wpisywać komendy do konsoli operacyjnej. Potem wyjęła z kieszeni dziwne urządzenie i podłączyła do konsoli.
- Czego chcecie! - Warknął zdenerwowany chorąży, jednocześnie przesuwając się odrobinę by zasłonić żonę przed ewentualnymi strzałami.
- Bojowy jak tamten. - zaśmiała się Mary. - Urządzenie podłączone. Teraz przenoszę naszych na stację.- Chcemy uratować waszą cholerną stację przed komandem Sojuszu. Może mnie nie znasz. Jestem Thorn, słyszałem że mój odpowiednik nieźle nabruździł Federacji. Ja też bruźdzę, ale Sojuszowi.
- Sojuszowi? - Caep zasępił się na chwilę - Macie na myśli lustrzany wszechświat?Skoro ratujecie naszą stację, to po co postrzeliliście moich oficerów? - Spytał Matthew z ironią.
- Bo u nas są zbytnio nerwowi, a chwilka snu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.- Transfer zakończony. Namirzam pajaców z komanda. Mam czterech. Ojej... właśnie ich sygnatury rozmyły się w kosmosie... Jaka ze mnie niezdara...- Mary przestań. Wiem, że lubisz ich torturować, ale tak będzie szybciej i... czyściej. - Thorn zwrócił się ku tobie. - Zaraz spadamy, więc długo sobie nie pogadamy. W każdym razie na pewno jeszcze się spotkamy. Mary?- Zostało kilku, ale nie dają oznak życia. Chyba padli.- No to idziemy. Pa, Marysiu. - Thorn przesłał całusa twojej żonie i zdematerializował się.
- Coś mi się nie podoba.. - Mruknął wciąż zdziwiony Caep - Marysiu, spróbuj doprowadzić naszych do przytomności... - Sam usiadł przy konsoli operacyjnej sprawdzając co dokłądnie kombinowali. I co, u licha, może łączyć lustrzanego Thorne'a i jego żonę?!
Maria sprawdziła stan nieprzytomnych.- Nic im nie jest. Wystarczy dać środek pobudzający to się ockną.Z odczytów konsoli wynikało, że podłączone urządzenie służyło do transportu międzywymiarowego. Kilka osób zostało przeniesionych na stcję, a później odteleportowanych. Gdzieś...
- Dobra, a już myślałem że chociaż przez jakiś czas od niego odpoczę... Komputer, aktywuj EMH. - Łysawa sylwetka pojawiła się niemal natychmaist i znudzonym tonem rozpoczeła swój monolog:- Proszę określić... Ah, rozumiem. Znowu się zabawiliście na mostku a ja mam sprzątać? - Lekarz zmarszczył brwi spoglądając na nieprzytomnych - Co im się stało?- No... Są nieprzytomni? - Mruknął Matthew. Pogardliwe prychnięcie lekarza uświadomiło mu że to nie o taką odpowiedź chodziło - Zostali ogłuszeni. Przez niejakiego Thorne'a z innego wymiaru... Może ich pan doprowadzić do porządku? Marysiu, ty powiadom dowództwo bazy co się działo w okolicy.
Tego Thorna? Co sprowadził Talarian nad Galen IV, gdzie rozwalili 35 federacyjnych okrętów i zabili 160 000 cywili, a potem ich zaatakował i rozbił flotę? Muszę poznać tego z innego wymiaru...- Stacja nadaje automatyczny komunikat o treści: "Na razie jesteśmy zajęci. Proszę czekać."
- Zaraz dostanę ciężkiej cholery... Czy to Flota Gwiezdna, czy automatyczna sekretarka?! Odetchnął nieco spokojniej. Uśmiechając się pod nosem chwycił żonę za rękę i ruszył w stronę swojej kwatery, po drodze wzywając kolejną wachtę. Pora odpocząć bo ostatnim dniu, pełnym zdażeń.Kiedy wchodzili świezi i wypoczęci na mostek, kilka godzin później Matthew automatycznie zajął swój fotel i spojrzał wyczekująco na Beregha, czekając na raport.
- Mamy rozkazy. Doszły jakieś 30 minut temu. Za 4 godziny wyruszamy wraz z setką innych statków do układu Trill. Zadanie będzie proste, zastopować inwazję Sojuszu.
Matthew westchnął cieżko siadając w fotelu. pokowe badanie wszechświata chyba diabli wzieli... Klingoni, Borg, znowu Klingoni, Romulanie, Borg... Młody kapitan miał czasami ochotę spotkać instruktorów z Akademii, mówiących jak to bezpiecznym miejscem są okręty GF i zabrac ich na jakąś małą misję... Westchnął po raz kolejny.- Beregh, ty połącz się z okrętem dowodzenia tej grupy z którą lecimy. potwierdź przyjęcie rozkazu, i spytaj kto będzie naszym bezpośrednim przełożonym. Shiran, znajdź mi mojego pierwszego oficera... Znowu pewnie zaspał - Caep skrzywił się lekko.
- Bezpośrednim przełożonym będzie admirał Vatel Pa'thyr, bohater wielu bitew w czasie wojny z Dominium, szczególnie Ofensywy Kalandra i bitwy Trzech Słońc.Shiran postukał w konsolę i zdziwiony odpowiedział:- Nie wiem o co chodzi, ale nie ma ani na pokładzie, ani na stacji. Nie wykrywam też Anki.
