Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik von Caep

PBF - Podporucznik von Caep

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,996 do 2,010 (z 2,148 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #44160

    DEfiant doleciał do granic systemu. Miał sie skierować ku SB 1. Tam przebywali pozostaki kadeci ze Scorpiona. Tam też miało być ich oficjalne pożegnanie przed transferem na inne statki i powitanie nowych.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #44161

    - Marysiu, kurs na Bazę Gwiezdną. Połowa impulsowej. Alan, wynegocjuj od dowódcy bazy salę bankietową, mesę czy coś takiego... Trochę nas będzie, a warto pożegnać się jak przystało. Shiran, zdejmij łapy z konsoli taktycznej. T'Rea, zajmij się raportem o uszkodzeniach... O czymś zapomniałem?- A kiedy osatnio spałeś? - Spytał z ciekawością pierwszy - Wiesz, to nawet śmieszne... Znamy się kilka miesięcy, ale z dnia na dzień jeszcze bardziej się rządzisz... I licho, ale zaczynasz powoli przypominać dowódcę...- Potraktuję to jako komplement - Kapitan uśmiechnął się samym kącikiem warg - A teraz do roboty. Jak znajdziemy się w bazie, pomożecie mi w przygotowaniach uroczystości... Na razie jesteście jedynymi oficerami w załodze. Za kilka godzin resztę promują do chorążych a my znowu dostaniemy bandę nowych... Życie. No, ale żwawo.- Pełen altruizmu i dobrych życzeń dla awansującej załogi jak zwykle - Mrukneła obojętnie znad swojej konsoli Volcanka. Wciąż pamiętała pomoc jaką udzieliła potrzebującym zanim się poznali. Nie zawsze kierowała się twardymi zasadami logiki... Objawiało się to przede wszytkim sporadycznym wpadaniem w irytację. I umiejętnością wyłapywania ych idiotycznych ludzkich dowcipów. Z odrobiną rozbawienia spojrzała na kapitana zajmującego centralny fotel - na konsoli zamontowanej przy lewej poręczy niebezpiecznie piętrzył się pokaźny stosik paddów - ostatnich rapotów załogi, zaś przy jego prawej nodze leżał stos zdecydowanie pokaźniejszych rozmiarów. Pozdrowień od załogi, podziękowań od załogi, życzeń bezpiecznej służby... Sam o tym nie wiedział, ale był dość lubiany - a kadeci ostatecznie znali datę swojej promocji nieco wcześniej. Zastanawiała się, jak potoczyłyby się sprawy na początku ich misji gdyby trafiła na innego dowódcę.Alan pośpiesznie wywołał bazę. Pryszczaty chorąży ze zdziwieniem spytał czego chcą, skoro dopiero otrzymali rozkazy. Marten szybko wyjaśnił chłopakowi sytuację, mówiąc że kapitan bardzo prosił żeby jakoś to załatwić. Łącznościowiec zamyślił się głęboko, ale posłusznie sprawdził na swojej konsoli kilka rzeczy - rozmawiał też chwilę z kolegą, zanim zniecierpliwiony Alan nie zaczął lekko stukać knykciami w swoją konsolę. Zgode otrzymali - sala bakietowa mieszcząca prawie dwieście osób w tej chwili nie była nikomu potrzebna. Pierwszy podziękował uśmiechem i skinieniem głowy. Zameldował szefowi, wygladającemu na śmierletlnie znudzonego i wrócił do przerwanej drzemki. Zastanawiając się, czy wśród nowych kadetek Shiran wreszcie znajdzie kogoś kto go polubi.W ambulatorium Iwan otarł pot z czoła i uśmiechnął się pogodnie do stojącego obok EMH. 'I jak, fariant szefie?' - spytał pogodnie spoglądając na znaną w całej Flocie łysawą sylwetkę. Ten ostatni tylko się uśmiechnął, kiwając głową. Jedynego rannego nawet nie było sensu przetrzymywać, rany były na tyle lekkie że szybko sobie z nimi poradzili. A właściwie poradził. Hologram krzywiąc się niemiłosiernie pozwolił mu zająć się poszkodowanym - ostatecznie był tu na praktykach. Marysia uśmiechneła się lekko pod nosem. Prawie udało jej się już rozgryźć męża. Aż się dziwiła ze zwracał się do nich po imieniu na służbie... Zazwyczaj podczas niej był raczej skupiony, a tym czym zajmowało go najbardzij było jasne i pecyzyjne wydawanie rozkazów. Czyli nuda i początki megalomanii. Zaś po niej był... inny. Miły? Czuły? kochający? Zupełnie nie przypominał faceta który w czasie wachty odzywał się do niej przede wszytkim jako sternika. Musiała przyznać że był przynajmniej cierpliwy - znała kilku poruczników dowodzących starszymi jednostkami nie pozwalających podwładnym nawet krzywo spojrzeć... Matthew był zdecydowanie inny.Shiran warknął cicho coś w odpowiedzi i zdjął posłusznie ręce z konsoli sterowania uzbrojeniem. Cały czas spodziewał sie jakiegoś skrytego ataku - to że Caep uważał ze są bezpieczni nie znaczyło że tak musi być naprawdę. Andoriann miał nadzieję że naprawdę nic złego się nie stanie.Kilkanaście minut później Defender zadokował do bazy... Caep szczerze zastanawiał się kogo zastanie w tej sali... Czy wszytkich załogantów Scorpiona? czy tylko tych którzy potem polecieli z nimi na Defiancie? I jacy okażą się nowi kadeci? Spodziewał sie też, ze dowódca moze go wezwać w każdej chwili... W końcu i tak mieli go przemaglować w sprawie Jarra...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44163

    Sala była pusta i ciemna. Chyba nikogo w nej nie...- Niespodzianka! - nagle zapaliły się światła, a ty zauważyłeś rzesze kadetów w galowych mundurach. Podeszła do ciebie żona z dwoma drinkami.- Jak ci się podoba? - zapytała. - Hmmm... Alan gdzieś ulotnił się z moja siostrą. Wiesz, że ona była na pokładzie Defendera w czasie bitwy w ukłdazie Alfa Centauri? Dostała karabin i pilnowała dolnych pokładów. Shiran uznał, że lepiej cię przed bitwą o tym nie informować, a tym bardziej Alana.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #44165

    - Kochanie, sam się domyśliłem - Matthew uśmiechnął się pogodnie - Miał ją zabrać Oberth godzinę przed bitwą... A odlecieliśmy nagle znacznie szybciej, przed upływem tego czasu... Nie wiedziałem tylko że Shiran daje dzieciom broń... - Zachichotał cicho gdy żona uderzyła go zartobliwie w ramię i poprawił przyciasny kołnierzyk munduru.- Wiesz, to chyba ta scena w której powinieneś przemówić - wymruczała mu do ucha widząc utkwione w nim spojrzenia najbliższych akde... Chorążyvh. Kapitan z niepokojem wszedł na jakieś krzesło i odchrząknął. Natychmiast sala ucichła, z paroma wyjątkami... Aje dwóch głośnych kadetów uciszył, dość brutalnie jego taktyczny.- Panie, panowie. Oficerowie - Wszyscy spojrzeli na niego z niekrytym zdziwieniem a Matthew tylko wzruszył ramionami i parsknął śmiechem - Nie... Przyjaciele brzmi w tej chwili zdecydowanie lepiej. Pamiętam jak sie poznaliśmy te kilka miesięcy temu... Żona wrzeszczała mi nad uchem ze jestem kapitanem a wy, ze mną z resztą, lecieliście na złamanie karku obejrzeć Scorpiona... Kto by pomyślał ze mineło już tyle czasu? Z dumą muszę przyznać że jesteście... Byliście dla mnie doskonałą załogą. Pojętną, głodną nowych doświadczeń. Każdy kapitan marzy by dowodzić takimi ludźmi. Cieszę się że udało się wam ukończyć akademię. Wkrótce pewnie dostaniecie przydziały na okręty majace więcej farta niż Scorpion. Cieszę się że mogłem was poznać... I pamiętajcie, zawsze mozecie się do mnie zwrócić. Dziekuję.Shiran stojąc pod sciana i pilnując niepokornych kadetów parsknął śmiechem, słysząc że kapitan wreszcie zebrał się na odrobinę powagi. Ale oklaski zagłuszyły ten wybuch wesołości. Z ponurą miną na kzresło obok wszedł Beregh i spojrzał ponuro po sali.- Walczyliśmy wiele i z poświęceniem. Szczęście nie zawsze nam sprzyjało, wpędzajac nas w niebezpieczne sytuacje... Ale los nad nami czuwał pomagając wyjść z nim cało. Służba pod dowództwem kapitana jest dla mnie zaszczytem. Mathew, sam zaczynałem u ciebie jako kadet. Nauczyłem się sporo. Dziekuję. - Beregh odchrząknął ale popędliwa natura wzieła nad nim górę więc dodał jeszcze - I na pochybel każdemu kto powie na ciebie złe słowo w mojej obecności.Caep ukradkiem otarł łzy wzruszenia. Bardzo przywiązał się do swojej załogi. Śmiało można powiedzieć że traktował ich jak rodzinę, do której sam mógł się zawsze zwrócić a ona mogła się zwrócić do niego. Wiedział że Beregh, Shiran i reszta zostaną przy nim. Ale żałował tych którzy mieli odejść. Pewnie nie zostanie ich wielu - Siedmiu czy ośmiu oficerów spokojnie wsytarczało na Defenderze... Resztę stanowisk obejmą kadeci. Powoli zszedł z krzesła i odnalazł żonę kóra mocno się do niego przytuliła. Dopiero teraz zrozumiał co miał na myśli Kirk mówiąc kiedyś ze Flota może zastąpić rodzinę. Nie miał racji. Flota mogła się stać rodziną.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44252

    Przyjęcie trwało w najlepsze. Większość kadetów, teraz już w galowych mundurach chorążych, osobiście chciało ci podziękować. Gdy już skończyłeś rozmowę ze stoktórymś, podszedłdo ciebei Alan z przklejona do ramienia Anią. Ta, jako że nie była jeszcze we Flocie, miała na sobie piękną, długą, jasnoniebieską suknię balową.- Cześć stary.- przywtał cię Pierwszy. - Nastąpiły małe zmiany. Z powodu Borga chwilowo zrezygnowano z osobistego stawiennictwa się przyszłych kadetów na Ziemi. Oczywiście egzaminy też przełożono. Będą za tydzień. I z tego powodu...- Tak?- ...chcę nadal się uczyć na twoim okręcie. - dokończyła Anna. - Mogę?

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #44253

    - Nie ma sprawy - Mathew uśmiechnął się lekko - Alan, ktoś ci już mówił że twoja dziewczyna z karabinem ganiała po okręcie w czasie walki?Marten spojrzał na Anię. Martwił się o nią i tak wystarczająco dużo... A przekonanie jej żeby poleciała na Ziemię wymagało wiele trudu.- Oh, nie patrz tak na nią... Sugeruję pogadać z naszym błękitnolicym przyjacielem... Będzie musiał nam coś wyjaśnić.- Aniu, przepraszam na moment - Alan uśmiechnął się złwoieszczo zakasając rękawy. po chwili ten sam gest powtórzył dowódca zanim ruszyli na poszukiwania.Andorianina odnaleźli szybko. Oparty o ścianę popijał jakiegoś drinka. Dostrzegł idącego w swoją sronę caepa, który grzecznie przepraszał ludzi na swojej drodze. Natychmaist przeczuwając kłopoty ruszył w bok - gdzie drogę zastąpił mu Alan.- Chciałeś nam może coś powiedzieć? - spytał przesłodzonym głosem kapitan który w końcu do nich dotarł. Chwilę później parsknął śmiechem słyszac jąkającego się andorianina... Przecież nie stłukliby kumpla...- Dobra. Shiran, jeszcze raz a przeciągniemy cie pod kilem... Chyba jeszcze nikt tego nie próbował w kosmosie. opowiesz o wrażeniach. Alan, wracaj do Anki... stęskni się. - Matthew sam wmieszał się w tłum. Zabawa dopiero się zaczynała, szkoda było odgrywać smutasa...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44257

    Przyjęcie powoli się kończyło, gdy do ciebie podszedł jakis porucznik.- Proszę ze mną. Mamy mały problem.Lekko zdziwiony odszedłeś z nim na stronę.- Kilka minut temu porwano USS Apanachi klasy New Orleans. Porywaczą są z jakieś nieznanej wcześniej organizacji o nazwie Ruch Antytechnologiczny. Nie wiemy kim są i co chcą. Potrzebujemy kilku statków do monitoringu ich poczynań. Jednym z wybranych został Defender. Z racji ciągłego zagrożenia Borgiem nie możemy wyznaczyć okrętów z Flot stacjonujących w okolicy Ziemi, już mają dużo problemów z uzupełnianiem strat. A pański okręt jest nie z tego sektora. Rozumie pan. Proszę się ulotnić ze szkieletową załogą z przyjęcia bez wywoływania zbędnego zamieszania.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #44258

    - Poruczniku, wystarczy mi kilku ludzi... Wezmę powiedzmy dwunastkę, i zostawie mojego pierwszego zeby robił dobrą minę. Przy ponad stuosobowej grupie nie zauważą że nas nie ma. Byłbym wdzięczny gdyby przygotował pan rozkazy... Ten NO już odleciał? Na Defenderze będziemy za jakieś 10 minut, gotowi do drogi.Matthew szybko odnalazł Alana. Uśmiechając się szeroko i popijając drinka wyjaśnił mu sytuacje. Nie chciał zeby po jego grobowej minie ktoś zrozumiał że coś jest nie tak.- Ty zostajesz - rzucił na koniec - Poprowadź dalej imprezę i tego typu bzdety... Anka z tobą. Ja wezmę teraz marysię i Beregha. Za jakieś pięć minut na okręt ma ruszyć ta grupa, jakieś sześć-siedem osób, jakie walczyły po naszej stronie w Alfa Centauri. Po kolejnych dwóch minutach Shiran ma wziąść ze sobą jeszcze dwóch. Postaraj się, zeby to wyglądało niewinnie.Minutę później obejmując żonę i dowcipkując sobie z Bereghem opuszczali salę bankietową, żegnani przyjaznymi skinieniami głowy chorążych. Zaraz za zakrętem korytzrza znacznie przyśpieszyli by jak najszybciej zająć stanowiska.Siedem minut później Scorpion był gotów do lotu. Oczekiwali tylko na Shirana i resztkę załogi, jednocześnie odpalając diagnostykę. Gdy Andorianin zakomunikował przybycie Marysia nie czekając na rozkazy odbiła od stacji, trzymając Scorpiona z dala od tej części bazy z której okien bawiący się jeszcze załoganci mogli dostrzec odlatującego Defendera. Jednocześnie czekali na szczegółowe wytyczne.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44274

    Tymczasem Alan z narzeczoną z godnością pełnił honory domu. Na kilka pytań o kapitana odpowiadał, że wraz z żoną chcieli pobyć tylko w swoim towarzystwie.Po 2 godzinach zmęczona Anna zaproponowała spacer po stacji. Według czasu standartowego było juz po północy, więc spotykali tylko czasami jakiś mechaników czy śpieszących się podoficerów. Część świateł było wygaszonych.Kiedy kończyli już obchód kolejnego pokładu, do pary zbliżył się Klingon.- Przepraszam, szukam pewnej osoby, a komputer powiedział mi, że tu ją znajdę.- A o kogo panu chodzi? - zapytał Alan.- Zaraz sprawdzę. - Klingon wyjął padda. - O porucznika... - szybkim ruchem złapał Alana za szczękę i pchnął go w ścianę. - Brać ją! - warknął w cień.Z mroku wynurzyły się 3 postacie. Jeden przysłonił Ani usta, żeby nie krzyczała.- Co z nim? - warknął jeden z napastników.- Widział mnie. Jego też bierzemy. - Klingon i Ferengi chwycili nieprzytomnego Martena. Ostatni z napastników, człowiek rozłożył urządzenie teleportujące. Po chwili cała piątka zniknęła.Defender w warp 6 podążał za porwanym New Orleansem. Jakieś 2,5 godziny po przyłączeniu się do pościgu, niejaki Denils z Ruchu Antytechnologicznego zażądał zwolnienia swoich kompanów, zaniechania szerzenia technologii i wpłaty na fundusze ofiar wojennych. Komandor dowodzący akcją zakazał użycia siły. Pozostawało tylko czekać aż Apanachi doleci na Tellar.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #44280

    - Shiran, załaduj wyrzutnie - mruknął obojętnie Matthew w czasie podróży.- Przecież mieliśmy powstrzymać się od użycia przemocy? - Andorianin dla zasady przypomniał o rozkazach, jednocześnie przygotowując uzbrojenie.- Racja. Ale sami lataliśmy New orleansem... Jak przywali nam z trzech wyrzutni i poprawi fazerami to przy sporej dozie farta przeciąży nam osłony. Chcę być gotowy do walki natychmaist jak pojawi się zagrożenie.- Taa. Torpedy gotowe.- Marysiu, sprawdzaj namiar na ścigany okręt co kilka minut. Nie chcemy go zgubić. Trzymamy się za nim, najlepiej na tyle daleko zeby nie wiedział że jest śledzony.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44324

    New Orlensa naprawdę trudno było zgubić. Leciał sobie spokojnie w warp 6 z podniesionymi osłonami.Broni nie załadowywał.To zaczynało być nużące. Taki powolny pościg. Zapewne szefostwo coś szykowało dla terorystów na Tellarze.Na 30 minut przed dolotem do systemu komandor prowadzący negocjacje zgodził się wypełnić postulaty terorystów. Apanachi miał zabrać uwolnionych kompanów na Ba'Ku, gdzie mieli się poddać.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #44350

    - Ja to bym zestrzelił... - Mruknął ponoru Shiran.- Tak jak ja - Kapitan podpierał głowę rękoma żeby nie usnąć na mostku i nie dawać złego przykładu.- Przypominam że New Orleans należy do Gwiezdnej Floty i nie możemy go zniszczyć. Karane jest to...- Daj spokój, T'Rea, tylko żartowaliśmy mruknął kapitan - Połowa załogi niech idzie odpocząć. Zmiany co sześć godzin. JJak coś się stanie, budźcie mnie... Na pierwszej wachcie zostanę. T'Rea, Marysia - spać.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44372

    Nawet nie musiałeś schodzić z mostka. Nagle New Orleans zaczął nadawać informację, że porywacze uciekli i że wcale to nie byli idioci z Ruchu Antytechnologicznego, tylko rebelianci z lustrzanego wszechświata. Poza tym kapitan Armin posiada ważne informacje o Sojuszu.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #44377

    - T'Rea, skan powierzchni... Możesz znaleźć miejsce gdzie się ostatnio ktoś przesyłał z orbity z pozycji tego New Orleansa? Spróbujmy go namierzyć, i zabrać jeśli się da z powrotem... Cele mamy.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #44378

    - Skanuje. Nie, nikt sie nie przesyłał z okrętu na powierzchnię. Zapewne przesłał się, ale nie w tym uniwersum...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,996 do 2,010 (z 2,148 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram