Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Nie. Obecnie tylko dwie sie poruszają. Jakieś 50 metrów na lewo. Raczej nie w maszynowni. Pozostałe sygnatury są słabe. Chyba są nieaktywne, w alkowach. Jak nie zaczniemy strzelać nic nam nie zrobią. A odłączenie sieci uznaja za atak.
-Po odłączeniu sieci, wysłalibyśmy ich w cholerę... Za pomocą torped kwantowych - mruknął ponuro Maciek.Mniejsza, idziemy do maszynowni - tylko na litość Boską, ostrożnie! Niech myślą, ze nie stanowimy zagrożenia...Jednocześnie kapitan pomyślał, czy Flota już wie o wszystkim... I Czy Beregh wysłał wiadomość...
Powoli zbliżyliście się do maszynowni. Drzwi otworzyły się bez problemu. Tu rozegrała się największa walka i były najwieksze zniszczenia. Jednak nie wszystko ucierpiało. Kilka konsol było nieaktywnych. Reaktor powoli pracował. W alkowach przy ścianach znajdowały się uśpione człony.
-Cholera... Czemu są uśpione mruknał... - Dobra, robimy tak. T'Rea - spróbuj zgrać jak najwięcej danych. Poza tym, potrzebne są logi sensorów wewnętrznych, i kamer...A co do was - Choraży zwrócił się do mehanika i jednego z marines - zaminujcie jakoś reaktor. Oczywiście nie dosłownie - ma być wyłączony po waszym zabiegu jak najdłużej... Już mówię o co chodzi - musiecie zrobić coś, zeby się go dało wyłaczyć przynajmniej na kilka minut, w ciągu kilku sekund. Plan jest taki: T'Rea zgrywa dane, wy wyłączacie reaktor jak tylko skończy a Scorpion przesyła nas i reszte zespołu na pokład, jednocześnie niszcząc w którymś miejscu sieć energetyczną...
T'Rea bez problemu dostała się do logów. Zaczęła je zgrywać. Tymczasem kadeci Bred i Lev założyli parę improwizowanych ładunków przy jednym z urządzeń przesyłowych.- Uwaga! - krzyknął Henriks patrząc na trikorder. - Idzie tu jeden.Rzeczywiście drzwi znowu się otworzyły i wkroczył jeden z członów. Nie poznałeś rasy, z której się wywodził. Skierował sie prosto do konsoli przy której stała T'Rea.
-T'Rea, odejdź od konsoli. Ubezpieczamy Cię. Zanim odejdziesz, szybko podłącz drugi padd - niech reszta informacji zgrywa się automatycznie. Jeśli nie zdążysz, trudno-Bred, Lev - NIE STRZELAĆ. Jeśli zaatakują T'Reę, odpalacie ładunki. Mam nadzieję, ze są na tyle małe, ze nie zrobią krzywdy NAM przy detonacji?
T'Rea nie zdążyła podłączyć drugiego padda. Odeszła od konsoli. Po chwili stanął przy niej człon. Nie zwrócił uwagi na urządzenie. Począł wpisywać komendy. Potem skierował się ku urządzeniu przesyłowemu gdzie zamontowane były ładunki.
-Odpalać! - krzyknął Maciek - dokłądnie w momencie gdy usłyszał lekko stłumioną eksplozję, uruchomił komunikator.=/= Scorpion! Zabierzcie nas wszystkich na pokład!
Człona aż odrzuciło od urządzenia. Reakcja była natychmiastowa. Cała maszynownia zajaśniała od pełnego oświetlenia. Alkowy uwolniły człony, które ruszły w waszym kierunku. Od Scorpiona nie było żadnej odpowiedzi.- Reaktor nadal działa! - krzykneła T'Rea.
-Spieprzamy! - Krzyknął Kapitan. Cały zespół rzucił się w stronę drzwi. Dopiero gdy przez nie przebiegli wystrzelił. Nie do dron - do zbiorników chłodziwa reaktora. I zamknął drzwi.
Strzał nie uszkodził pojemników z chłodziwem - widocznie Borg je opancerzył. Gdy wybiegliście z maszynowni z kierunku skąd przybyliście szło 5 członów. Z drugiego kierunku nadchodził tylko jeden. Tymczasem drzwi zaczęły się wyginać od uderzeń z drugiej strony.
Kadeci nawet bez komend otworzyli ogień do zbliżających się dron. Po krótkiej chwili dołączył do nich kapitan, i oficer naukowa - każda broń miała inną modulację, więc piątka strzelajacych była dość skuteczna... Dopiero później zwiad rzucił się w stronę skąd nadchodziły drony. o drodze strzelając do owej osamotnionej.-T'Rea - krzyknął w biegu chorąży - wykrywasz moze resztę naszego zespołu?
- Nie. Może jest na rufie? - odkrzyknęła.Piątka członów padła jak muchy. Biegliście dalej słyszać jak drzwi maszynowni zostały wyważone. Dobiegliście do skrzyżowania. Z jednego kierunku szły kolejne człony. Pierwszy strzał wyeliminował jednego z nich, kolejne nie dawały już żadnego rezultatu.
-Zmiana modulacji! - krzyknął Maciek - i biegniemy w pierwszy "wolny" korytarz! - Sam zaś ustawił swój komunikator na ciągłe nadawanie z prośbą o porzesłanie i ewentualne rozwalenie osłon w cholerę...
Zmiana modulacji nic nie dała. Energia z twojego fazera uszkodziła tylko jednego z członów. Wbiegliście w korytarz, który zamienił się w ciąg sal poprzedzielanych drzwiami. Otwierały się bez problemu. W jednej z sal z boku wyskoczył człon. Zamierzył się na T'Reę, ale ta uchyliła się przed ciosem. Wszyscy przebiegliście do następnej oprócz Leva, który krzycząc rzucił się z bezużytecznym karabinem na Borga. Nie zdążyłeś nic zrobić gdy drzwi zamkneły się przed twoim nosem. Nie chciały sie otworzyć.- Nie! Aghhh... - usłyszałeś za nimi. Nagle w drzwi zaczęło cos udezrać z niesamowitą siłą.
