Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Podporucznik von Caep

PBF - Podporucznik von Caep

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,891 do 1,905 (z 2,148 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #41940

    - Bo dowiedziałam sie kilka dni temu. - odpowiedziała małżonka. - To będą bliźnięta. Wybrałam już imiona: Mirosław i Agnieszka.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #41941

    Caep zamrugał oczyma. Miał dziwne wrażenie, że te imiona pasują... Szczególnie że nawet śnili mu się ich przyszli posiadacze.- Pasuje! Ale w takim razie ja wybieram chrzestnych - Wyszczerzył zęby w łobuzerskim uśmiechu - Alan i twoja mała siostrzyczka. Kurcze! Jestem najsczęśliwszym facetem w okolicy!

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41942

    - To może wreszcie dostaniemy jakiś urlop, jak skasowano nam okręt? Ten pójdzie na żyletki, a my dostaniemy nowy. Chodź na mostek, może jest juz odpowiedź od Dowództwa... Albo nie, chodźmy do mesy. Mam ochtę na lody.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #41945

    - Jasne skarbie! - Matthew nadal radosny otworzył drzwi nie stawiając żony na ziemi. Szybko ruszył w stronę mesy przyciągając zdziwione spojrzenia kadetów. Na miejsce doszli po kilku minutach. Caep natychmaist posadził Marysię a sam przyniosł jej pucharek lodów a sobie filiżankę herbaty. Po chwili do pomieszczenia wszedł ponury Marten z cieniami pod oczyma. Natychmaist skierował sie do stolika małżeństwa, gdzie Maciek popijał herbatę a Marysia w najlepsze pałaszowała lody.- A ty coś taki wesoły? - spytał zgryźliwie - Mathew szybko zerknął na żonę która delikatnie skineła głową.- A... Nic... Mówiłem ci już że będziesz chrzestnym? - Spytał z uśmiechem kapitan.Marten pzrez chwilę nie wiedziaqł co powiedzieć. Zamrugał tylko oczami ze zdumieniem wpatrując się to w jedno to w drugie. Po chwili rzucił się do obojga z gratulacjami. Kilka minut później caep uruchomił komunikator.=/= Ej! Mostek, przyszła do mnie jakaś wiadomość?=/= Słuchaj no, ty... Odrobina szacunku! Nikt nie pzresyła informacji dla...! =/= Jestem kapitanem. Było cos, czy nie? - Caep uśmeichnął sie. Wyraźnie Shiran i Beregh nadal spali a na mostku siedziała tylko banda kadetów. podjął też postanowienie zapoznania się z resztą załogi... Lepiej późno niż wcale

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41946

    - Tak, jest jedna. Gratulacje od komandor Alidany Jarok. Napisała, że wie pan z jakiego powodu. Poza tym Dowództwo podtrzymało rozkaz lotu do wcześniej wyznaczonego układu. To wszystko.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #41947

    - Dzięki, kadecie. Caep kończy.- No, załogo... A właściwie rodzino - Matthew znowu się uśmiechnął - Raz, Alidana przesyła gratulacje, dwa dowództwo znowu enugmatyczne jak zawsze... Każe lecieć tam gdzie wcześniej. Całe szczęście że jeszcze niecałe trzy dni lotu... A teraz przechodząc do spraw porządkowych... Marysiu ŻADNYCH misji po za okrętem. Tym bardziej nie pozwolę żeby ci się cos teraz stało... Zresztą - uśmiechnął się niewesoło - Niebezpieczne zadania same nas znajdują. I mamy wystarczająco dużo atrakcji na pokłądzie. A co do nowego okrętu... Śmiem w to wątpić. nadal jestem tylko podporucznikiem, więc czegoś co będzie chociaż przypominało Scorpiona nie dadzą mi po raz drugi... Pewnie będziemy mieli ze trzy miesiące urlopu podczas remontu... Zawsze chciałem zobaczyć świat Ba'Ku, albo Rise... A wy lecicie ze mną. - Rodzino? Czy ja o czymś nie wiem? Alan podrapał sie p głowie.- Oj, mimo ze masz fatalny gust co do ubrań po służbie i nie potrafisz sie porzadnie uczesać jesteś mi jak brat! - Maciek był w swietnym humorze. pochylił sie do przodu i pokepał swojego pierwszego po ramieniu - Zresztą, cała załoga mostka, ta nasza w każdym razie, to trochę jak rodzina... - Dzięki. I wzajemnie. Dodam że powinieneś się częściej golić, a twój zwyczaj to pozostawiania brudnych naczyć na mostku wkurza wszytkich dookoła. A i żę...- Wystarczy, cfaniaczku.- Tia. A tak na poważnie. Wy idźcie odpocząć. Zajmiemy się okrętem. W końcu, wsytarczy wygrzewać najwygodniejszy fotel i nic nie robić... - Dzięki Alan! - Matthew znów porwał Marysię i ruszył do holodeku. na szczęście one przetrwały, mimo że część z nich zamieniono na ambulatoria. Miał nadzieję ze jak coś się stanie to mu przynajmniej o tym powiedzą. Moze nie mogli jechać na risę od razu, ale odpalili odpwoeidnią symulację. Chociaż trzy dni wakacji...== Trzy dni później ==Na zalanej słońcem palży opalały się dwie osoby. Mundury zwinięte leżały gdzieś na piachu, a zastąpione zostały przez stroje kąpielowe - w przypadku kobiety, i krótkie spodenki wraz z hawajską koszulą w przypadku mężczyzny. Zwykła sielanka. nikt by nie mógł sie domyślić że to dwoje najstarszych stopniem oficerów na okręcie. No, prawie najstarszych. =/= Marten do szefa. Wstawaj.=/= Ale ja wcalę... - Mruknął mężczyzna, ale głos mu przerwał=/= Jasne. A to ze na kamerach widać jak się opalanie do przewidzenia maniakalne... Jesteśmy w systemie docelowym od szesnastu sekund. =/= Zaraz tam będę. - Matthew rozłączył sie i nachylił nad kobietą.- Skarbie?- Mhm?- Dolecieliśmy... Muszę iść na mostek. miłego dopoczynku.- Mhm - Marysia nie była zbyt elokwentna. W gruncie zreczy w płowie spała. Matthew szybko wciągnął na siebie mundur, uznajac że podczas rozmowy z dowódcą stacji hawajska koszula moze zostać źle odebrana.- Wywołać stacje. prosić o zgodę na przycumowanie do jakiegoś doku i rozpoczęcie remontu. I niech przyślą promy po rannych...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41967

    - Mamy zgodę na cumowanie. Rannych zostana przeniesieni, nie teleportowani, na pokład stacji. Po tym mamy wejść do doku numer 3. Dowódca stacji chce też z panem rozmawiać. Osobiście.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #41969

    - Dobrze. Sternik, kurs na stacje. musimy wysadzić pasażerów. Dokuj przy jakiejś wolnej śluzie. Mnie teleportujcie od razu pod biuro dowódcy, będzie szybciej. Alan, tymczasem zajmij sie diagnostyką - niech stoczniowcy wiedzą potem przynajmnie co nam nie działa...Smukła ale mocno okaleczona sylwetka NO przyśpieszyła do jednej czwartej prędkości swiatła kierując się w stronę bazy. Tam zatrzymała sie na kilka sekund, podczas których kapitan zniknął w błysku błękitnego światła. Potem powolutku zbliżyła się do wolnej śluzy i zadokowała, przygotowywując się do przenoszenia rannych. Koryatzre były na szczęscie we wmiarę znośnym stanie. Tymczasem na satcji Caep pojawił sie przed gabinetem dowódcy. Zadzwonił do drzwi i wszedł po usłysznie potwierdzenia.- Podporucznik von Caep melduje się na rozkaz. - Zaczął służbowo, ale lekki uśmiech na ustach dobitnie wskazywał że stosunek do regulaminów jest w jego przypadku dość luźny.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41973

    - Proszę siadać. Jedtem komandor Bice, dowódca tego pięknego antyku K12. Widziłem wasz okręt. Widać, że Romulanie się nie cackali. I właśnie przechodzę do sedna rozmowy. Federacja nie podejmie kroków odwetowych za masakrę w układzie Betrassa. Bedzie to uznane za incydent jak ten z Tomed.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #41974

    - Pan raczy żartować?! - Spytał wściekle Caep - Kilkadzisiąt okrętów... Stacja orbitalna... Tysiące zabitych... A my to uznamy za 'incydent'?! A jak zaatakują Ziemię? To wtedy uznamy to za pomyłkę?

    I. Thorne
    Uczestnik
    #41975

    - Mają podstawy prawne swojego ataku. Zgodne ztajnym protokołem, podpisanym po incydencie w układzie Ikonia, obie strony zobowiązały się do niszczenia każdych wykrytych ikoniańskich Wrót. Jesli tego nie zrobiły w 30 godzin po ich znalezieniu to druga strona miała prawo zniszcyć cały układ.

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #41976

    - To odrobinę zmienia postać rzeczy - Matthew pluł sobie w brodę że niespecjalnie interesował się historią. Co prawda, nawet nie weidział czy ma dostęp do tego protokołu, ale mógł poszukać - A co będzie z nami i ze Scorpionem? Mamy wielu własnych rannych i zabitych, nie wspominając już o tych których przywieźliśmy z innych okrętów.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #42020

    - Ranni zostaną przetransportowani planetę. Zabici zostana przewiezieni transporterami do ich macierzystych światów. A pan i załoga mostka macie dzień wolny. Proszę zgłosić się do mnie jutro o podobnej porze. Dostanie pan wakacyjne zadanie, jak to mówią przyjemne i pożyteczne. Dostanie też pan inny okręt bo Scorpion trochę sobie postoi w doku. Ale tak długo jak pan mysli, po wojnie z Dominium przyśpieszylismy naprawę uszkodzonych jednostek. A teraz... Odmaszerować! - komandor zakończył z uśmiechem

    Eric Keitel
    Uczestnik
    #42023

    - Aye, sir! - Matthew wyprężył się baczność i z uśmiechem skinął głową. Szybko opuścił biuro i spokojnym krokiem ruszył w stronę śluzy gdzie powinien czekać Scorpion. W okolicy wrzało jak w ulu - ranni w większości jeszcze na noszach byli wynoszeni ze Scorpiona. Caep zgadywał że zaraz trafią do promów, albo transporterowni - nowocześniejszych od tych na Scorpionie. Matthew odczekał kilka minut aż się odrobinę uspokoiło i wślizgnął się na własny statek... Przynajmniej do tej pory. Z nostalgią spojrzał na znajome ściany i konsole z dumną nazwą okrętu.Pokręcił głową i ruszył w stronę mostka. Cała załoga była już na miejscach, większość z nich stukało coś na konsolach, z wyjątkiem znudzonego Martena i przysypiającej Marysi. Ostatecznie, akurat oni w tej chwili byli mało potrzebni. - Cześć. Mamy dzień wolnego... Alan, przyślij jakiegoś kadeta na zmianę. Ostatecznie jesteśmy przy bazie więc zagrożenia się nie spodziewam. A i nasz stateczek mało się teraz do odparcia takowego nadaje. No, a potem cały dzień laby... Jutro o podobnej porze mam odebrać rozkazy dla nas od komandora. Niestety - głos Caepa na chwile zadrgał - Chcą nam zabrać Scorpiona. Przynajmniej na czas napraw. Więc widzimy go w najbliższym czasie po raz ostatni.Cała grupa zgodnie wybrała wypoczynek w holodeku. Problemem była tylko lokacja... Marysia głosowała na morze, Alan i Beregh lasy a Matthew i Shiran góry. Demokratycznie wybrano to ostatnie. Wyposażyli się w odpowiednie ubrania i ruszyli na szlak. Jak powtarzał przez całą drogę kapitan - łączyli przyjemne z pożytecznym. Piękne widoki i aktywny wypoczynek... A w nocy ognisko i śpiewy. Prawdziwe wakacje...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #42025

    Rano obudziłeś się w łóżku obo żony. Leniwie przeciągnąłeś się. Nagle poczułeś, że nie jesteście sami.- Spokojnie, kapitanie. - rozległ się niski, męski głos. - Musimy porozmawiać.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,891 do 1,905 (z 2,148 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram