Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Coś mi tu nie pasuje... W takim razie jakim cudem poznał moje kody dostępu? I jak drania najłatwiej dopaść, zanim wytłucze nas wszytkich?
- Wystrczyło sie włamać do systemu. Z ważnymi jak autodestrukcja byłby problem, ale do zwykłych drzwi? Jak go zabić? To nie jest amator. Najprościej radziłbym wysadzić okręt. Tu i teraz.
- To zły pomysł, doktorze - Jakiś pomysł który nie zniszczy okrętu i załogi. Ani teraz ani nigdy... Czy zmienni reagują na toksyczne substancje? Substancje usypiające? I inne tego typu chemikalia?
- Z tego co wiem to nie. Najwyżej mocne kwasy czy zasady, ale takie co żrą pancerz. Dobrze działają faezry, próżnia im nie przeszkadza. Swobodnie przenikają przez ściany, więc może otoczyć pokłady polami siłowymi? Ale to utrudniłoby pracę załogantom.Ze swojego miejsca wstała Maria.- Maciek, czy możemy chwilę porozmawiać na osobności?
- Tak. Za momencik.=/= Komputer, uruchomienie pola siłowego między pokładami. Całkowite odcięcie pokładu pierwszego. Uruchomienie pola tłumi.ącego działanie transporterów wokół pokładu pierwszego. Żółty alarm na okręcie.- No, już - Matthew przeszedł z Marysią pod samą ścianę, na tyle dlaeko od innych żeby nie mogli podsłuchiwać. Kiedy mieli do czynienia ze zmiennymi ufać mógł właściwie tylko sobie... No, i moze doktorowi - w końcu trudno podrobić coś co nie istnieje. - Co się stało?
- Chodziło mi o rozmowę na osobności. Bez świadków. Bo inaczej ucierpią niewinni załoganci. Rozumiesz o co mi chodzi? - Marysia lekko sie uśmiechnęła.
- Mam dziwne wrażenie, że tutaj to raczej ty mogłabyś ucierpieć. Lub mógłbyś. Możesz mnie zabić, ale już nie uciekniesz z tego pokładu. Ale jak tam chcesz. Zapraszam do swojego biura. - Po drodzę Matthew posłał szybkie spojrzenie doktorowi, modląc się żeby ten domyślił się ze coś jest nie tak.=/= komputer, zamknij drzwi. Nie otwieraj bez zgody EMH na mostku. pole siłowe dookoła kwatery.- No, słucham - Teraz Matthew nie krył się z wyciągniętym fazerem.
- No, słyszę że doktorek musiał pomóc w odkryciu kim jestem. - Marysia zamieniła się w wysokiego Romulanina w mundurze Tal Shiar. Spokojnie usiadł na fotelu. - Schowaj tę zabaweczkę bo zrobisz krzywdę sobie i Marysi. I jeszcze dwóm osobom. Chciałbym pogadać i rozwiązać problem pobytu na tym okręcie.
- Chwilka - Matthew zmarszczył brwi - Nie chciałbym być złośliwy, ale na siłę nikt cię tutaj nie trzyma... - Jednak po groźbie intruza natychmaist schował broń. - Ale chętnie dowiem sie jak możemy ten... problem, rozwiązań.
- Mam kilka pytań. Po pierwsze. Co powiedział doktor Nordrege nim umarł?
- Innymi słowy, czego się od niego dowiedzieliśmy? - Caep szybko dokonał analizy sytuacji. Z jednej strony, wrota byłyby wielką przewagą dla Federacji... Z drugiej, zbyt wielką. To doprowadziłoby do wojny, której nie mieliby szans wygrać. A któraś z dyrektyw jasno mówiła że najważniejsze dla kapitana jest życie załogi. Nic nie powinien przedkładać przed nim. - Tyle że kolejne wrota są na Kle'Tga.
- Ach tak? To rozwiązuje duży problem. W obecnej chwili niespodziewanie duże siły piratów atakują kolonię w tamtym układzie. Cóż Tholianie zawsze mieli problemy z... piratami. Możemy powiedzieć, że w tej chwili uratował pan życie 3 kadetów, no i załogi mostka. Niestety ten Volkan co był w tej niefortunnej chwili w pokoju doktora nie miał tyle szczęścia. Nie chciał współpracować. Znajdziecie go obok magazynu antymaterii na 18-tym. Teraz transport. W jaki sposób mógłbym opuścić statek? Macie tylko jeden prom...
Kapsuły ratunkowe? Nie, to raczej za wolne... Co prawda nawet gdyby obiecał pan że nie wróci, w co wątpie, to i tak bym nie uwierzył... Ale może pan wziąść ten prom. teraz byłoby to podejrzane, ale możemy go wezwać do hangaru na przegląd za parę godzin. Podszyje się pan pod kogoś z załogi i sprawa załatwiona. Prom nagle ulegnie zniszczeniu... Przynajmniej według czujników Scorpiona. Innych opcji chyba nie ma...
