Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Beregh, wyślij tam oddział ochrony. I mają ogłuszyć każdego kogo tam znajdą. Nie obchodzi mnie jego stopień, funkcja i uprawnienia. A i jeszcze jedno... Wysyłałem Flocie raport na temat działań przy wrotach. Dostaliśmy już odpowiedź? Naprawdę coś z nich mogło wyleźć... Zaraz potem wykonaj te skany.
- Oddział wysłany. Skany są w toku. Od Floty nie ma odpowiedzi.Ktoś był jednak szybszy od ochrony. Kadet Ga'lek jako pierwszy przybył pod kajutę. Usłyszał za nimi wycie więźnia i, nie pytając o zgodę dowódcy, wbiegł do niej.W sypialni kapitan właśnie kończyl odrywanie ramienia więźniowi.- Stój bo strzelam! - krzyknął kadet, jednak przez chwile zawachał się. - Kapitanie?Ta chwila wachania kosztowała go życie. Druga ręka kapitana wystrzeliła, w locie zmieniając się w kamienną bryłę. Trafiła prosto w klatkę piersiową kadeta, przebijając ją na wylot. Ten tryskając krwią zwalił się na ziemię.- A teraz ty. - wysyczał kapitan. Z ramion wyrosły mu dwie długie, giętkie witki, momentalnie okręcając się wokół szyi więźnia.
- Niech odddział ustawi fazery na ugłuszanie i wchodzi. Przed wejściem niech wrzucą do środka granaty ogłuszające.
Na oddział ochrony natknął się Alan, który się do niego przyłączył.7-osobowa grupa wpadła do kajuty, po uprzednim wrzuceniu granatów. Przy wejściu do sypialni natknęli się na zwłoki Ga'leka. Obcy wyczuł ich obecność i z sykiem zamienił się w ciecz, która wsiąkła w ścianę. Na podłodze leżał potwornie zmasakrowany więzień.- On jeszcze żyje. - zauważył volkański kadet.
- Do ambulatorium. Opatrzyć! - warknął Alan patrząc na scianę. Albo miał zwidy, albo przed chwilą coś płynnego w nią... Wsiąkneło. Coś płynnego, co chwilę wcześniej było kapitanem.=/= Szefie. Wydaje mi się... Że mamy problem. Chyba że potrafisz przechodzić przez ściany i właśnie zamordowałeś jakiegoś kadeta i prawie załatwiłeś naszego gościa.=/= Zróbcie skany tej kwatery. Może to... Coś pozostawiło po sobie jakieś ślady. Jeśli nie, to koniec z samotnym chodzeniem po okręcie. Poruszamy się w przynajmniej dwuosobowych grupach.
Alan nachylił się nad rannym, aby dokładniej zbadać jego stan. Ten nagle otworzył oczy i złapał Pierwszego za mundur.- Vandros, Ikonia, Betrassa, Kle'Tga... - wyszeptał i puścił Alana. Trikorder długim piskiem stwierdził jego śmierć.
- O jasna cholera... - mruknął Alan. Natychmaist przekazał ostatnie słowa konającego Mackowi. Jego reakcja była bardzo podoba. Szybko wywołał dowództwo gwiezdnej floty, tym razem nie zważając na drogę służbową. Upewnił się czy kanał jest wystarczająco kodowany, dodatkowo puścił sygnał okrężną drogą. Nic się nie stało... A właściwie stało. Poziom mocy w okolicach nadajnika wzrósł gwałtownie a potem opadł. Jakieś urzadzenie na mostku wybuchło z głosnym hukiem obrzucając załogę małymi szczątkami. Nadajnik podprzestrzenny diabli wzieli.Jednak Matthew się nie poddał. Wystrzelił sondę komunikacyjnę, a nawet dwie. Jedna została w normalnej przestrzeni a druga w warp - obie nadawały identyczną, zaszyfrowaną wiadomość do dowództwa gwiezdnej Floty, a właściwie do admirała odpowiedzialnego za działania w tym sektorze. Po kilku minutach taką samą wiadomość zaczął transmitować prom lecąccy przed fregatą.- Sir, jestem podporucznik von Caep, dowódca USS Scorpion. Zna pan zapewne sytuacje w Betrassie... Byłem tam gdy zgineli naukowcy, na powierzchni. Okazało się ze jeden wskoczył we wrota przed śmiercia i pzreniósł się na mój okret. niestety nie sam. Razem z nim przeszło... Coś. Zabiło już dwie osoby na okręcie. Może przybierać różne kształty i jest niebezpieczne. Przed śmiercią, eldwie przytomny naukowiec powiedział cztery słowa... i tylko cztery. Vandros, Ikonia, Betrassa, Kle'Tga... Nie zwróciłbym normalnie na to uwagi, ale zarówno na Ikoni andros i Betrassie znaleźliśmy wrota. Możliwe że na Kle'Tga też takie znajdziemy. Nie wiem czy okret doleci do bazy... To coś na pokłądzie nie ma oporów przed zabijaniem. Dlatego chciałbym zeby przekazał pan te informacje.
Meldunek był nadwany, ale nie było żadnej odpowiedzi.Tymczasem dwójka kadetów, którzy byli przy smierci uciekoniera udali się do zbrojowni, aby zdać karabiny. Kadetka pełniąca tam służbę potwierdziła oddanie broni. Kadeci juz wychodzili, gdy ich zawołała.- Chwileczkę chłopcy...- Co znowu? - zajęczał jeden z nich i odwrócił się. Ostrze podobne do szabli wbiło mu się w serce. Drugi próbował uciekać, ale kadetka przelała się obok niego.- Tajemnica pozostanie tajemnicą. - wydłużone ręce złapały wrzeszącego kadeta i z całą siłą rzuciły go o ścianę. Kadetka zamieniła się w jednego z zabitych i wyszła ze zbrojowni.
- Szefie, ochroniarze którzy poszli do zbrojowni się nie odzywają - zameldował piętnaście minut później Beregh. Kapitan tylko zaklął. - Spróbuj uruchomić ten program z powielonym doktorkiem. Alidana go nie kasowała, coś wspominała ze może nam się jeszcze przydać... Jak ma się sytuacja z holoemiterami?- Jak poleciałeś na Volcan zamontowaliśmy je praktycznie wszędzie... - Świetnie. Jak się uda niech doktor monitoruje sytuację na okręcie. Uzbrójcie się, to coś może szturmować mostek. Ile będziemy jeszcze leciec?
- Z obecną prędkością 3 dni i 2 godziny. Uruchamiam program.Na mostku pojawił się AHM w stroju admirała.- Proszę podać potrzebę.... A to nie ta wersja... Przybyłem, zobaczyłem i zwyciężę!
- No właśnie, doktorze. Do zwyciężenia jest coś wrednego, chcącego nas zabić i nie z tego świata... Ma pan jakieś sugestie jak to to wytropić? potrafi zmieniać, z tego co widział Alan dowolnie, swój kszałt. I chce nas wytłuc.
- Zobaczymy co da się zrobić. Chcę pełnego dostepu do danych związanych z wrednym typkiem.Jednocześnie nastapiła zmiana wachty. Kilku kadetów weszło na mostek i zaczęło przejmować stanowiska.
- Kadeci, won - powiedział mało uprzejmie Matthew - Jeszcze trochę zostanie wachta alfa. Mamy pewną naradę do odbycia... DOpocznijcie, skoczcie na kawę, jak będziecie potrzebni, zawołamy - Jednocześnie Caep stanął plecami do ekranu tak żeby mieć w polu rażenia z fazera wszytkich kadetów.- Doktorze, będzie szybciej jak sam pan sprawdzi. Ma pan w końcu cały czas dość wysokie uprawnienia na okręcie. Logi wszytkich rozmów o intruzie są w komputerze pokładowym. Alan i drużyna ochrony widzieli go jak atakował naszego gościa, tego od paranoi. Jak tylko ich zobaczył zmienił się w ciesz i wniknął w ścianę. Wcześniej wyglądał jak ja, i użył moich kodów dowódczych. Nawiasem mówiąc...=/= Komputer, ograniczenie stosowalności wszytkich kodów dowódczych, z wyłączeniem kodów EMH do mostka. Zezwalaj na obejście tylko poprzez potwierdzenie EMH i przynajmniej dwóch oficerów.
Kadeci trochę pozrzędzili, ale raczej chętnie wynieśli się z mostka.Doktor załadował dane o intruzie. Potem zaczął się śmiać.- Naprawdę nie wie pan kto to jest?
- Doktorze... Gdybym wiedział, to bym nie robił takiego zamieszania. Niech sie pan zlituje nad biednym podporucznikiem i powie...
