Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Tutaj Scorpion. Napęd warp sprawny, przy braku jednej gondoli chwilowo nie wyciągniemy więcej niż warp 2. mechanik obiecuje dojść do czwórki. Problemy z przepływem mocy. Przednia i modułowe wyrzutnie torpedowe, sprawne. tylna stopiona. podobnie jak połowa naszych fazerów. Podtrzymywanie życia działa. Mamy wyrwę jak dwie stodoły w lewej burcie. Ranni zostali opatrzeni, ale mamy też wielu zabitych. Z niską prędkością jesteśmy w stanie latać samodzielnie...
- Przybijcie do śluzy 4. Iku mozecie przewieźć rannych do innej bazy? Otrzymalismy informacje z Kwatery Głównej i obecnie możemy liczyć tylko na 10 okrętów. I to będą głównie Mirandy i Sabre'y.
- Sternik, wykonać. Teoretycznie jesteśmy okrętem dyplomatyczno badawczym... A co za tym idzie mamy sporo miejsca. Holodeki zaraz zmienimy w tymczasowe ambulatoria, po za tym mamy kilkanaście wolnych kwater... Ryzykowałbym stwierdzenie ze dwustu przewieziemy wygodnie, może jeszcze ze stu lżej rannych. Najlepiej byłoby gdyby któryś z mniejszych statków wziął nas na hol. pole warp utrzymamy własne, a wtedy powinniśmy do warp 8 dobić.
- Tylko, że żaden z obecnych tu okrętów nie poleci tak szybko jak wy. A posiłki zajmą się rozwożeniem ciężko rannych. Przygotujcie się do przyjęcia 200 rannych. Będą stabilni, ale nie nadają się do służby. Po załadunku określimy punkt docelowy.Scorpion zadokował. Od razu na pokład zaczęto przenosić rannych.
- Operacyjny, zajmij się holodekami. Mają symulować ambulatoria. Reszczie rannych przydziel kwatery... Najwyżej wyreplikuj dodatkowe łóżka. Tym lekko rannym zezwalaj na swobode ruchu, oczywiście po za strefami zastrzeżonymi. Replikatory są wszędzie więc to nie będzie problem... Skołuj też z dziesięciu sanitariuszy. Kogoś kto będzie pomagał doktorkowi. - Marysiu, jak dostaniemy współrzędne oblicz kurs i to ile czasu będziemy lecieć.- Shiran, ty zostań przy broni. Romulanie obiecali nie atakować... Ale sam wiesz jak bywa z romulańskim słowem... Khem... Honoru.=/= Szef do Alana. To kiedy wyciągniecie warp 4? Zaraz startujemy z masą rannych, trzeba ich będzie w miarę szybko dowieźć do baz... Prom jest w stanie nam pomóc? Mamy na pokładzie chyba jedną dziesiątkę, a ona sporo ponad warp 6 wyciąga?
- Za około 6 godzin będziemy mogli osiągnąć warp 4. I jak sobie wyobrażasz zabawę z promami? Wsadzamy kilku rannych i lecimy? To troszkę dziwne...
- Nie. W czasach wojen z Dominium zdarzało się że większe promy i runabouty holowały okręty Floty... Z tym że w tamtych prawie nic nie działało. My jesteśmy w stanie wytworzyć własne pole warp, gdyby promy spróbowały nas holować z warp sześć powinniśmy być w stanie podtrzymać pole na tyle żeby lecieć z taką prędkością... pola izolacyjne działają i powinniśmy wytrzymać taką jazdę. Ale mechanik ze mnie marny, więc pytam ciebie, i szefa maszynowni który powinien gdzieś koło ciebie się kręcić...
- Teoretycznie da się to zrobić, ale nie wiem czy pola wytrzymają. Zobaczę co da się zrobić.
- Jasne. Właśnie ładują rannych na pokłady. Przy odrobinie szczęscia uda się zaadaptować holodeki na tymczasowe ambulatoria. lekarzy mamy dwóch, sanitariuszy się znajdzie więc to nie jest raczej specjalny problem... Postarajcie się dostroić pola bo miesięczne wycieczka z dwoma setkami rannych na pokładzie raczej średnio mi się uśmiecha. Caep kończy.- Operacyjny, dowiedz się gdzie dokładnie mamy lecieć... I jak to jest, kurczę, daleko. Znając nasze szczęście to cholerny kawał drogi... Dowiedz się też co jeszcze można naprawić. Spawarki i łatanie wyrw w kadłubie to zły pomysł, ale przydałyby się w pełni sprawne silniki. I niezawodne...== Dwie godziny później ==Matthew dostawał poważnej nerwicy. Siedział na swoim fotelu podpierając głowę rękoma i wpatrywał się w mleczno biały ekran. Ciche cykanie przyrządów nie rozpraszało go już tak jak na poczatku służby, po prostu się przyzwyczaił A teraz znowu czekał na kolejne raporty... NUUUDAAA.- Sir, odbieramy wiadomość z bazy. Wszyscy ranni na pokładzie. Mamy współrzędne.- Sternik, wprowadź kurs i wio. Maksimum warp...=/= Alan, właśnie startujemy - Caep uruchomił komunikator - I jak z tymi promami?
- Mam dwie wiadomości - dobrą i złą. Dobra to taka, że to możliwe. Bedziemy mogli dobić nawet do warp 6. Zła jest taka, że nasz prom lekko ucierpiał i przez parę godzin nie będzie w stanie latać...- Lurs wprowadzony. Z warp 2 lot potrwa 56 dni, 6 godzin i 32 minuty.
- Jasna cholera... no dobra. Startujemy i kurs na bazę. jak tylko prom doprowadzicie do stanu szczatkowej używalności, to odstawiamy ten numer z warp 6. Marysiu, oblicz od razu ile potrwa lot z większą prędkością. I błagam, powiedz ze mniej niż tydzień...
- Z 6 będziemy lecieć tylko 4,5 dnia. Ale trzeba bedzie dodać czas oczekiwania na tą prędkość.Kilkadziesiąt minut trwał spokój. Potem na mostek wparowała Ania w mundurze... chorążego.- Maciek, mozesz przyślesz więcej pielęgniarek bo z rannymi nie wyrabiamy.
- Ładny mundur - Mruknął nie mają czasu narzekać - Gdzie i ile potrzeba? Możecie brać kogo chcecie z departamentów poza inżynieryjnym. Tam potrzebuję pełnej obsady. Mówcie że to mój rozkaz, i nie ma gadania. Ludzi odeśpią to potem, bo remont jakiś czas potrwa. Potrzebujecie czegoś?
- Podoba ci się? - Anka nie umiała ukryć uśmiechu. - Zreplikowałam go sobie, gdy jakis porucznik zaczęła zrzędzić o cywilach na pokładzie. Mówisz, że mogę brać każdego, oprócz mechaników? Już ja wiem go wybrać... - wymaszerowała z mostka. Nim drzwi turbowindy się zamknęły zdążyła jeszcze krzyknąć. - Złożyłam dziś papiery do Akademii! - drzwi syknęły i, na szczęście, już jej nie widziałeś.- Piękna okreętowa rodzinka. - skomentował Shiran. - Macie może jakieś przybranie andoriańskie siostry? Moje czułki już drżą z niecierpliwości...- Przyśpieszam do warp 2,2. - zameldowała Maria, a w jej głosie czuć było tajony gniew.
- Dobra. Koniec. Mamy doprowadzić statek w jednym kawałku. Shiran, ty tutaj zostajesz. Pilnuj komunikacji, bo do walki się nie nadajemy. T'Rea, ty zajmij się przygotowaniem dokładnego raportu o waszej walce, potem wyznacz sugerowaną kolejność napraw na Scorpionie. Volcan mamy niewiele, Alan jest mało logiczny, więc z twoją pomocą maszynownia nie będzie się tak miotać.- Marysiu, możesz zrobić coś przy tej konsoli? Nie? Świetnie. Zastąpi cię inny sternik, w końcu Scorpion leci sam. A my idziemy najpierw zająć się rannymi, a przynajmniej ja a potem zająć jakąś tymczasową kwaterę. poprzednią odstrzeliło - Caep uśmiechnął się wesoło dziękując stwórcy ze akurat nikogo w jego kwaterze nie było.Do jednego z tymczasowych ambulatoriów doszli kilkanaście minut później, na szczęście turbowinda już działała. Widok nie był zbyt przyjemny. Dziesiątki holołóżek pełnych rannych i krzątające się dookoła pielęgniarki. I sanitariusze w ramach scisłości. Doktorek też biegał od rannego do rannego, i pomagał im cicho złorzecząc na los hologramów. - Marysiu, nie ma mowy - Rzucił Matthew widząc sporo krwi - Znajdź jakąś kwaterę i się prześpij. Jesteś na nogach od dobrych dwunastu godzin... Ja pomogę tutaj.- Ale ja...- Proszę. Nie mogę zostawić załogi - Caep uśmiechnał się do niej smutno - Jakim byłbym kapitanem gdybym teraz odpoczywał? Ale ty powinnaś.Osiem godzin później kapitan pił replikowaną kawę opierając się o ścianę. Padał z nóg, po całym dniu roboty nad rannymi. Dostawał regularnie raporty z maszynowni, ale nic dobrego z nich nie wynikało... No, może po za tym że lecieli już z warp 2.6. Kadłub leciutko drgał przy tej prędkości. może dla innych niezauważalnie, ale Caep przyzwyczaił się do całkowitego spokoju podczas lotu. Odetchnął głębiej i wrócił do pracy.Kolejne parę godzin później z trudem wszedł na mostek. Doktor zaaplikował mu sporą dawkę środków energetyzująco-pobudzających więc nie czuł już zmęczenia.- Raport? - rzucił w stronę drzemiącego Shirana.
