Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
IRS Trendex- To dobrze. Więc przeżyją. To nie dotyczy przybyłych naukowców. W tej chwili 3 filie instytutu Daystroma, zajmujące się badaniem danych dostarczonych z Betrassy, są niszczone przez samobójcze komanda... - westchęła cicho. - Nie... Nie jesteś więźniem. Raczej specjalnym gościem. Niedługo wrócisz na swój okręt, jeśli nie został zniszczony.USS ScorpionDo uszkodzonej fregaty podleciał Raptor. Zaczął nadawać komunikat.- Odbieram wiadomość. "USS Scorpion, przygotujcie się do inspekcji. Wszelka próba oporu spotka się z surową odpowiedzią."
IRS Trendex- Nie powiem, zebym był zachwycony sytuacją... Wolałbym cię znowu spotkać w zupełnie innych okolicznościach... Co się stanie z resztą Floty? Przecież wasz atak pewnie przeżyło kilka okrętów i personel na planecie...USS Scorpion- A mamy wybór!? - warknął Alan. - CzekamyRozłączył się. A właściwie wyłączył dźwięk... Ekran już nie działał. T'Rea, melduj o uszkodzeniach.- Straciliśmy gondolę warp. Wyrwa na lewej burcie, sekcje 1 do sześć, pokłady sześć do jedenaście. Mniejsze wyrwy po prawej burcie na pokłądach jedenastym, trzynastym i czwartym. Pola integracyjne działają. Salwy z discruptorów trafiły w tylką wyrzutnie, mamy w tamtym miejscu kolejną wyrwę. Deflektor nie działa, transporery też nie. Problemy z przepływem plazmy i energi.- A co działa?! - Spytał ze złością Pierwszy - Podtrzymywanie życia. Komunikacja podprzestrzenna, jednak nie działa główny ekran. Pozostałe systemy uzbrojenia... Z wyjątkiem tzrech pasów fazerowych. Hangar pozostał funkcjonalny, podobnie jak maszynownia.- Ranni?- 29 zabitych, głównie po dehermetyzacji kadłuba. 65 rannych... Łacznie z tobą. Odłamki sklaczeły cię w okolicach klatki piersiowej. Rana nie wygląda na groźną.Alan dopiero tearz spojrzał na siebie i zaklął. Czuł tylko złość, na tych cholernych Romulan. Bazę na planecie diabli wzieli, razem z kapitanem, Scorpion nadawał się do dwumeisięcznego remintu... jeśli w stoczni się uwiną, a spora część załogi nie żyła. Zaklądł znowu i pomyślał ze kiedyś mogliby wreszcie dostać łatwą misję która nie skończy sie rzezią.
IRS Trendex- Więcej niż sądzisz. Staralismy się nie niszczyć waszych okrętów tylko je unieruchamiać. Obecnie trwa pomoc dla załóg okrętów. A teraz odpręż się. Za 10 minut wrócisz na Scorpiona.USS SCorpionNa mostek teleportowało się czworo Romulan. Dwójka bez słowa zajęła się Shiranem, opatrzonym tylko prowizorycznie. Trzeci stał bez ruchu i patrzył po kolei na każdego swymi oczyma bez tęczówek. Czwarty rzekł:Kto tu dowodzi i jaki jest status okrętu?
IRS Trendex- Dziękuję. Ale biorąc pod uwagę to co widać tam - Przez 'okno' Caep wskazał na pobojowisko to nie wiem ile zostało ze Scorpiona... Alan jest uparty i wolałby walczyć do końca - Matthew wyraźnie posmutniał. Szczególnie na myśl o tym co mogłoby się stać załodze. A konkretniej jednej kobiecie z załogi.USS Scorpion- Ja - Alan butnie wyszedł na środek - A co do statusu... Dziury w kadłubie powinniście zauważyć bez dodatkowych przewodników. Brak gondoli też. działa podtrzymywanie życia i komunikacja...
IRS Trendex- Według ostatnich danych przetrwał bitwę, ale parę kawałków mu odpadło. Potrzebny będzie długi remont. O, właśnie go widać. - nawet bez jej słów poznałbyś swój okręt.USS SCorpion- Czy jednostka będzie mogła sama poruszać się w warp? Czy potrzebujecie pomocy medycznej?
IRS TrendexMatthew spojrzał na dryfującą sylwetkę New Orleansa i zbladł widząc ciągnącą się przez kilka pokładów ciemną wyrwę. I brakującą gondolę. jednak rozluźnił się widząc że przynajmniej pierwsze pokłady wyglądają na mało uszkodzone.- Wątpie żeby remont się w najbliższym czasie odbył... Za dużo będzie roboty z większymi statkami. Przy odrobinie szczęścia dostanę długi urlop - Matthew po raz pierwszy od początku ataku uśmiechnął sie, chociaż wciąż bardzo blado.USS Scorpion- Silniki impulsowe i warp nie działają. Trzeba nas będzie wziąść na hol... Może wytworzymy własne pole, ale bez pomocy nie będziemy w stanie go utrzymać na jednej gondoli. Lekarze się przydadzą. Mamy dwóch, ale mają do opatrzenia kilkudziesięciu rannych.
USS Scorpion- Są czyści. - nagle odezwał się milczący Romulanin. - Posprawdzam na innych pokładach. - podszedł do turbowindy, która jednak nie działała. Bez słowa skierował się ku kanałowi Jefriesa i zniknął w środku.- Wszyscy ciężej ranni zostaną przeniesieni do naszych ambulatoriów. Wasi mechanicy muszą tak przygotować napęd warp, abyście mogli sami lecieć. Załoga najblizszej bazy mogłaby być troszkę... wroga w stosunku do nas.
USS ScorpionNa jednej gondoli więcej niż warp trzy nie pociągniemy... Dobry miesiąc drogi do najbliższej bazy z taką prędkością... A zgubionej części nie domontujemy, bo rozpyliliście ją na atomy. Postaramy się... - Operacyjny - zwrócił się w strone kogoś kto zastępował rannego Beregha - Zawiadom najbliższą bazę o naszym stanie. Zwrócił się do Romulan- Dowiedzą się tak czy inaczej, a w ten sposób wyślą holowniki po te statki które same nie polecą...
- Cóż, obecnie są raczej zajęte czymś innym. I w najbliższym czasie będą. To wszystko. W razie problemów wywołujcie na ogólnym kanale. - centurion nacisnął komunikator i zdematerializował się.Tymczasem Trendex zbliżył sie do Scorpiona. Z bliska wyglądał jeszcze gorzej. Ale przetrwał. Ciekawe czy Mandela przeżył?Do pomieszczenia weszła Alidana.- Jeśli chcesz możemy cię przenieść na Scorpiona. A mówiłam ci, że po naszym ostatnim spotkaniu dostałam awans?
- Nie. - Matthew uśmiechnął się - Mówił inny Romulanin, dowódca jakiegoś pancernika. Gratuluję. Co do mnie... - Matthew wskazał na wrak swojego okrętu - Przez parę miesięcy, sądząc po rozmiarach tej wyrwy to z pół roku, nie będe miał okazji zasłużyć na awans. Chociaż słyszałem ze na planecie Ba'Ku jest całkiem miły kompleks wypoczynowy. Za propozycję dziękuję... Chętnie skorzystam. Coś czuję ze każda para rąk się przyda.USS ScorpionAlan znowu zaklął. Nienawidził jak tak wszyscy dookoła znikali bez pożegnania.Chwilę później zdarzyło się coś dziwnego. Zaraz obok niego w zielonkawej mgiełce pojawiła się osoba której już nigdy nie spodziewał się zobaczyć. Może mundur wymagał czyszczenia, ale po za tym szef wyglądał na zdrowego. Pierwszym co zrobił było rzucenie się w stronę żony i ucałowanie jej. Już prawie myślał że ją stracił. powitanie przerwał im znacząca kasłajacy Marten.- Możecie z tym chwilę poczekać? Szefie. Miło cię znowu widzieć.Matthew spojrzał na niego, raczej wesoło. Lubił go, mimo ze jego kochana zabaweczka stanowczo zbyt często była uszkodzana pod jego dowództwem. Shiran rzucił się by uściskać mu dłoń a T'Rea podała padda.- Kapitanie, raport o zniszczeniach. I o stratach wśród załogi. Ranni zostali już przesłani na jednostke romulańską, są leczeni. Mamy doprowadzić napęd warp do działania.- Alan, do maszynowni. Pomożesz mechanikowi, też się uczyłeś inżynieri na akademi. Najpierw doprowadźcie do stanu używalności najważniejsze systemy... łataniem kadłuba zajmą się w doku. Kiedyś. - T'Rea, ty weźmiesz się za nadwzorowanie napraw deflektora nawigacyjnego. Bez niego nie polecimy. Shiran, systemy taktyczne. Ja z Marysią idziemy... Wizualnie ocenić straty. Oboje weszli do jednego z kanałów jeffriesa i szybko ruszyli w stronę niższego pokładu. Wyglądał raczej... W porządku. Był mało zniszczony, widocznie tutaj romulanie nie trafili. Nie zajmowali się żadnymi oględzinami, po prostu dobrą godzinę patrzyli sobie w oczy ciesząc się swoją bliskością. Dopiero potem ruszyli wziąść się za robotę. Rannych już nie było nigdzie widać, mimo że w niektórych miejscach leżeli zabici. Szok spotkał ich pod własną kwaterą... A właściwie pod meijscem gdzie była wcześniej. Teraz cały korytarz i przypancerzowe sekcje kadłuba nie istniały - pola siłowe odgraniczały ich od czerni kosmosu.Na mostek wrócili zdyszeni jakieś dwie godziny później. Matthew wiedział jedno, na jakiś czas koniec z przygodami. pora zaleczyć rany.
Na szczęście najważniejsze naprawy trwały krótko. Już po 3 godzinach maszynownia zameldowała, że napęd warpjest sprawny. Oczywiście amksymalna prędkość była bardzo niska - zaledwie warp 2, ale podobno z czasem mozna będzie ją zwiększyć do warp 4. Zresztą z taką dziurą w kadłubie większa szybkość byłaby niewskazana.Kilkanaście minut po meldunku maszynowni ze Scorpionem połączyła się Alidana. Wizja oczywiście nie działała.- Maćku, nasze wycofują się z systemu. Za 45 minut powinny dotrzeć siły ratunkowe Floty. Ale nim się pożegnam, chcę przenieśc coś co znaleźlismy w kosmosie. To zapewne Marysi. - na podłodze zmaterializowała się książka od Thomasa Parisa. - Zapewne jeszcze się spotkamy. Do zobaczenia.
- A już myślałem że ją diabli... - Matthew złowił wściekłe spojrzenie żony - Znaczy się, że przepadła. No cóż, Alidana. Dziękujemy. A, i jak możesz podziękuj tym romulanom co nam pomagali... Mnie może wziąśc szlag jak jeszcze jakiegoś zobaczę. Mam nadzieję ze następnym razem spotkamy się w innych okolicznościach.- Operacyjny, łącz się z pozostałymi ocalałymi okrętami. Mamy się spotkać w mniej więcej jednym punkcie, żeby nasze siły wiedziały kogo potem ratować - tych co nie przylecieli. - Marysiu, kurs na pole bitwy. Szukać kapsuł ratunkowych.
- Jeszcze jedno, Maćku. Popytałam dowódców komandosów i to nie oni pozabijali tych naukowców przy Wrotach. Ja byłam w jedynym oddziale, który tam przybył. Tak więc to nie my.- Nie trzeba się łączyć. Punkt zbiórki to stacja kosmiczna. Ta druga co przetrwała.Tymczasem Marysia skierowała się na pole bitwy. Widok żywo przypominał ci zapisy historyczne z Wolf 359. Bezwładne szczątki federacyjnych okrętów wirujące w pustej przestrzeni. Nigdzie nie widac było ani jednego romulańskiego wraku.- Wykrywam kapsuły, ale wszystkie są puste. Jest też kilka z rozbitkami, ale nie wykazują oznak życia.
- Te z rozbitkami weźcie na hol... O ile działa. Niech mają przynajmniej prawdziwe pogrzeby. I lecimy do punktu zbiórki. Coś czuję że znowu będe musiał pisać raport - Matthew skrzywił się lekko - Dowiedzcie się od dowódcy zgrupowania czy mamy robić coś konkretnego, ostatecznie Scorpion jest w stanie latać i może się na coś przyda.
Działał tylko tylny emiter, więc wzieliście na hol jeeen z promów. Z połową impulsowej powoli zbliżyliście się do stacji. Wokół niej orbitowało kilka okrętów. Ich stan był podobny do Scorpiona - braki kawałków kadłuba, popalony pancerz...- Kapitanie, jesteśmy wywoływani. "USS Scorpion, podajcie swój status."
