Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Kto mógł się tutaj dostać? Unioniści? Romulanie? Czy coś wylazło z tych wrót? - spytał Matthew patrząc z niepokojem na ciało. Dokładnie rozejrzał się po tunelu zwracając szczególną uwagę na sufit i podłogę. Banda morderców nadal mogła być w pobliżu. Walcząc z obrzydzeniem opuszkami palców sprawdził temperature jednej z mniejszych plam krwi Volcana.
Korytarz był całkowice pusty.- Unionisci z nami współpracują. Szybciej byliby ci z pozostałych organizacji, ale niek nie przeżył. Romulanie z nim by się tak nie bawili. A Wrota są jednokierunkowe. Przynajmniej tak sądziliśmy. - krew Vkana już zastygała, ale ciało było jeszcze ciepłe. To musiało wydarzyć się kilka minut temu, tuz przed masakra naukowców.Nagle w głębi korytarza usłyszałeś okropny wrzask:- Nie! Proszę! Arghhh...- krzyk zamieniał się w cichnący charkot.
- Chodźmy! - Caep starał się to powiedzieć cicho. Nie mieli czasu na opłakiwanie zmarłych. Latarką oświetlał drogę przed sobą i powoli szedł z bronią gotową do strzału. Wiedział ze już nie zdążą pomóc krzyczącemu, a skoro ich zadanie było tak ważne przede wszytkim musieli je wykonać.
Korytarz był pusty. Trikorder, choć z powodu Wrót działał tylko na krótki dystans, też nic nie wykazaywał. Po kilku minutach doszliście do ciała. Było zmasakrowane prawie tak samo jak członkowie Sekcji.
- Pani komandor, proszę prowadzić. Nie znam terenu. Ja się zajmę strzelaniem do ewentualnego wroga - Caep uśmiechnął się kwaśno - Mam nadzieję że przynajmniej uda się zamknąć wrota zanim nas to coś dopadnie...
Przebiegliscie kilka podobnych skrótów. Raz usłyszeliście odgłosy walki, ale O'Riley nie pozwoliła ci na przyłączenie sie do walki.Wreszcie dobiegliscie do Wrót. Działy, wciąż zmieniając adres docelowy. Przech chwile zauważyłeś mostek Scorpiona. Był w okropnym stanie. Zobaczyłeś Marysię pochylająca się nad kims oraz martwego kadeta z rozbita głową. Po chwili widok sie zmienił. 2 Romulanie długimi seriami masakrowali cywili w ślepym zaułku. Kolejna zmiana. Maszynownia federacyjnego okrętu w płomieniach. Błysk i płomienie zastąpił widok czarnego kosmosu ora fala uderzeniowa po wybuchu. Zmiana. Romulański komndor siedzący na fotelu kapitańskim. Zmiana...Wokół Wrót leżała kolejne ciała. Zginęli tuz przed chwilą. Krew obficie płynęła z szerokich ciętych ran.- Jeszcze tu nie dotarli. - rzekła O'Riley. Nagle z tyłu padł jeden strzał. Komandor wzdrygnęła się i powoli osunęła na ziemię. Nim cos zdołałeś zrobić jakis ruch usłyszałeś znajomy głos.- Rzuć broń Maćku. Nie chcesz chyba, aby Marysia została wdową?
Caep powolutku opuścił lufę.- Kim jesteś?!
- Ha ha ha ha! Myślałam, ż po naszym spotkaniu w twej sypialni nigdy o mnie nie zapomnisz. - z cienia wysunęła sie postać kobiety. To była Alidana Jarok. - Miło znów cię spotkać.
- Bez wzajemności! - To wy ich wszystkich pozabijaliście! - Matthew wskazał na krwawe zacieki i leżące ciała. - A podobo jesteśmy sojusznikami!
- To było konieczne, żeby zachować równowagę. Technologia Ikonian musi pozostać nieużywana. Wasza admiralicja sama podpisywała traktat po incydencie z Ikonią, ale sama zamierzała go złamać. Rzuć bron i choc ze mną. Trzeba przesłuchać tych co żyją.
- I twierdzisz ze wy nie wykorzystacie wrót? Tylko zostawicie je w spokoju? - Matthew wykrzywił się pogardliwie - I pewnie jeszcze dostanę słowo romulanki... - rzucił jednak broń. I tak zginąłby zanim zdążyłby złożyć się do strzału.
- Jak mi nie wierzysz to sam zobaczysz. Jesteście zaślepieni swoimi przesądami. - nacisnęła komunikator. - Przenieść ładunki. - przy Wrotach zmaterializowała się dwie torpedy. - Kiedyś wysadzilibyśmy całyukład, ale obecnie nie ma takiej potrzeby. Jarok do Trendexa. Przenieście nas.Wraz z innymi zostałeś przeniesiony na pokład romulańskiego statku. Z platformy teleportera Alidana powiodła cię do najbliższego okna. Planeta powoli obracała się w kosmosie. Nagle w kawałek ogromnej wyspy, niedaleko głównego kontynentu zamienił się w ogromny, jasnożółty grzyb.- Wrota na tej planecie są już historią. - rzekła Alidana.
- I teraz mnie odeślesz na okręt, a rodziny tysięcy poległych - Caep zdążył już dostrzec dryfujące sylwetki okrętów Floty - po prostu przeprosicie? - Był wściekły i nie silił się na grzeczność. po raz pierwszy też zastanawiał się czy samemu kogoś nie zaatakować... W kieszeni nadal spoczywał nóż i dwa granaty, które po zniszczeniu wrót powinny działać.
- Są koszty, które trzeba ponieść by żyły miliardy. Gdybyście zdobyli technologię Ikonian Impeium msiałoby zaatakować Federację na pełną skalę. A obie strony nie mogą sobie na to pozwolić..Do pomieszczenia wszedł młody Romulanin. Popatrzył na ciebie bez słowa.- I jak?- Nie wie nic szczególnego, tylko podstawy. - rzekł beznamiętnym głosem.- To dobrze, Maćku. Nie chciałam zabijać ciebie. Czy twoi podwładni wiedzą coś szczególnego o Wrotach?
- Nie. W ramach ścisłości - Caep uśmiechnął się ponuro - Wy też nie wiecie. Od Itori nasze dane na temat wrót są mniej więcej zbliżone... Moja załoga wie tylko że... Coś jest na powierzchni. Jestem jeńcem? - spytał z innej beczki.
