Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Podporucznik von Caep
- Zajmiemy się tym. - odpowiedział Norg i został teleportowany wraz z podwładnymi na pokład Vanguarda. Alan został sam na mostku. Po chwili pojawił się "cywilny pracownik".- Cześć, Marysia jest w ambulatorium u naszego AHM-a. Ten coś w ogóle jakiś dziwny jest. Jakiś zamyslony. Coś tam mruczy pod nosem. Na szczęście zajął się naszym państwem młodym. Kiedy budzimy resztę?W tym samym momencie otrzymaliście informację z Vanguarda o holowaniu. Potem okrętem lekko szarpnęło i wskoczyliście w warp.
- Można by zacząć od razu... W końcu, jesteśmy prawie w bazie! - Alan uśmiechnął się szeroko. Chodź, weżmiemy od naszego doktorka hipospeye i bierzemy się do roboty... Teraz jakby coś nagle wybuchło, to moglibyśmy mieć problem zeby sobie poradzić...
- No to chodźmy.W ambulatorium doktor sprawdzał odczyty Maćka i Marysi nucąc pod nosem motyw z Love Story. Po usłyszeniu prośby o środki pobudzające pokazał na szafkę, gdzie powinny się znajdowac i przestał się interesować gośćmi.Wybudzanie było skuteczne. Wystarczyła jedna dawka, aby obudzić śpiącego. Gdy Alan podał środek Bereghowi ten zerwał się z łóżka i stanął jak wryty.- Co do cholery? Przecież byłeś martwy...
- Nie gorączkuj się... o była tylko symulacja. No, może troszkę bardziej realistyczna - Alan wskazał na leżącego niedaleko kapitana - Pewnie trwała dalej po naszym wybudzeniu? Zresztą, chyba wolę nie wiedzieć co się potem działo... Jesteśmy w trakcie lotu z powrotem do bazy. Masz - Pierwszy wręczył mu hiposprey - Obudź ilu możesz mechaników i bierzcie się do roboty. Jarr znowu wyłączył w diabli większość systemów- Ale...- Na pytania czas będzie potem. Musimy doprowadzić okręt do porządku, wkrótce lecimy z kolejnym zadaniem.- Będziesz mi musiał dożu wyjaśnić - burknął zirytowany OPS - Jednak posłusznie wziął urząedzenie i skierował się w stronę odzianych na żółto załogantów. W tym samym czasie Alan budził resztę - Nie podobał mu się ten cały Mandela, i nie chciał zbyt długo pozostawiać Scorpiona na jego holu. Obiecał sobie w duchu, że już nigdy nie nazwie nikogo niekompetentnym pacanem, zanim sobie nie przypomni tego łoficerka z Vanguarda i ich nie porówna...
- Jeśli to była symulacja to całkiem interesująca. Szczególnie jak wybuchłeś z narzeczoną w promie. A że kapitan i sterniczka też kopneli w kalendarz, zostałem dowódcą okretu.Po około 40 minutach większość załogi była przytomna. Kilku opornych doszlo do siebie po podwójnej dawce. Diagnostyka komputera wykazała błędy, na szczęście zostały bezproblemowo usunięte. Broń też działała. tylko silniki warp nie. Podobno miały chodzić za 2 godziny.
=/= Shiran! - Alan z wachaniem uruchomił komunikator. Co prawda już obudzili taktycznego, i to dość dawno - ale drażnienie go zaraz po długim śnie zawsze było złym pomysłem. Teraz Alan też wysłuchał długiej litanii tortur którym zostanie poddany zanim zdecydował się przerwać - Dobrze że już nie śpisz. Słuchaj, przejmujesz mostek. Zajmij się naprawami tam. Beregh niech zejdzie do maszynowni i tam pomoże. Przygotuj się też do wywalenia w cholerę modułów - bierzemy torpedowe z bazy. Szykuje się małe zadanko, ale ten lingoński plotkarz pewnie już wszytko powiedział. Marten out.=/= Marten do szefa mechaników. Rozumiem że z napędu warp nici... Ale możecie za pomocą rdzenia wygenerować stabilne pole? Sami nie polecimy, ale skoro Vanguard nas i tak holuje powinno być znacznie szybciej...
- Jak to w cholerę? W kosmos? Mam je odczepić i wyrzucić?- Poczekajcie te 2 godziny. Gdzie znowu wam tak prędko? Dostanie pan silniki warp jak skończymy naprawę, nie wcześniej.
- W doku - Alan wetchnął - Będziemy mieli zapewne mało czasu. en komandor co z nami wczesniej gadał wyglądał na zdenerwowanego, i chyba zależy na czasie. Więc jeśli będziemy mogli odczepić moduły szybko, i szybko podpiąć inne zaoszczędzimy nieco czasu. - Proszę pana - Alan z trudem powstrzymał się od parskniecia śmiechem. W końcu, znając życie, mówił do swojego rówieśnika - Im szybciej dotrzemy do bazy, tym lepiej. Powiedzmy że to nasz priorytet - a dla pana rozkaz.
- Jak pan chce. Zobaczę co da się zrobić. I od razu uprzedzam. Nie odpowiadam za żadne wypadki i usterki powstałe z powodu ingerencji w systemy.Mechanik wyłączył się. Przez kilkadziesiąt minut nie informował o postępach prac. Wreszcie, gdy Alan zaczął tracić cierpliwość maszynownia poinformowała o możliwości samodzielnego wygenerowania pola warp. Mogliście lecieć bez holu w warp 4. Warp 6 miała byc za 20 minut.
Alan był, łagodnie mówiąc, wściekły. najpierw spędził Bóg wie ile w jakiejś symulacji, potem użerał się z jakimś mrukiem, a następnie z kretynem - na dodatek grożącym Ani. Zdecydowanie nie był w nastroju by słuchać złych wieści. Chociaż to moze by jeszcze przecierpiał - problem w tym ze wieści z maszynowni nie nadchodziły wogule. Ze złości zacisnął pięści i ruszył w stronę maszynowni. Wtedy zaświergotał komunikator.- Uzyskaliśmy możliwość samodzielnego lotu z warp 4. W ciągu dwusziestu minut dobijemy do warp 6.- A kto mówił o samodzielnym locie?! - prawie krzyknął Alan. Teraz już był naprawdę wściekły. - Ma pan dostosować nasze pole warp do tego z Vanguarda przy odrobinie szczęścia zwiększymy prędkość do warp 8. To dla pana jasne, czy mam pokazać na migi?! A moze znaleźć podręcznich mechaniki warp z drugiego roku i pokazać odpowiedni schemat? Albo porozmawiać z pańskim rektorem na akdemii w sprawie niekompetencji?!
- Jak pan chcesz. Moge dostosować pole, ale wcześniej muszę znać dane bąbla warp z Vanguarda i do tego oba okręty muszą wyjść z warp. Jeśli chce pan tego to proszę porozmawiać z kapitanem Novy.
- Aha. Proszę oczekiwać w najbliższym czasie rozkazów. Marten kończy. - Alan podszedł do najbliższej większej konsoli i wywołał mostek. Szybko poprosił Klingona o połączenie go z Vanguardem. Gdy tylko pojawił się jego mostek uśmiechnął się, skrywając niechęć.- Dzień dobry, kapitanie. Mógłbym prosić o podanie nam danych waszego pola warp? Z naszą obecną prędkością będziemy się wlec do bazy strasznie długo. Nasz mechanik jest w stanie wytworzyć pole, dostosujemy je do waszego - wtedy, przy waszym holu, powinniśmy wyciągnąć coś w okolicach warp 8. Jeśli się pan zgodzi - Alan przeklął w myślach stan caepa. Gdyby był przytomny byłoby łatwiej.
Nie ma problemu, - odpowiedział kapitan Mandela. - niech pogada z naszym mechanikiem, ja jestem całkowicie za tym pomysłem.Nagle Beregh ci przerwał:- Odebraliśmy priorytetową wiadomość z Kwatery Gwiezdnej Floty. Oto jej treść: "Dziś o godzinie 8.34 czasu standartowego została zaatakowana i zniszczona stacja Deep Space 9. W bitwie w okolicach stacji poważnych strat doznały federacyjne floty: XI, XVII i XXVIII. Jednocześnie straciliśmy XXXVIII Flotę stacjonująca w układzie Kardaz. Napastników rozpoznano jako Sojusz Klingońsko-Kardazjański z wszechświata równoległego." Koniec wiadomości.
- Shiran! - krzyknął po chwili Alan - Doogadaj się z mechanikiem Vanguarda, niech się zatrzymają w odpowiedniej chwili. Beregh, kanał do Gharti. Ona nas lubi... Spytaj co się dokładnie stało. Naprawdę dokładnie - łącznie z nieutajnionymi zapisami bitwy.
- Zajmę się tym. - odpowiedział mechanik.Gharti była zdziwona, że Alan połączył się z nią.- Przecież jesteście pod jurysdykcją SB223... Ale dobrze. W skrócie można powiedziec, że flota Sojuszu przeszła przez korytarz. Zniszczyła nam ponad 150 okrętów i stację. To znaczy chcieli przejąć stację, ale pojawiły się niezidentyfikowane siły i pomogły nam w walce. O zapis bitwy poproście Kwaterę Główną. A i włączcie żółty alarm. Gorn szykuje się do wojny z Klingonami, a Tholianie im pomogą. Wszystkie oktręty GF w okolicy gran z nimi muszą być przygotowane na różne niespodzianki. Coś jeszcze?
