Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kupiec Savon
-Wie pani, wezmę pełną zwykłej rudy. Najprawdopodobniej pokursuję tutaj. Tak więc będę stałym klientem. Doskonale poproszę też o te listy.
Klingonka ucieszyła się, słysząc że weźmiesz zwykłą rudę i nawet dołożyła kilkanaście ton gratis na zachętę.Szybko podpisaliście umowę, potwierdziłeś przelew 350 000 sztabek złotego latinum, a B'Raka poleciła magazynom na orbicie wydać 1 200 000 ton rudy.Dała też ci listę potrzebnych rzeczy, głównie części zamiennych oraz ofert pracy dla specjalistów.- Dokąd chce pan zawieźć rudę? Do naszych stoczni czy federacyjnych? - zapytała na pożegnanie.
-A pokursuję trochę na waszych teranech. -Porzegnałem się z klingonką i przesłaliśmy się na pokład.
Na Yarpenie sternik dostał już namiary na trzy pobliskie fabryki wytwarzające z rudy pył dilitowy.Jedna była na Yavos V, gdzie ród Changa miał swe rodowe stocznie, druga na Ptos, tam stocznie KSO otaczały słońce bez planet, zaś trzeci to K'Mghar. W tej ostatniej budowano statki komercyjne, dla biedniejszych rodów i klientów indywidualnych. Można tam też było zakupić części zamienne oraz tanio wyremontować klingońskie jednostki.Tymczasem Tonga podleciała do ogromnych kosmicznych magazynów, gdzie przechowywano rudę przeniesioną z planety za pomocą lądowników i kosmicznych wind. Automatyczne wężę połączyły się z ujściami komór transportowca i zaczęły wpychać rudę.
Po godzinie towar był załadowany. -Mark, kurs K'Maghar czy jak mu tam warp 6,45
Tonga trochę zatrzęsło, gdy osiągała taką prędkość, ale po chwili uspokoiła się.Lot miał potrwać około 17 godzin.
Przez większość czasu nic się nie działo. Nagle spadliśmy do warp 2. -T'Javn status?
- To tylko zakłócenie podprzestrzeni, pewnie po starych silnikach warp używanych kiedyś.Jednocześnie zabłysła jedna z lampek.- Kapitanie, mam wezwanie pomocy od małego, cywilnego statku. Informują o poważnych uszkodzeniach napędu warp. Proszą o pomoc.
-Uzbrojenie?-Za daleko.-Podlecimy do niego na czerwonym alarmie.
Przy przybliżeniu się do wzywającego pomocy okazało się, że była to mała jednostka wielkości dużego patrolowca.- Mam odczyt 5 załogantów. Silne promieniowanie w okolicy maszynowni. Minimalna ilość broni i słabe osłony. Czyli jest to żadne zagrożenie dla nas.- Tu kapitan Pier...szkodzenia naszego reakt...ku rannych...my pomocy... - dotrał przerywany przekaz z patrolowca.
-Ochrona do sali transportera! Przesyłać, ale zachować ostrożność. -Romulanie krążyli w okół nas. Dla nich każdy tu wydawał się wrogiem.-Opuszczam osłony i przesyłam.-Ciekawe czy w alternatywie jeszcze żyję -Przesło mi przez myśl.
Przez chwilę wszystko przebiegało noramalnie. Ale...- Kapitanie, nie możemy przesłać nikogo z uszkodzonego statku, ale coś jest przenoszone!- Tu transporter 1. Co się do cholery dzieje? Dwóch moich podwładnych przeniesiono!- Patrolowiec podnosi osłony i uruchamia silniki warp. - błysnęło i "uszkodzonego" okręcika już nie było. Szybko zaczął oddalać się w warp.
-Cholera! Pełna war.... albo nie. Może czeka nas tam większa przeprawa.... co toza okręcik?-Nie zdąrzyłem się przyjżeć ale raczej go nie dogonimy. -Przeczesać wszystkie pokłady. Może nawet zostawili nam pamiątkę. -Podnosimy osłony.... i lecimy do K'Maghar. Polecimy trochę tym kursem... a jak nic nie znajdziemy to znów wybierzemy normalną drogę.-Aye, aye. Warp 6,8
Czujniki nie wykryły żadnych przesłanych na Yarpena obiektów, ale raport o stratach nie był wesoły.- Stracilismy 7 członków załogi, 4 z ochrony, 2 mechaników i pielęgniarkę. Oprócz tego stracilismy części zamienne, pojemniki z antymaterią i kilka elemntów zapasowego rdzenia komputera. Straty oceniam na jakieś 2 000 sztabek, nie licząc ludzi.Patrolowiec, jak wynikało ze częściowego skanu był zbudowany w technologii klingońskiej. Cechą charakterystyczną były duże gondole warp, dające bardzo wysoką prędkośc przez krótki czas. Po prostu wyglądał jak statek złodziejów.
