Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kupiec Savon
Klingoni przesłali jeszcze jedną dawkę wojowników i nawrócił. Obrał kurs ku Hidekiemu. Ten próbował uciekać, ale był za wolny i po chwili eksplodował. Po tym manewrze B'Rel schował się pod osłonami Vor'Chy, która się zamaskowała.
-Ślady Vor'Chy?-Nie.-Samozniszczenie. 4 minuty. -Czas uciekał, minuta... pod okręt podleciał soren i falcon. Na chwilę wyszli z maskowania, przesłali 28 osób załogi. I zamaskowali się spowrotem.
Po transporcie i zniszczeniu Yarpena symulacja zakończyła się.- Gratulacje, właśnie straciłeś cały majątek. - T'Javn zaczęła ci klakać. - Muszę dopracować ten holoprogram. Klingoni nie są tacy strachliwi i szybciej by wysłali abordaż. Do tego Romulanie za szybko się maskują i odmaskowują. Naprawdę to trwa dłuższy czas nim ponownie znikną.
-Chm.. wiesz... już lepiej być bez grosza niż bez ducha. No nie?-Może i tak. -T'Javn lekko się uśmiechnęła.-No a poza tym romulanie doskonale się maskują. Widziałem prawdziwego sorena w akcji... tylko że klingoni za wolno się maskowali...-Kapitanie za pięć godzin osiągniemy cel.-Już idę.
Na mostku wszystko wyglądało normalnie. W trakcie drogi nie napotkaliście niczego istotnego, nawet patrolu Klingonów, co było dość dziwne.
-Kapitanie... piętnaście minut do celu. -Naszym oczom ukazała się planeta i krążące w okół niej K'Vorty i B'rela.-Wywołać kopalnię.
Na ekranie pokazała się Klingonka.- Zarządca B'Raka. Niestety w obecnej chwili szef jest nieobecny, ale scedował na mnie odpowiedzialność za negocjacje i kupno rudy. Zapraszam na dół.
-Do sali transportera. Ze mną idzie T'Javn i czterech ochroniarzy. Pełna gotowość na wszelki wypadek. -Po chwili przesłaliśmy się na powieszchnię.
Bosman prowadzący ochronę nie był głupi i posłał mocno zbudowanym ochroniarzy, byś miał dobrą prezencję.Na dole czekali już na ciebie. Dwóch Klingonów sprawdziło czy nie macie żadnych bomb i innego ukrytego sprzętu. Broni ręcznej wam nie odebrali.- Pani już czeka. - rzekł jeden z nich i poprowadził.
Weszliśmy do sali.-Witam jestem Savon.-Tak wiem -Usłyszałem w odpowiedzi.
Sala była odcięta od reszty kompleksu hermetycznymi drzwiami i tylko okno, osłonięte polem siłowym, ukazywało upiorna perspektywę. Krajobraz był całkowicie zrujnowany, dilit wystepował płytko pod powierzchnia i wydobywano go metodą odkrywkową. Ogromne koparki ryły ziemię, a ciężarówki wywoziły rudę i inne skały. W oddali fabryki wzbogacały rudę, poprzez usunięcie zwykłych skał, które zawsze w jakiś sposób dostawały się tam, gdzie niepowinny być i wypluwały w powietrze czarny dym.- Naprawdę piekna perspektywa. - rzekła B'Raka. - Słyszałam o pańskim zamówieniu na 140 000 ton wzbogaconej rudy po 2,5 sztabki za tonę. Mam dla pana inna ofertę. Ma pan Tongę i na pewno na pokład wejdzie o wiele więcej skał. Może zakupi pan nieoczyszczony towar? Tego mamy od groma i trochę, więc cena jest niższa, a ogólnie po sprzedaży jej w oczyszczalni wyjdzie pan lepiej, może nawet 10%, choć mówiąz prawdę bedzie raczej 5-6%.
-Coż myślę że uda się wyjść na taki kompromis tylko muszę coś niecoś ustalić . -T'Javn myślała że lepiej załadować całość ale ja powiedziałem że wezmę tylko o 35 000 ton więcej. W końcu doszło do starcia o cenę zaczęło się od dwóch sztabek.-Pół sztabki. Myślę że to wystarczy.
- Ceny nie podlegają negocjacji. Bierze pan albo nie. Po zakupach mogę dostarczyc panu liste pobliskich zakładów przetwórczych. A jeśli pan chce troche pokursować między nami, a innymi planetami to mam tez spis potrzebnych rzeczy, które odkupię z odpowiednim narzutem.- I jeszcze jedno. Towar może pan wozić na dowolne ziemie klingońskie. Eksport możliwy jest tylko do Federacji i Othańczyków, po uprzednim powiadomieniu służb granicznych. Za próbe przemytu do Romulan kapitan jest wieszany na drzewie, a okręt konfiskowany na rzecz KSO.
-Dobrze więc niech tak będzie... 830 000 ton. Ile płacę?
