Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kupiec Savon
-W..wodę? He he... -Facet albo miał miękkie serce albo to był szwindel. -A co nas może czekać? Piraci? Konkurencja? Armia?
- Myśli pan, że jestem wariatem? Nie, po prostu za okazyjną cene kupiłem sobie układ słoneczny, ale okazało się, że planety klasy M jest nie do końca idelna M, a nie jestem Kardazjaninem. Dlatego kupuję wodę z planet wodnych i przewożę do mnie. Problemem jest to, że niedawno Klingoni walczyli sobie z Gornem i okolice nie do końca są spokojnie.
-Czyli po trasie będą się pałętać wypady atakujące wszystko co klingońskie albo gornijskie? Mogę wiedzieć ile będzie statków?
- Nie wiadomo kto sie tam będzie kręcić. Część sił granicznych zbuntowała się i nawet walczyła z KSO, ale podobno jednak złożyli broń. Na razie w tym systemie wynająłem dziesięć transportowców, w Kharamie dojdzie dodatkowo siedem. Od ostatecznej ilości uzależniam też jaką wynająć ochronę, jej koszty niestety potrącę z ogólnej wypłaty. Ma pan może własne statki ochrony?
-Coś mam. Łącznie... pięć jednostek... chyba że się nie dogadam.
- Pięć jednostek? To bardo dobrze. Na pewno dostanie pan premię jeśli polecą z panem. I co pan sądzi o mej propozycji?
- Mam jeszcze negocjacje z jednym potencjalnym kontrahentem. Co pan powie na jutro o 9.00 czasu standartowego? Załoga trochę odpocznie, pan dokupi ewentualne zapasy. Aha, jeszcze jedno. Jesli napełni pan puste ładownie statków ochrony wodą to oczywiście dopłacę, choć nie będą to ogromne sumy. Statki bojowe nie są przystosowane do wożenia towarów masowych...
-Nie sądzę, by kapitanowie zgodzili wziąć jakikolwiek niepotrzebny balast oprócz torped. Tak więc?
- Więc 50 000 sztabek wpłynie na pańskie konto po zakńczeniu misji. 10% tej kwoty wpłacę jako wadium najpóźniej za godzinę. Zgoda?
-Zgoda. -Przepraszam jeśli mogę, poinformuję ludzi. -Po wyjściu pierwsza przyczepiła się do mnie T'Javn.-I co?-Woda, na granicę gornijską.-Taa... i co teraz wymalujesz na burcie? "Gorn ssie"?-Dobry pomysł! Idź powiedzieć ludziom w ładowni żeby przygotowali się na przyjęcie wody. I na ile mamy zaopatrzenia? Interkom. "Załogo, o godzinie 9 czasu standardowego a 10 okrętowego, będziemy działać w konwoju. Konwój tworzy pan Anaab. Dzięki niemu będziecie mogli też liczyć na pewną premię więc proponuję się przyłożyć. Pragnę też by część klingońskiej ochrony z Yarpena przeniosła się na nowo zakupionego B'Rela, dok 12, a ładownia do rana ma przygotować ładownię na przyjęcie paru milionów ton wody. Wszystko jasne?"
Wszystko było jasne, a T'Javn juz miała gotowych kandydatów na przenosiny na B'Rela. Byli to tylko Klingoni, więc nie będą narzekac na niewygody.- Możesz nazwać sobie B'Rela. Dok usunął z niego identyfikatory klingońskie i nazwę i jest gotowy do napisania twej nazwy.- Kapitanie, mamy zgłoszenie ze stacji. Dowódca chce się z panem zobaczyć. Osobiście. Dodano też, że nie lubi za długo czekać.
-Co do diabła? Nazwa? Cokolwiek. Darmok czy diabli wiedzą co. -Prześlijcie mnie z paroma ludźmi do stacji.
- To ja sam cos wymyślę. - rzekła T'Javn nim się zdematerializowałeś.Na stacji brygadier Komag przyjął cię natychmiastowo.- Kupcze Savon. - rzekł powoli, gdy już dostaliście napitki od sekretarki. - Lubię pana. Naprawdę. Lubię za pracę dla naszej stoczni i za ujęcie tych parszywych piratów. Już puścili parę i dorwaliśmy kilka ich kontaktów. To zwiększyło siłę Imperium. Dlatego coś panu się należy. Najpierw darmowa rada. Leci pan na granicę z Gorn. Nie chcemy tam Romulan by węszyli i robili kłopoty. Niech pan zerwie z nimi umowę dopóki tu są. Dostali kasę za B'Rela i niech spieprzają.- Wiem, że niedobrze pozbywać się ochrony, ale może pan wynająć tutaj nową. Klingońską. Tylko KLINGOŃSKĄ. Ceny dla pana będą konkurencyjne jak nigdy, wie pan o co chodzi? - mrugnął okiem. - A teraz nagroda. Leci pan na granicę Gorn, a tak przypadkiem się złożyło, że Balibok sprzedał tam pańskich zaginionych załogantów. Jest sprytny, ale nasz wywiad nie oszuka. Oto adres ich nowego domu. - dał ci PADDA. - Jak pan chce to może tam poleciec i zrobić zadymę.- I ostatnia rzecz. - rzekł na koniec. - Podobno Gorn zniszczył pański okręt przed odsiadką. Na granicy niech pan porozmawia z generałem Kragiem z sektora granicznego G. Jeśli on nie wie kim byli "piraci" to nikt ich nie znajdzie. Będzie warczeć, że nie ma czasu, ale jak pan powoła się na mnie to powęszy. To wszystko. I zapraszam do nas w przyszłości.
