Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kupiec Savon
- Dziękuję. - Klingon był grzeczy jak mało kto z jego rasy. Widocznie kazali mu tak traktowac kupców, którzy w końcu płacili podatki. - A teraz coś mniej przyjemnego. Czy przenosił coś pan z statku? Sprzęt, załogę?
- Będę, niestety, musiał go zabrać na serię przesłuchań.
-Może to trochę potrwać, jest pod działaniem Romulańskich piosenek. Za chwilkę go wydamy.
- Wie pan, że bezprawne torturowanie obywateli Impoerium jest karane? - zapytał K'Vek, ale nie wyglądało, ze jesy tym faktem zdenerwowany. - Na szczęście ten statek jest od dawna poszukiwany i mamy pewność kim są jego załoganci. Może zrobimy cos innego? Dostanie go pan na "zmiękczenie" na najbliższy kurs do kopalni i z powrotem. Jesli zas pan ucieknie z "gościem", co jest raczej mało prawdopodobne, obciązymy pańskie konto na kwote 100 000 sztabek.
-Na to mogę się zgodzić. -Podszedłem do Marka i powiedziałem szeptem -Jak najwolniej, warp 4 to zawrotna prędkość.
- My tymczasem zajmiemy się resztą załogi i statkiem. Wszystko, co czego nie roszczą sobie prawa okradzeni, zostanie sprzedane. Część pieniędzy na pewno wróci do pana jako zadośćuczynienie. Życzę miłej podróży i... owocnego zabawiania gościa.B'Rel podleciał do pirackiego statku i na jego pokład przesłano drużynę wojowników, by odprowadzili go do stacji.
-No to warp. -Okręt poleciał ku kopalni. A ja poszedłem sprawdzić jak bawi się nasz gość.
Klingon wygladał nawet ładnie bez brodu i z krótką, wojskową fryzurą. Siedział q celi, gdzie rozbrziewał wysoki głos Romulanki, spiewającej cos o utraconej miłości.Na twój widok pirat zerwał się z łóżka i zderzył się z polem siłowym- Ty gnoju, ty robaku! Rozerwę cię na strzepy i zjem twe serce! - miotał w twoim kiedrunku obelgi. - Synu dziwki, wyłącz to pole i walcz jak wojownik!
-Jak wojownik!? Honor pozwalał ci porywać załogi statków? Wysoka rada zapewne nie zniesie twojego widoku. Zniesie? A kim ty jesteś hmm? A tak chyba wiem skoro wszyscy się ciebie wypierają to jesteś Duy? Chociaż nawet gdybyś nim był to przez porwania będziesz dla mnie tylko rozdepniętym ghargh. -Tu przerwałem na chwilę by obserwować jego postępowanie.
Odpowiedzią był jego ryk i reakcja pola silowego na jego uderzenia pięścią.- Moi przyjacile dorwą cię. Zapłacisz za to!
Za co? Za szczerą prawdę? Najpierw chciałeś walczyć jak wojownik a teraz chcesz zasłaniać się przyjaciółmi? Czy tak postępuje wojownik? Z resztą czy tak postępuje honorowy Klingon? Coraz bardziej zacieśniasz mnie w przekonaniu że jesteś tylko ścierwem, nędzną namiastką Klingona która stacza się coraz szybciej do bram ghe'th'or.Czekasz tylko na Genesis. A może zrobię z ciebie... toy'wI''a'? Gdybyś miał jakieś resztki honoru, błagał byś mnie o jak najszybsze wyprawienie na tamten świat. Ale ja wiem że nie dostaniesz się do Czarnej floty ojców, będziesz smażył się w piekle, ale dopiero w tedy gdy dożyjesz swoich dni. -Ostatnie zdania wymówiłem wręcz szeptem ale miałem pewność że mnie usłyszał.
- UUUUUAAAARGGGHHHH!!!!!!!! - był to najgłośniejszy ryk jaki w zyciu słyszałeś. Pirat nie mógł nic więcej zrobić. Stał więc i patrzył na ciebie z wściekłością.
Spojrzałem na niego, na obraz nędzy i rozpaczy. -Uwierz mi, świat na który jesteśmy skazani, bardzo ostro może dać nam się we znaki, raz ty góra, a raz ja mogę cię urażać do żywego. Twoja wściekłość daje mi do zrozumienia że jakiś tam honor masz. Ale nie opieraj się... na każdego z nas przyjdzie dzień, ty skończysz w kopalni a ja gdzie indziej. Świat prze na przód. Żyjmy marzeniami, tylko w tedy gdy jesteśmy bezpieczni. Opór nie ma sensu. Powiesz mi co zrobiłeś z moimi ludźmi a nie będziesz skazany na moje towarzystwo. Będę tu zaglądał tak długo jak to tylko możliwe. Tylko powiedz mi; czy warto to przechodzić?
