Yarpen wskoczył w warp i poleciał ku kopalni.Po jakiś 5 godzinach lotu.- Kapitanie, odbieramy wezwanie pomocy od małej cywilnej jednostki, która została zaatakowane przez piratów. Mają poważne uszkodzenia napędu.
Wszystko było poderzanie znajome. Operacyjny wysłał wiadomość o nadciągającej pomocy.Po kilku minutach byliście juz blisko statku.- Wygląda, że to ten sam statek, ale jest też inny. Wali do klingońskiego ze swoich dezruptorów.
- Klingoni nie odpowiadają. Za to ci drudzy tak.Na ekranie pojawił się potężny Oriończyk.- Kupiec Volak. Nie zbliżajcie się do tych złodziei. Ja ich dorwałem i należą do mnie. Nikt nie będzie mnie bezkarnie okradał!
- To ustawcie się w kolejce. Złapie tych piratów, wsadzę do budki agonalnej co kupiłam z lustrzanego wszechświata, a końcu sprzedam na targu niewolników. A pan czego od nich chce?
Bo już tu lecą. KSO nie lubi piratów i płaci tym co ich złapali. Chce pan trochę kasy to musimy na nich zaczekać. Dla podpowiedzi Klingonów nie interesuje stan fizyczny piratów, więc możemy się odkuć.