Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kupiec Savon
Po podpisaniu umowy Andorianin zniknął na zapleczu. Wrócił po dłuższej chwili i wręczył ci drewniane pudełko na skrzypce.- Broń jest w środku. Kiedyś tak przemycali Thompsony, choć nie wiem czemu nazywano je chicagowskimi pianinami lub maszynami do pisania.
-Ta maszyna do pisania to chyba od dźwięku wystrzału. Dziękuję i do widzenia. -Ukłoniłem się i wyszedłem ze sklepu. Pozostało mi kupić "Normalną" broń,
Miałeś dziesiątki, jesli nie setki sklepów ze zwykłą bronią energetyczną.
Przyglądałem się sklepom... w końcu wszedłem do jednego, Zdąrzyłem zauważyć Bajoriankę czyszczącą broń na wystawie i Volkanina zajmującego miejsce przy ladzie. Naprawdę tego jeszcze nie było. Natychmiast pohamowałem myśli gdyż Volkanin już przecinał mnie rentgenowskim spojrzeniem jak zwykle unosząc przy tym jedną brew prawie do jego czarnej czupryny.
- Słucham szanownego klienta. - rzekł Wolkan, a Bajoranka przerwała czyszczenie.
-Zaopatruję zbrojownię okrętu. -Tu podałem padda z wykreślonym poprzednim zakupem. Czy mają państwo te rzeczy?
- 250 sztabek i dostarczam towar w ciągu 30 minut pod wskazany adres. - odparł Wolkan krótko.
Po załatwieniu formalności poszedłem na statek. Poszedłem do ładowni na szczęście róża tam była. Później kroki skierowałem do mesy. Jakieś 6 metrów od niej usłyszałem krzyk "NIESPODZIANKA!" Kiedy otworzyłem drzwi T'Javn stała zamurowana po środku sali obok dużej wielkości tortu (Z napisem "Naszej kochanej T'Javn") a w okół niej stało z 50 osób. Dołączyli się nawet Romulanie. -No to wszystkiego najlepszego. -Powiedziałem wręczając jej różę i ładnie zapakowany nóż.-Ja.. ja... -Mruczała przez cały czas potrząsając pudełkiem. -Uważaj! Bo wbije ci się w rękę! -Ta rumieniąc się zdmuchnęła świeczki ukroiła sobie tortu i usiadła przy stole.
Przyjęcie było przyjemne, ale twe samopoczucioe bardzo dobre, bo wszystko co chciałeś zostało zakupione. Broń i zapasy już leżały w ładowniach, a kilku ogrodników sprawnie zapełniało okrętowy ogródek, robiąc z niego cud natury.Gdzieś w połowie zabawy podeszła do ciebie T'Javn.- Zakupiłam rzeczy dla kopalni. Wzieli za to 50 000 sztabek, ale podobno wyciągniemy na dostawie nawet z 5% na tym. mam tylko jeden problem. Nasze nowe nabytki. Faceci dostali kajuty i zadania, a co z kobietami? Będą w ambulatorium czy jakąś sobie wezmiesz do swej kwatery jako osobistą opiekunkę?
Nie wiem dlaczego to powiedziałem, po prostu zalany w trupa człowieczyna mówi takie rzeczy:-Niee... Nieee niechhhh będą w ambulatorium. -25 minut później urwał mi się film.Obudziłem się rano w mojej kwaterze... obok leżała butelka wina i dwa kieliszki... w tym jeden potłuczony. Spojrzałem po całej kwaterze. Fikus, a to co? O.... przez duże O, to nie moje ani żadnego mężczyzny na pokładzie... próba przypomnienia sobie co się stało, dawała tylko rozmazane kształty i ostry ból głowy, -No, Savon, wal głupa, przynajmniej obręb poszukiwań zmniejszył się do... jakichś 4 osób na pokładzie i z 7 romulanek będących na przyjęciu... -Dobra ciekawe jak potoczy się ten rozwój wypadków. Ubrałem się i poszedłem na mostek.
Na mostku obsada była szczątkowa - zobaczyłeś sternika, naukowego i jakiegoś płaza na twoim fotelu. Nie pamiętaleś, żebyś go zatrudniał, więc zrobiła to T'Javn.- Kapitanie. - ustąpił ci miejsca. - Wszystkie systemy sprawne, tylko załoga lekko spita. Ogrodnicy dokończyli montowanie roślinek. Możemy wylatywać.
-Kurs kopalnie warp 5,8-Aye, Aye. -Mruknął sternik. T'Javn, co to za... oficer?
Na twe zapytanie przez komunikator T'Javn nie odpowiedziała. Albo spała, albo go zgubiła.
Cóż muszę zajrzeć do baz danych. Po chwili na ekranie pojawił się jego opisIraanKardazjanin25 latOficer operacyjnyUrodził się jako patriota, lecz wojna z dominium zmieniała jego plany, uciekł z Cardas na Ferenginar, tam rozpoczął studia.. a później służba na handlowcach i tak dalej.Znalazłem Jeszcze wpis Kowala dziwne nazwisko jak na doktora, ziemianin, rodzice wyjechali z nim na Rise i prawdo podobnie w wieku 19 lat posłali go na studia medyczne. Później frachtowiec "Leady Be" 10 lat służby na nim i dostał się do mnie.Dodatkowo dwaj Romulano/Volkańscy bracia, urodzeni w "Wolnym Konsorcjum" Ferengi. Jako dowódcy oddziałów ochrony.
