Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kupiec Savon
- O sprzęcie prosze zapomnieć. Pewnie dawno już go opchneli lub zachomikowali.W sekcji dowódczej stacji panował ruch nie mniejszy niż w halach sprzedaży. Właśnie dwóch Klingonów wynosiła Dropterianina, który żądał zadośćuczynienia za zniewagę.Dowódca nie przyjmował nieumówionych gości, ale waszym problemem zajęła się całkiem ładna urzędniczka:- Jak rozumiem chce pan złożyć skargę. Na kogo i w jakiej sprawie?
-Może zaczniemy od tego że porwano moich załogantów. Wiem na pewno że kilku z nich znajduje się u kupca Baliboka. Ten jednak nie chce mi ich wydać. Mam tu padda z danymi moich ludzi. Jeśli można oczywiście.
- Oczywiście, zaraz sprawdzimy. - wzieła od ciebie padda i skopiowała dane o zagionionych załogantach. - Niestety, tych osób nie ma na liście niewolników do sprzedania. Możliwe, że kupiec Balibok nie wystawił ich na sprzedaż. Chce pan złożyc na niego oficjalną skargę? Od razu uprzedzam, że jesli jest to pomówienie to grzywna może wynieść nawet 50 000 darseków.
-Tak chcę. -Kasa się znajdzie gorzej z tym że jeśli przegram z zapłaty zostało mi jakieś 250 000 sztabek.
- Rozumiem. Proszę wypełnić ten formularz, a nsze służby ochrony rozpoczną śledztwo. - podała ci padda.- To nie będzie potrzebne. - rzekł nagle ktoś z boku. Był to Klingon z ochrony. - Brygadier Komag, dowódca stacji chce się z panem widzieć. Natychmiast.
Klingon wprowadził ciebie i bosmana, a sam został za drzwiami.W środku zobaczyłeś postawnego Klingona oraz... siedzącego kupca Baloboka.- Brygadier Komag z rodu Changa. - przedstawił się Klingon. - Właśnie rozmawiałem o panu z kupcem Balibokiem. Niedawno był pan u niego na zakupach i mówił coś o zaginionych członkach załogi. Te słowa bardzo zaniepokoiły kupca, gdyż dzięki takim pogłoskom może ucierpieć jego reputacja i zaufanie klientów. Dlatego też zgłosił ten fakt mnie. Sprawdziliśmy rejestry i okazało się, że ma pan rację, a Baliboka oszukał przygodny dostawca. Dlatego też odda panu czterech porwanych bez żadnych opłat. Niestety jednak nie odnaleźliśmy pozostałych zaginionych. nie ma ich ani na stacji, ani w oficjalnych rejestrach niewolników. Oczywiście wpisaliśmy dostawcę, niejakiego Keprena na listę poszukiwanych za przestępstwa handlowe, porwanie i kradzież.- Właśnie. - wtrącił Balibok. - Wysłałem informacje do moich kontrahentów by zatrzymali tą piracką glizdę jak się u nich pojawi. Sądzę, że rozwiązuje to nasz mały problem i mam nadzieję, że pozostanie to między nami. Przygodne osoby nie muszą nic wiedzieć o tym incydencie.
-Jeśli tak stawiamy sprawę, oczywiście zostanie to między nami. Jeśli można chciałbym już wyjść mam jeszcze tutaj parę pilnych spraw a terminy niestety gonią. -Tu zwróciłem się do kupca. -Proszę tylko o wydanie moich ludzi. Bosmanie. -Tak jest, -Bosman odprowadzi moich ludzi na statek. Jeśli chce pan ochroniarzy, ma pan wolną rękę bosmanie. -Ukłoniłem się dowódcy i kupcowi po czym wyszedłem. Muszę kupić części zapasowe, odebrać broń, zapasy i kupić coś dla kopalni. Myślę że koszty nie wyniosą więcej niż 100 000 sztabek.
Ponieważ jeszcze cię nie powiadomili o skończeniu noża udałeś się po części zamienne i zapasy. Tych nie było na stacji, gdzie przebywałeś więc przeniosłeś się na sąsiednią.Tutaj było o wiele spokojniej i ciszej. Kupcy nie przepychali się, a klienci w spokoju domawiali szczegóły tranzakcji. Tuż obok teleportera miałeś terminal, gdzie znajdował się dokładny spis kupców, firm i przedstawicieli sprzedający kazdy legalny towar, od sadzonek kwiatów po czołgi dezruptorowe.
Wpisałem ogólne dane do terminalu ten wskazał mi kupców którzy sprzedawali wpisane przedmioty. Znalazłem sklep założony przez małżeństwo Kardazjańskie. Poszedłem w drogę. Później miałem zamiar wstąpić do Andorianina sprzedającego broń fazową i do podstarzałego Volkańskiego ogrodnika. Ciekawe...
Starsze kadazjańskie małżeństwo wyglądało dośc niewinnie, ale sprzedawali sporo śmiercionośnych zabawek, lubując się w ekwipunku dla piechoty, choć ich oferta obejmowała tez części do statków kosmicznych.- Dzień dobry. - przywitał się dziadek. - Czy mogę służyć?
-Jestem Savon. -Ukłoniłem się. -Mój okręt potrzebuje części zamiennych. -Podałem mu padda. -Chyba to u pana znajdę. -Gdy kardazjanin czytał padda ja porzerałem wzrokiem pomieszczenie. Pełno w nim było ekskluzywnych pukawek. Dezrupotry soniczne, dezintegratory...
- Tak, oczywiście mam to na stanie. Cena wyniesie około 2 000 sztabek złotego latinum.
-Chciałbym też się zaopatrzyć w parę dezruptorów sonicznych. Ile kosztują?
