Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kupiec Savon
-T'Javn, mam wielką nadzieję że coś z niego wyciągniemy... -Podeszliśmy do niego. -Dobrze mistrzu. Powiedz dokładnie kto cię nasłał, i gdzie może być twój zleceniodawca. Jak nie bez znieczulenia odetniemy ci ptaszka, jasne?!
- Nie, nie róbcie tego. Nazywam się Derdek i pracuje jako sprzątacz na targu niewolników. Czasami niewolnicy mówią mi, zebym poinformował ich rodziny lub kapitanów o ich losie. Dostaje za to kilka pasków. Teraz spotkałem jednego Klingona, przywieziono go z 2 godziny temu. Podobno został porwany z pokładu SS Yarpen, kardazjańskiej Tongi kupca Savona. Więc poszukałem tego statku i pana kapitanie. Ja chciałem tylko dorobic do nędznej pensji, nic więcej. - facet mówił szybko jak nakręcony.
-Skoro wszyscy mówią że jestem kupcem, to kupię paru niewolników. Sześciu ludzi ochrony, T'Javn znajdź listę "skradzionej" załogi, ty mistrzu, pójdziesz z nami. Pokażesz nam drogę. A jak nie, wiesz co cię czeka.
- Tak jest, proszę pana. - nawet nie wspomniał o naleznych paskach.T'Javn szybko załatwiła listę zaginionych i była gotowa do podróży. Razem z nia poajwił się porządny oddziałek ochroniarzy.- Musimy robić za poważnych kupców, bo sami trafimy do klatek. - wyjaśniła.
Tym razem pojawiliście się w innej częsci bazy. Naganiacze ruszyli w waszą stronę, ale widząc rozmiary ochrony od razu zrezygnowali.- Klingon był własnością othańskiego kupca - Baliboka z Nowego Othanu. To bardzo bogaty i nadęty kupiec. Lubi piekne kobiety i luksusy jak niereplikowane wino z dawnych lat czy antyki. Ma ponad 200 lat,ale wygląda młodo bo od lat jest na kuracji środkami odmładzającymi. Podobno był nawet na Ba'Ku. - Derdek był bardzo pomocny w udzielaniu informacji.
-Prowadź. -Kupiec nadzwyczaj bogaty... od razu przypomniał mi się rybiogęby siedzący przy mahoniowym biurku i zażerający się jego ewolucyjnymi krewnymi. Facet musi być wybredny jeśli chodzi o cenę. Jeśli w ogóle ją poda.
Sprzątacz poprowadził cię w głąb korytarzy.Doszliście do hali, w której panował prawdziwy harmider. Około setka osób siedziała w klatkach. Każdy był inny. Różnili się praktycznie wszystkim: płcią, rasą, wzrostem, językiem... Niektórzy coś krzyczeli, ale większośc otępiale siedziała. Wokół klatek przechadzali sie potencjalni kupcy, ale ochroniarze odganiali zbytnio natrętnych. Jak wyczytałeś z opisu stacji takich hal było siedem. W sześciu sprzedawano różny towar, zaś ostatnia była zamknieta dla zwykłych. Sprzedawano na niej prawdziwe rarytasy za dziesiątki tysięcy sztabek.Gdy wszedłeś na salę na podest wprowadzono młodziutką dziewczynę. Nigdy nie widziałeś takiej rasy, zapewne pochodziła z jakieś podbitej przez Imperium lub została porwana na pirackim rajdzie. Nie była za piękna, ale też nie wygladała na brzydką. Na jej twarzy malował się smutek, chyba już pogodziła się z losem. Obok niej stanął Oriończyk i zaczął mówić.- Obiekt 37. Rasa: Badolianka. Wiek: 15 lat. Ma młode, jędrne ciało, nigdy nie tknięte przez mężczyznę. Gwarantujemy dziewictwo albo zwracamy 50% wylicytowanej ceny. Nie bedzie sprawiać problemów wychowawczych. Cena wywoławca: 2 000 derseków!Kilkunastu kupców zaczęło nerwowo naciskać na swe paddy.- 2 200! Kto da więcej? 2 250. jestęscie tak biedni? To rarystas w tych czasach, a wy dajecie takie marne grosze? Bo zostawie ją sobie na wyłączność! 2 500! Juz lepiej...- Kupiec Balibok urzęduje w swoim biurze, drugie drzwi na lewo. - rzekł Derdek. - Mógłbym juz iść? Nie chcę by jego ochroniarze mnie widzieli.
-Ta... tylko jedna rzecz. Zostań tu a otrzymasz zapłatę... dziesięciu pasków. -Facet grzecznie został a my poszliśmy pod wskazane miejsce.
Tymczasem dziewczyna została sprzedana za 3 500 darseków staremu, obrzydliwemu potworowi o wyglądzie ropuchy.- Dodajcie ją do innych moich zakupów. - zacharczał. - Ja idę się napić!Przed drzwiami do pokazanego przed sprzątacza pokoju stało dwóch ochroniarzy. Po usłyszeniu kim jesteś i sprawdzeniu czy nie wnosicie ukrytej broni pozwolili wejść tobie i T'Javn.Othańczyk był jak Klingon, tylko ze blondwłosym. Rzeczywiście wyglądał na młodego, nie mozna było mu dać więcerj niż 40 lat. Popatrzył na ciebie znad stołu,zawalonego paddami papierami. Na fotelu obok niego siedziała piękna, ruda Orionka (niezwykła rzadkość wśród tej rasy) w krótkiej sukience, tak krótkiej, że widać było, że jest bez bielizny. Bezwstydnie uśmiechnęła sie do T'Javn, pokazując idealnie równe, snieżnobiałe zęby.- Czego chcesz? Dostarczam rzadki towar na specjalne zamówienia i hurtowe, gdy chcesz robociarzy.
Szukam Klingona. A słyszałem że przywieziono tu paru dobrych.
- Po co panu Klingon? Jeszcze ukręci panu kark. Nie wygląda też pan na Romulanina, oni lubią brać Klingonółw na walki gladiatorskie... Rozumiem, że chodzi o jakiegoś specjalistę. Co ma robić i ile jest pan skłonny za niego dać?
-Mam delikatne specyfikacje. -Wziąłem padd porwanego klingona. Usunąłem niepotrzebne dane (takie jak ród imię z resztą zdrajcy nie mają imienia rodowego.) i podałem je Othańczykowi. A skłonny jestem dać za niego nie mniej niż 2500 sztabek latinum.
Kupiec popatrzył na specyfikacje i roześmiał się.- Tak dużo? To pański przyjaciel? To obraca się pan w złych kręgach. Ten Klingon to pirat i morderca. Miałem go sprzedać w hurcie z innymi lujami do jakieś kopalni, ale skoro pan go chce to dostanie. Za 3 000 sztabek.
