Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Zacząłem przeszukiwać ciała w maszynowni mając nadzieję, na odnalezienie Hansena. Cóż jeżeli go tu nie ma, będę musiał przechodzić pokład po pokładzie ...
Niestety nie znalazłeś go, wśród zwykłych mechaników i chorążych wyróżniał się andoriański komandor-porucznik czyli zapewne główny inżynier. Znalazłeś za to kilka drobiazgów jak holozdjęcie, nóż czy hyposprey z jakimś środkiem.
Nie pozostawało mi nic innego jak sprawdzenia pokład po pokładzie zaczynając od samego dołu i kierując się ku górze. Chociaż miałem mocne podejrzenia, że go tu nie znajdę. Pusty sejf kazał mi zakładać, że kapitan Hansen opuścił pokład swojego okrętu.
Zabierałeś się za okolice maszynowni, gdy połączył się z tobą Kaal.- Kapitanie, mam ostatnie wpisy do dziennika. Ucierpieli od ataku dwóch starych B'reli i poważnie uszkodzili jednego, dzięki czemu zdołali uciec. Potem nad planetą zaczęły padać systemy. Gdy weszli w atmosferę Hansen kazał ewakuować okręt. Potwierdza to brak kilku kapusł ratunkowych. Prawdopodobnie kapitan w taki sposób opuścił Ravena.
-Świetnie dziękuje za informacje Kaal. Gdybym ci płacił dostał byś podwyżkę - powiedziałem -Cóż w takim razie, gdybym ją dostawał to bym podziękował - odpowiedział mi operacyjny-Dobra wychodzimy, każę przysłać tu inną ekipę ... -Ruszyłem w stronę wyjścia jednocześnie łącząc się z Terrorem -Anna, przyślij do szczątków Ravena ekipę sprzątającą. Niech wyciągną co się da i przyda i zrobią coś z ciałami załogi - rozkazałem pierwszej -Przeprowadźcie też pełny skan planety w poszukiwaniu kapsuł ratunkowych z sygnaturą Imperium ... chcę dostać też raport z wyciągania okrętu Yridian -
- Żadnych śladów sygnatur Imperium nie odbieramy, zapewne wyczerpały się im baterie. Zacznę dokładnie skanować powierzchnię.Gdy wyszedłeś już z Ravena to właśnie materializowała się grupka marynarzy. Obok nich stał pilot z lądownika z naręczewm starych fazerów i kilkoma karabinami przewieszonymi przez ramię.- To jedna z rezerwowych zbrojowni. Zostało jeszcze w niej trochę baterii.- Kontynuujemy oczyszczanie dzioba yridiańskiego statku. - zaraportował zastępca głównego inżyniera. - Szacuję, że za około 5 godzin uwolnimy ich.
-Dobra świetnie, prześlij to na okręt. Przyda się - kiedy broń znikła ruszyliśmy w stronę naszego lądownika -Dobra wracamy do naszych poszukiwań. Dzień zaczął się nieźle - uśmiechnąłem się szeroko wsiadając do promu. Yrdianie mi zapłacą 200 sztabek i oddadzą dzienniki Cardassian, z Ravena da się coś powyciągać dla ulepszenia statku, a jak odnajdę Hansena to będę miał duży plus u jego córki. Jeszcze tylko znaleźć diabła i będzie po sprawie-
Lądownik zaczął startować i nagle mocno się zatrząsł. Zaczęły pojawiać się alarmy o uszkodzeniach.- Jesteśmy pod ostrzałem!
-Unikaj! Unikaj! Jasna cholera, kto do nas strzela?! - aż podskoczyłem na tą wiadomość. Czegoś takiego się nie spodziewałem. Złapałem swój komunikator -Terror, jesteśmy pod ostrzałem. Namierzcie tego skurczybyka i poślijcie go w diabły!-
Pilot zrobił unik ale kolejne trafienie w nieosłonięty osłonami kadłub uszkodziło napęd. Lądownik zaczął się niekontrolowanie przechylać w przód.- Przygotowac sie na twarde lądowanie! - krzyknął pilot.Nim straciłeś przytomność zdążyłeś jeszcze zauważyć jak jeden z twoich marynarzy zostaje zwaporyzowany przez żółty promień dezruptora.- Teroor do kapitana O'Connora. O'Connor, zgłoś się! - to pierwsze co usłyszałeś, gdy wróciła ci świadomość.
Zacząłem rozglądać się dookoła. Przez chwilę zastanawiałem się gdzie jestem i co się stało z resztą mojej załogi. Natarczywe wołanie z komunikatora, nie dawało mi jednak spokoju. Przynajmniej żyłem włączyłem go -Tu O'Connor w chwili obecnej jestem trochę zajęty, ale zostaw wiadomość i jak tylko upewnię się, że żyje oddzwonię - powiedziałem spokojnie, jednocześnie próbując wstać.
Kaal był nieprzytomny, pilot też. Nie widziałeś ostatniego członka załogi.- O'Connor, nie możemy was przenieść, coś blokuje wasze sygnatury, ale na wszelki wypadek prewencyjnie ostrzelaliśmy okolicę. Wysłac dodatkowych ludzi do pomocy?
-Wolał bym nie przysyłać nikogo dopóki nie dowiem się co tu właściwie zaszło. Zbierz raport od innych grup i ostrzeż ich - powiedziałem już na równych nogach. Ruszyłem w stronę wyjścia z lądownika, jednocześnie kontynuowałem swój wywód -Kaal i pilot są nieprzytomni - wyjąłem dizruptor -A ja jak znajdę tego kto do mnie strzelał to wypatroszę -
- Inni już wiedzą. Grupa od Ravena melduje o dwóch zabitych i jednym rannym w stanie stabilnym. Zastępcy inżyniera udało się zobaczyć napastników. To byli Kardazjanie. Widocznie kilku przżyło na tym ostatnim Hideki co szukali go Yridianie.Koło wyjścia natknąłeś się na ostatniego z twej grupy. Miał skręcony kark.
-Ja mam jednego zabitego - powiedziałem spokojnie. Po czym zamilkłem na chwilę -Wzmocnij grupy i rozpocznij poszukiwanie Cardassian, zabijcie ich, a dowódcę zostawcie mi zrobię to co moi przodkowie robili z wrogami - cóż oni potrafili zrobić z jelit cięciwę. Ja nie potrzebowałem łuku, ale coś wymyślę. Wyszedłem na zewnątrz rozglądając się za wrogiem.
