Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Skan ujawnił w systemie słońce i kilka pustych planet. Na drugiej była zdatna do podtrzymania życia atmosfera, ale wyglądało, że wydarzył się na niej jakiś kataklizm. Tylko w kilku miejscach wykryto szczątki miast, reszta była kamienistymi pustyniami lub lodem.- Ostatni ślad warp wskazuje na klingońską jednostkę parę dni temu. - rzekł naukowy. - Tak jak sądziliśmy. Nikogo nie obchodzi ten układ.- Lądownik jest gotowy.
Podniosłem się ze swojego miejsca -Anno okręt należy do ciebie. Utrzymujmy stały kontakt. Skanujcie dalej powierzchnię planety. Kaal idziemy - poczekałem aż Aenar wstanie i ruszyliśmy razem do turbowindy -Skiff dwóch ludzi z ochrony do doku nr. 1- John skinął głową i wydał odpowiednie poleceniaPo paru minutach załadowaliśmy się na prom. Jeden z pilotów usiadł na swoim miejscu i opuściliśmy dok okrętu.-Ok robimy przelot nad planetą. Może coś znajdziemy- Jednocześnie podszedłem do Kalla -Dzisiaj udało mi się już wkurzyć pierwszą oficer. Miałem nadzieję, że może dasz trochę światła na tą sprawę-
- Nie powinien pan traktować ją jak służącej. To wystarczy.Lądownik, który był mały jak cholera przeleciał wzdłuż równika, ale czujniki nic nie wykryły poza ruinami. Jednak po paru minutach zapiszczały.- Mam odczyt metalu. Wygląda jak kardazjański prom, który spadł dawno temu. Jest prawie cały pod ziemią.
-Dobra posadź nas niedaleko promu, tylko ostrożnie - rozkazałem i przeszedłem do przodu aby przyjrzeć się procedurze lądowania, jednocześnie nacisnąłem komunikator -Lądownik do Terroru wykrywamy rozbity Cardassiański prom. Lecimy go sprawdzić -
Lądownik przysiadł łagodnie tuz przy szczątkach promu.- Po zniszczeniach sądze, że leży tu od dobrych 20 lat. - rzekł Kaal. - Nie wykrywam śladów życia. Możliwe, że przybył tu sojuszowy okręt na pomoc, zabrał rozbitków i pozostawił prom sam sobie.
-Wykrywasz tu cokolwiek? - zapytałem Kaala a do pilota powiedziałem -Przeprowadź pełen skan terenu i poinformuj o wszelkich anomaliach ... ja pójdę obejrzeć prom- podniosłem się z miejsca i wyszedłem na zewnątrz idąc w stronę promu.
- Nic tu nie wyczuwam. Czujniki też nic nie mówią.Prom był całkowicie zrujnowany i większość pancerza wyparowała, zapewne podczas zbyt ostrego wejścia w atmosferę. Nie widać było śladów ostrzału energetycznego, choć na drzwiach musiano użyć palnika plazmowego by je odblokować. Wciąż były otwarte i w środku zgromadziło się pełno piachu.
Uruchomiłem wszczep i zacząłem dokładnie przyglądać się promowi. Chciałem upewnić się, że niczego nie ominiemy. Pomyślałem, że jeżeli nic tu nie ma, będzie trzeba wskoczyć do lądownika i przyjrzeć się planecie z góry ... powinno udać mi się coś wypatrzeć.
Nawet przez wszczep nie widziałeś nic interesującego. Po prostu prom kiedyś spadł i Kardazjanie nawet nie chcieli go odzyskać.- kapitanie - włączył się komunikator. - Terror podaje, że jakieś 150 kilometrów od nas je pusta kapsuła artunkowa, tym razem klingońska. Mają też ślad jakiegoś metalu po drugiej stronie globu. Wygląda na to, że coś przyciąga tu małe obiekty.
Wróciłem do lądownika i zająłem miejsce żeby móc obserwować glob. -Okay lecimy nad kapsułę - miałem zamiar dokładnie jej się przyjrzeć przed wylądowaniem. Chociaż te poszukiwania wydawały mi się coraz bardziej idiotyczne.
Kapsuła była nią tylko z nazwy. Wyglądała jak sterta pogiętej blachy.- Kapitanie, Terror donosi, że to z drugiej części globu emituje słabe odczyty energetyczne. Wykryli też kolejny prom, ale ten jest całkowicie zakopany pod ziemią.
-No to nawracaj nad odczyt energetyczny- rozkazałem szybko uśmiechając się wrednie. Przynajmniej coś się ruszyło, ale powie coś Monn jeżeli okaże się, że wysłała go na poszukiwanie kupki piasku.
Po drodze lądownik odkrył kolejny metaliczny obiekt pod ziemią.- Kapiatnie, jest mały problem. To nie jest ani klingoński, ani kardazjański odczyt. Wygląda na yridiański.
-Więc w czym jest problem?- zapytałem spokojnie. -Podlecimy i złożymy im wizytę-
