Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Świetnie Klingon, który daje rady. Był strasznie "miły". -Dobra czekamy na wieści z Rozalijki, żebyśmy mogli kontynuować naszą podróż ... jak ruszymy, to niech przyjdzie beta, zdaje mi się, że jesteśmy w małej rozsypce - powiedziałem pierwszej uśmiechając się lekko. Wczoraj się działało .... nawet nie pamiętałem wszystkiego ...
Nie zanosiło się na szybki odlot bo B'Rel podleciał do Nabombanego Bariaura i zapewne tam rozpoczeła się inspekcja.Zaś z ambulatorium doszły wieści, że Lon jest poddawany detoksykacji, tak samo jak Kaal. Do tego lekarz przypomniał, żeby nie pić mieszanek alkoholi z różnych planet, bo później są takie skutki.
Pięknie po pierwszej imprezie, mam dwóch załogantów niezdolnych do działania. Uśmiechnąłem się z rady doktora, operacyjny i sternik pewnie jej już nie zapomną. Pozostawało czekać, na odlot B'Rela.
Inspekcja trwała w najlepsze, gdy nagle B'Rele nawróciły i wskoczyły w warp. Po kilkudziesięciu sekundach Vor'Cha podążyła za nimi.Z Terrorem połączył się Qmek.- Tak jak mówiłem. Mają teraz inny problem na głowie. Dwa kardazjańskie transportowce z częściami zamiennymi do stoczni Putlas Tok właśnie są atakowane. Ciekawe czy dożyją odsieczy... Kontynuujemy lot. Za 27 godzin odłączycie się od nas i polecicie na Vagrę.
-Można było mnie poinformować o tym - powiedziałem Ferengiemu zanim się rozłączył. Kiedy tylko okręt wskoczył w warp, na mostek przyszła zmiana beta, a ja wraz ze swoimi oficerami zszedłem z niego. Dość szybko wróciłem do kwatery. Panował w niej straszny bałagan ... rozebrałem się rzucając ubranie w kąt ... na tapczan, w końcu dużej różnicy to nie zrobi. Położyłem się w łóżku aby zapaść w słodki sen.
Obudziłeś się poponad 10 godzinach i tylko odległy ból głowy przypominał ci o pijatyce.Nie było do ciebie zadnych wiadomości, więc zapewne spokojnie lecieliście jako ochrona Rozalijki.
Wyszedłem umyć się. Woda pod prysznicem miała zbawienny efekt, gdzieś znikło zmęczenie i ból głowy jak by zelżał. Przebrałem się i rozejrzałem po kwaterze. Wyglądało jak pobojowisko. Niechętnie zabrałem się do robienia porządku. Skończyłem po jakieś godzinie i udałem się na mostek, sprawdzić co się wokół nas dzieje.
Na mostku kończyła akurat przedłużoną pracę zmiana beta i powoli przybywała gamma. Fotel kapitański został zwolniony przez Tellarytę.- Wszystko w porządku, kapitanie. Od czasu spotkania z patrolem mielismy tylko kilka okrętów na sensorach dalekiego zasięgu, ale zbytnio sie nami nie interesowały. Do odłączenia się od Rozalijki pozostało ponad 15,5 godziny.
Skinąłem głową na znak zrozumienia. Sytuacja trochę się wyjaśniła co prawda do przylotu pozostało jeszcze trochę czasu, ale przynajmniej sytuacja na okręcie, trochę zaczynała wracać do normalności. Podniosłem się z miejsca i podszedłem do siedzącego przy konsoli operacyjnej człowieka -Niech pan wezwie Johna Skiffa, Jennifer Ners, Lona, Kalla, Ariennye Hernandez i Anne Ryan. - wymieniłem te nazwiska spokojnie, chociaż robota do spokojnych nie należała, może wyjdę na hipokrytę, ale parę rzeczy trzeba sobie wyjaśnić. Picie mi nie przeszkadza ... w końcu sam je zorganizowałem, ale następnym razem trzeba pić na okręcie tak, żeby w razie czego włączyć się do akcji. -Ja będę w swoim gabinecie, proszę im powiedzieć, żeby wchodzili pojedyńczo. - po tych słowach wszedłem do niedużego gabinetu dowódcy i usiadłem za swoim biurkiem. Jeden z pierwszych razów gdy się tutaj pojawiłem.
Popatrzyłem na moją pierwszą oficer -Nie mam nic do picia. W końcu sam to zorganizowałem i sam piłem, ale trzeba pić tak, żeby być gotowym do służby w razie czego. Tyczy się to zwłaszcza okrętu. Właściwie gdzie ty się podziewałaś? Musiałem wysłać załogantkę na poszukiwania? Piękny przykład ... - mówiłem spokojnie obserwując Irlandkę uważnie.
- Co robiłam? - zaczeriweniła się Anna. - Rzygałam w łazience i aplikowałam sobie dożylnie detoksykant, bo pewien facet zapomniał dodać go do alkoholu. Pierwszy raz w życiu byłam na imprezie bez neutralizatora alkoholu, więc nie byłam na to gotowa. Ma pan jeszcze jakieś pytania?
-Neutralizator? Czy ja wyglądam na cholerną fabrykę chemiczną? - pokiwałem głową, ja zawsze uważałem, że najlepsza jest naturalność -I jeszcze wychodzi na to, że to wszystko moja wina?! No to przepraszam bardzo nie myślałem, że jesteś taka delikatna - dodałem po chwili uśmiechając się lekko, była to mała prowokacja, zastanawiałem się jak dziewczyna na to zareaguje. Jeżeli nie myliłem się co do niej, będzie kimś kogo Sweeney nazwał by "wiedźmą". Po chwili rzuciłem na stół padda -Masz jakiś pomysł na karę? - zapytałem spokojnie. Spojrzała na padda były na nim wszystkie nazwiska przyłapanych "gagatków", dodałem tam też swoje, ciekawy jej reakcji.
- Delikatna? - zaperzyła się. - Gdybym miała 100 kilo to nie byłoby problemu z pijaństwem. A przecież kapitan woli szczupłe i seksowne podwładne, prawda? - odbiła piłeczkę. - Za karę proponuję zakaz spożywania alkoholu przez miesiąc.
O Boże zakaz spożywania alkoholu przez miesiąc jak ja to wytrzymam? Popatrzyłem na nią spokojnie, chociaż wcale spokojny nie byłem. Całe szczęście, że skończył mi się alkohol, może to jakoś ułatwi tą próbę woli. -Dobrze może masz trochę racji - powiedziałem -i ... przychylam się do kary. Niech Kaal i Lon wejdą razem, potem Ners i Skiff, a ty zostań jako dowódcy tej łajby powinniśmy trzymać się razem- kiedy dziewczyna odwróciła się aby wezwać kolejnych załogantów na rozmowę, ja położyłem ręce na głowę i wtuliłem się w biurko, aby nie mogła zobaczyć tego przerażenia na mojej twarzy.
