Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
-Skoncentrować ogień na drugim Hideki, tak samo jak wcześniej celujcie w rdzeń warp- rozkazy wydawałem spokojnie, to nie była bitwa to była rzeź. Nie spodziewali się nas i teraz płacili za swój błąd. Cóż nie było mi ich szkoda. Po tym wszystkim co nam robili, z ich rąk nie mogliśmy spodziewać się niczego lepszego.
Z drugim Hidekim było już gorzej bo sternik zaczął robić uniki. Tam samo reszta okrętów powoli ruszała, ale i tak co chwilę któryś z nich kończył żywot.Pierwsze uderzenie wstzrąsneło statkiem, gdy mijany Galor namierzył Terror jednym z boczych dezruptorów. Kolejne przeszły obok, gdy Lon szaleńczo zanurkował.Tymczasem przez szeregi Sojuszu zaczął sie przebijać Sovereign, który miażdżył kaźdeego kto stanął mu na drodze. Towarzyszyło mu kilka Defiantów oraz, co wyglądało dosyć komicznie, Miranda.Terror osłony 195% 2 mikrowyrzutnie przeładują się za 1 turęW sąsiedztwie 2 jednostki sojuszniczeGalor 2 zniszczonyB'Rel osłony 0% krytyczne uszkodzenia pancerzaHideki 2 osłony 0% poważne uszkodzenia pancerza
Po uderzeniu w osłony jeden z paneli jarzeniowych za mną przygasł na chwilę, aby parę sekund później zajaśnieć na nowo. -Osłony 95%- zameldowała taktyczna znad swojej konsoli. Ferengi siedzący przy konsoli sternika, zrobił bardzo ciasny zwrot chcąc uniknąć trafienia Hidekiego, jak również dać czyste pole do ostrzału dla Hernandez.-Lon ustaw nas od dołu Hidekiego i B'Rela, Hernandez namierz rdzenie obu okrętów i ognia, ostrzał punktowy - powiedziałem spokojnie. Pierwsza tymczasem wsłuchiwała się w raporty napływające z okrętu i innych jednostek sojuszniczych.
Ostrzał w rdzeń dobił Hidekiego, zaś B'Relem zajęły się dwa inne raidery.Okoliczne pole bitwy było usiane wrakami i żaden okręt Sojuszu nie mógł walczyć. Jednak zbliżały się już nowe jednostki - sprawne i nieuszkodzone. Wysunięta do przodu Akira pękła jak bańka, gdy otoczyły ją Galory i wykorzystały opóźnienia w przeładowywaniu wyrzutni. Inne rebelianckie okręty też zaczęły otrzymywac razy.Sovereign nadal kontynuował swój atak, ale stał się głównym celem dla Klingonów. Jeden z towarzyszących mu Defiantów dostał w gondolę i stracił sterowność, drugiego pokroiły dezruptory Negh'Vara.Terror osłony 95% 2 mikrowyrzutnie przeładowaneW sąsiedztwie 2 jednostki sojuszniczeB'Rel zniszczonyHideki 2 zniszczonyJednostki w kontakcie za 1 turę: 2 Vor'Che, 8 Galorów i 4 B'Rele
Spod munduru wyjąłem mały krzyżyk, który pocałowałem i z powrotem schowałem. Jeżeli miałem odejść, to zrobię to przynajmniej jak prawdziwy O'Connor, jak robili to członkowie klanu przez wieki, jak powinni odejść potomkowie dawnych królów. -Lon trzymaj nas w oddaleniu od Galorów i Vor'Chy nie mamy z nimi najmniejszych szans, zajmijmy się B'Relami. Zachowuj się jak osa, bądź w ciągłym ruchu - przełknąłem ślinę i przetarłem czoło z potu -Atakujemy od boku jedną jednostkę i koncentrujemy ogień w ostrzale punktowym - kiedy załoga zajęła się wykonywaniem działań dodałem po cichu -I niech Bóg ma nas w swojej opiece-
Teraz nastąpił równy pojedynek. Vor'Che i B'Rele zmiotły pobliską Akirę. Terror i dwa inne raidery rudszyły w kierunku B'Reli, ale jeden z nich dostał torpędą i zaczął koziołkować. Nie za długo. Kolejna zakończyła jego żywot.Wreszcie cele weszły w zasięg. Torpedy zostały wyminięte bez problemu, dopiero fazery trafiły w cel. Na nieszczęście to były nowiutkie statki, prosto ze stoczni. Miały doskonałe osłony i nikt na nich nie przejął się trafieniami. Ich broń zajęły się sąsiednim raideremTerror osłony 95% 2 mikrowyrzutnie przeładują się za 2 turyRaider osłony 76% 2 mikrowyrzutnie przeładują się za 2 turyVor'Cha 1 osłony 100%Vor'Cha 2 osłony 69%Galorów 1-4 osłony 100 wyrzutnie przeładowaneB'Rel 1 osłony 81% wyrzutnia przeładowana awaryjne pusteB'Rel 2 osłony 100% wyrzutnie przeładowane
-Skoncentrować ogień w ostrzale punktowym na sensorach pierwszego B'Rela! - rozkazałem, sytuacja wcale nie wyglądała dobrze -Lon uniki! - -Straciliśmy kolejną Akirę- zameldowała pierwsza odrywając się na chwilę od nasłuchiwania -Widziałem - odpowiedziałem spokojnie, chociaż w duszy aż się gotowałem. -Kaal skoordynuj atak z drugim Raiderem, może uda nam się przeciążyć mu osłony chociaż na krótki czas-
Znów zaatakowaliście B"rela, ale wtedy odezwały się Galory i Vor'Che. W jednej chwili dezruptory rozsadziły raidera na strzępy. Torpedy pomknęły ku kolejnej Akirze, a jej mała manewrowość spowodowała, że zaczęła dryfować. Dopiero teraz do walki włączyły się pobliskie Defianty, atakując jednego Galora.Nagle stacja zamieniła się w potężną kulę ognia, zaś fala uderzeniowa zaczęł asię rozszerzać. Jednocześnie wszystkie okręty Sojuszu nawróciły, odpaliły torpedy w pobliskie cele i zaczęły wchodzić w warp.
-Raport!- krzyknąłem rozglądając się po mostku -Wykonajcie skany naszych jednostek, może ktoś przeżył i potrzebuje pomocy. Sprawdźcie też wrogie okręty, może uda się uzyskać części do przebudowy naszego stateczku na coś mocniejszego - Sojusz się wycofał ciekawe o co w tym chodziło?
Z raiderów pozostały resztki, jedną mniej uszodzoną Akirę już ratowała inna.- Mamy rozkaz od Moon. Mamy pomóc Federacji w ratowaniu ich rozbitków. Raidery mają zająć się kapsułami ratunkowymi.Mogłeś teraz zobaczyć pole bitwy. Czujniki wskazywały na około 150 zniszczonych federacyjnych jednostek, 40 było uszkodzonych. Sojusz stracił prawie 200, z czego dużą część stanowiły lekkie jednostki. Pozostało kilka uszkodzonych, ale ich załogi włączyły autodestrukcję, by nie wpaść w ręce wroga.
-W takim razie powiadomcie doktora i zajmijcie się tym- powiedziałem podnosząc się ze swojego miejsca -Będę u siebie jeżeli będę potrzebny - po tych słowach wyszedłem z mostka i ruszyłem do swojej kwatery. Gdy tylko znalazłem się w niej usiadłem na fotelu, przysunąłem do siebie terminal komputera i zacząłem jeszcze raz przeglądać zapis bitwy.
Zacząłeś od początku oglądać jak Akiry miażdżyły ukodzone jednostki wroga. Nagle przerwała ci Anna.- Kapitanie, odbieramy przekaz z okolic Kardaz. Przesyłam do pańskiego terminala."Jestem Regent Worf. Głos Sojuszu w tym świecie. Gdy nasze bohaterskie siły odciągały uwagę plugawej Federacji, nasza flota uwolniła właśnie pierwszy świat spod jarzma petaQ. I nie ostatni. Tak stanie się wszędzie tam, gdzie lud cierpi. Każdy kto podnosi swą tchórzowską rękę na Klingonów i Kardazjan pożałuje. Tak samo jak ta żałosna flota obok tej pięknej planety. Zgnietliśmy te statki, zabiliśmy ich tchórzowskie załogi, a teraz będziemy ucztować nad ich gnijącymi ciałami. Wraz z nami zrobia to wolni obywatele Kardaz III uwolnieni spod buta Federacji. I zapamiętajcie wy, którzy chcecie rządzić tym co jest nie waszą własnością. Sojusz przyniesie wam śmierć w hańbie!"
Wyłączyłem to cholerstwo i oparłem się lepiej w fotelu. Regent chyba postradał ostatnie zmysły, ale rozbicie sił Sojuszu działało w pewnym sensie na naszą korzyść. Powinno być nam łatwiej walczyć. Odsunąłem od siebie czarne myśli i wróciłem do lektury.
Było spokojnie. Terror kontynuował zbieranie rannych i odstawiał ich na szpitalne statki oraz największe okręty jak Galaxy czy Nebule, dysponujące dobrym sprzętem medycznym.Po około 3 godzinach połączyła się z tobą Ryan:- Kapitanie, mamy rozkaz powrotu przez Korytarz do naszego świata. Do naszego Bajor zbliżają się dość silne siły Sojuszu i Moon nie chce ich spotkać.
Nacisnąłem komunikator -Już idę pani Anno - powiedziałem spokojnie i odłożyłem wszystkie rzeczy na stolik. Podniosłem się i zamknąłem swoją kwaterę. Po krótkim spacerku doszedłem na mostek. Zająłem swoje miejsce, czekając aż Ryan zejdzie z fotelu. -Dobra, włączamy magiczne urządzenie i lecimy do krainy czarów - powiedziałem-Kapitanie?- zapytał zdziwiony AenarWestchnąłem głośno -Włącz generator przejścia, wracamy do domu-
