Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
- Mejbes to ja. - odparł łysy facet bez lewego ucha. - Witam na moim okręcie.Sanitariusz sprawdził leżących, lecz ci już nie żyli. Więc zabrał się za tego bardziej pokrwawionego.
-Jaka jest sytuacja? - zapytałem spokojnie patrząc na niego - Czy macie warp i co dalej planujecie?- pytałem ich spokojnie obserwując jednocześnie pracę sanitariusza.
- WArp nie ma i raczej nie będzie bez wizyty w stoczni. Po prostu burza usmażyła napęd na amen. I większość Kardachów też, bo inaczej jak byśmy ich zabili nie mając porządnej broni? Plany są proste, wyrwać się stąd bo podtrzymywanie życia ledwo zipie na reaktorze fuzyjnym.
Podniosłem swój komunikator -Słyszeliście to? Potrzebna jest pomoc, skoordynujcie akcję przenoszenia z Wampirem ... i skontaktujcie się z księżną, może podeśle kogoś kto pomoże przy ewakuacji - -Księżną ?- zapytał głos z drugiej strony-Anią Sobieski, no już do roboty. Zaczynajcie, mnie przenieście na końcu. Aha i bądźcie ostrożni, na wszelki wypadek wyślijcie drużynę medyczną i ochrony do transportera. - odłożyłem komunikator z powrotem na swoje miejsce i popatrzyłem na byłego niewolnika -Jak mi się zdaje właśnie kupiliście sobie bilet do wolności -
- Dziękujemy. Jako opłatę wnosimy tego złoma. Róbcie z nim to co chcecie.Na mostku pojawiło się dwóch twoich podwładnych. Byli to mechanicy i zaczeli sprawdzać systemy wewnętrzne.Jednocześnie powoli Norin zaczął się opróżniać. Na krótki czas na raiderach dało się upchnąć po 10 osób, ale dobrej opieki medycznej to raczej jej na statkach tego typu nie otrzymają.- Skontaktowałem się z paną Sobieski. Nie jest zadowolona z opóźnienia, ale czeka na nas i odbierze najbardziej rannych. Norina mamy uruchomić, a jak się nie da to zabrać co się da, zaminować i puścić wolno.
-Przyślijcie tutaj szefa niech zobaczy czy da się z tego coś zrobić - powiedziałem spokojnie -Idę zobaczyć, czy uda mi się znaleźć coś ciekawego - ruszyłem w stronę biura dowódcy mając nadzieję, że uda się coś znaleźć.
W biurze był dośc duży nieporządek. Znalazłeś pare paddów, komputer osobisty i zwykłe wyposażenie dowódcy.
Zacząłem przeglądać paddy w poszukiwaniu ciekawych informacji, oraz postanowiłem spróbować włamać się do komputera. Może uda mi się znaleźć coś ciekawego.
Na jednym paddzie był spis załogi, drugim więźniów, a trzeci zawierał niedokończony list do jakieś kobiety. Zaś komputer był chroniony hasłem głosowym oraz urządzeniem do skanowania siatkówki.
Doszedłem do wniosku, że nie uda mi się wyciągnąć z niego informacji. Pozostawało mi tylko poczekać na opinię von Burga. Czy da się ten cholerny statek uruchomić czy nie. Miałem również ochotę zobaczyć minię księżnej.
Ten zgłosił się po 10 minutach i powiedział, że napęd warp przywróci może po paru dniach ostrej harówy. Dlatego lepiej zabrać Norina na hol i polecieć dalej. Poinformował cie też, że dla bezpieczeństwa odciął puste pokłady by nie przeciążać podtrzymywania życia.
-Okay zabieramy się stąd - powiedziałem do niego, po czym podniosłem komunikator i połączyłem się z Terrorem.-Przenoś nas z powrotem na pokład okrętu Ann, na nasze miejsce wyślijcie jakąś małą drużynę pryzową. Kiedy tylko znajdziemy się na pokładzie lecimy w stronę księżnej. O'Connor out- Teraz wystarczyło czekać, żeby zobaczyć minę Ani Sobieski, prawdziwa czarownica.
Przesyłanie trochę trwało i dopiero po kilkunastu minutach Norin został schwytany wiązka trakcyjną. Rage juz czekał i zabrał częśc rannych do swój pokład.Gdy cała grupa wyszła z okolic burzy plazmowej to połączyła się z tobą Anna Sobieski.- Niedługo spotkamy się z naszych okrętem i jemu oddamy naszych gości. Nikt nie może zobaczyć co mamy na księżycu.
Uśmiechnąłem się szeroko -Tak jest pani kapitan oczywiście, że nie - Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej do swoich myśli, nazywałem ją księżną, ciekawe czy załoga domyślała się dlaczego .... w końcu Królowa Śniegu była już zajęta, a że ona jest mniejsza to będzie księżną, księżną śniegu. -Czy jeszcze coś ? - zapytałem spokojnie przywołując na twarz najbardziej szelmowski uśmiech na jaki potrafiłem się wysilić.
