Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - kapitan O'Connor

PBF - kapitan O'Connor

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,081 do 1,095 (z 2,395 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #53376

    - Siadaj. - rozkazała, gdy zamknęły się za wami drzwi. - Teraz mi wytłumacz, co cie podkusiło by zabijać tego glinna? Wiedziałeś, że transportowiec nie ma szans z patroilem Sojuszu, a jednak zrobiłeś to. Dlaczego do jasnej cholery?!

    Hemrod
    Uczestnik
    #53378

    -Ponieważ nie chciałem, aby jakiś Glinn wzbogacił się. Pewnie użył by tych pieniędzy, żeby kupić sobie awans. Takie łapówki ich wzmacniają. Poza tym to tango z Sojuszem było całkiem przyjemne. Co do szans, to nie było do końca tak. Klingoni chcieli dokonać abordażu. Podzielili by swoje siły, to można by im zrobić burdel na okręcie. Miałem nadzieję, na zdjęcie ich osłon i abordaż, zabawa była by przednia - odpowiedziałem stojąc i uśmiechając się, a jednocześnie obserwując reakcję kapitan Sobieski.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #53381

    - Jesteś jednak głupi. Od kiedy łapówki budują siły państwa? Glinn dostałby z 200 sztabek i przepiłby je w jakims barze lub wydał na dziwki. A teraz musimy zapałacić Talarianom odszkodowanie za zabitych i do tego przerabiac transportowiec, marnując czas i części, które mogły pójść na budowę więcej takich zabawek jak Rage. Nadal uważasz, że było warto? - jej słowa były zimne jak lód.

    Hemrod
    Uczestnik
    #53446

    Odpowiedziałem spokojnie patrząc jej w oczy -Miałem nadzieję na zdobycie dwóch okrętów Sojuszu. Uważam, że gra była warta świeczki. Co prawda okrętów nie zdobyliśmy, ale zostały one zniszczone, a to zawsze parę milionów sztabek do tyłu- uśmiechnąłem się -Zresztą, teraz tego co się stało nie zmienimy-

    I. Thorne
    Uczestnik
    #53448

    - My jesteśmy bardziej do tyłu niż Sojusz. Ten patrol był warty najwyżej ze 100 tysięcy sztabek. Ale nie mówmy o kasie, od tego są nasi księgowi. Słyszałeś o planowanym ataku Sojuszu na lustrzany wszechświat? Musimy chronić nasze interesy w tamtym uniwersum i dlatego trochę podymimy. W bazie Napoleon czeka już twój okręt, choć z racji poprzedniego występu będzie to tylko raider klasy Antares, a nie jego nowasza wersja. Załogę jakąś się spędzi, nie ma czasu na wybieranie. To będzie wszystko. A, tak... Przypomniałam sobie. Czy może podczas misji z Tavikiem widziałeś Johna Armina?

    Hemrod
    Uczestnik
    #53449

    -Nie, nie widziałem - odpowiedziałem krótko - Dlaczego on tak wszystkich interesuje?-

    I. Thorne
    Uczestnik
    #53450

    - Powiedzmy, że zrobił coś co nie powinien, obraził kogoś kogo nie powinien i rozmaiwał z osobami, z którymi nie powinien. - odpowiedź była dość lakoniczna. - Teraz masz 3 godzinki wolnego nim przybędziemy do bazy.

    Hemrod
    Uczestnik
    #53451

    Skinąłem jej głową, odwróciłem się na pięcie i wyszedłem z gabinetu. Po tylu latach dawali mi zwykłego Antaresa. Ktoś mnie naprawdę musiał nie lubić. Przynajmniej będę mógł czymś polatać. Ukradnę przy pierwszej lepszej okazji jakiś okręt, a ten złom się odda albo zniszczy. Wróciłem do kwatery i położyłem się spać, nie było sensu nic innego robić, a sen mógł okazać się zbawienny.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #53452

    Troche przysnąłeś, a już obudził cię dzwonek do drzwi.- O'Connor, wstawaj! - H'kress się z tobą nie cackała. - Jesteśmy w bazie.

    Hemrod
    Uczestnik
    #53454

    Podniosłem się i złapałem worek, razem z resztą swoich rzeczy. Wyszedłem z tej kwatery i popatrzyłem na Caitankę -Spokojnie, nie pali się - odpowiedziałem zły. Pewnie czekała mnie jeszcze rozmowa z dowódcą tej "bazy", a to mi się wcale nie podobało. Gdzie podziały się czasy, gdzie można było zabijać żołnierzy Sojuszu. -Dobra czas wychodzić, idź po resztę - odpowiedziałem czekając aż wyjdą, abym mógł wreszcie opuścić ten okręt.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #53467

    Byli juz gotowi, więc skierowaliście się ku wyjściu.Baza, podobnie jak ta wcześniejsza pod nazwą McDouglas, ukryta była w asteroidzie. Akira przycumowała i jak wychodziłeś to zobaczyłeś jak robotnicy pchają wózki z torpedami.Skierowałeś się ku gabinetowi dowódcy stacji. Okazał się nim Tellaryta.- Właź, O'Connor. Łajba już czeka i masz 10 minut na zaokrętowanie się. Potem rozwiniesz żagle i pożeglujesz ku naszej kryjówce z Akirami i Defiantami. Grupą dowodzić będzie Elisabeth Moon i słuchaj jej rozkazów jak przykazań. Ostatniego, który zakwestionował jej polecenia powiesiła na keji za jaja.

    Hemrod
    Uczestnik
    #53504

    Uśmiechnąłem się -Kobiet się nie boje, umiem z nimi postępować, ale dziękuję za radę - odpowiedziałem wychodząc z gabinetu.A więc miałem 10 minut czasu. Biegiem ruszyłem na okręt. Standardowy Raider stał w jednym z doków. Na boku zauważyłem nazwę "Terror". Proszę, proszę ktoś się lubował w takich nazwach. Wszedłem na pokład mijając Skiffa niosącego bagaże Ners. Przynajmniej dwójka załogantów, nie była dużo wcześniej niż ja. Mój szef ochrony i szefowa "wywiadu". Wszedłem po ramie na górę okrętu, przez chwilę mignęła mi postać Lona, niosącego bagaże. -Lon, za chwilę masz być na mostku- powiedziałem i sam udałem się do kapitańskiej kwatery aby zostawić tam swoje rzeczy. Po wykonaniu tych czynności wyszedłem na korytarz, prawie wpadając na jedną kobietę -Uważaj jak chodzisz .... - rzuciła. Przypatrzyłem się jej, mogła by ujść za człowieka, gdyby nie spiczaste uszy i charakterystyczne kości przy brwiach-Jestem ćwierć romulanką. Ariennye Hernandez- wysyczała -Oficer taktyczna. A ty to kto?--A ja jestem kapitanem tej łajby. O'Connor. Duncan O'Connor- rzuciłem i odwróciłem się na pięcie idąc w stronę mostka. Kobieta dogoniła mnie po chwili -Nie wiedziałam, ja ...--Dobra, nie rozmawiajmy o tym. Nic się nie stało -Weszliśmy do turbowindy i wyjechaliśmy na górę. Na kapitańskim fotelu siedziała dość ładna kobieta o rudych włosach i zielonych oczach, Romulanka zajęła swoje miejsce przy konsoli. Zdążyłem zauważyć, że oprócz niej przy konsoli operacyjnej siedział Aenar a przy naukowej Vulcanin. -Hej ty- krzyknęła ruda z wyraźnym irlandzkim akcentem - Wynocha stąd to mostek dla załogantów- rzuciła-To się dobrze składa, bo ja jestem kapitanem a ty siedzisz na moim miejscu- Kobieta wstała, podchodząc do mnie-Kapitan Duncan O'Connor? - zapytała, ale za nim zdążyłem odpowiedzieć kontynuowała - Nazywam się Anna Ryan i jestem pana pierwszą oficer. Naukowym jest Vulcanin , pan Sonal, a operacyjnym Aenar Kaal - rzuciła -Reszty załogantów nie znam --To nie szkodzi, znam naszego sternika, szefa ochrony i wywiadowcę, pewnie niedługo się pojawią - w tym momencie turbowinda się zatrzymała i wyszło z niej dwóch mężczyzn. Człowiek mający na oko 30 parę lat i Denobulanin. Obaj rozejrzeli się -Przepraszam kto tu dowodzi?- zapytał Denobulanin -Ja. Kapitan O'Connor- powiedziałem patrząc na nich-Ohh dobrze, że pan jest. Nazywam się Kalon i jestem głównym lekarzem. Chciałem pana poinformować, że byłem w ambulatorium i parę rzeczy budzi moje zastrzeżenia ...-Podniosłem rękę -Doktorze, proszę to powiedzieć później mamy 10 minut na przygotowanie się do wylotu, a nie widać szefa maszynowni - w tym momencie człowiek odchrząknął -Cóż sir. Jestem - powiedział spokojnie i dystyngowanie -Pavel von Burg - -Bardzo mi miło pana poznać, przepraszam, że nie mam czasu na zbyt długą pogawędkę, ale musimy wylatywać - odwróciłem się do pierwszej -Pani Ryan proszę dać wszystkim sygnał aby ruszyli na stanowiska i wyprowadzić okręt z doku - ponownie odwróciłem się do dwójki -Proszę pójść na stanowiska, napewno znajdzie się czas na wszystkie pytania i sugestie - mężczyźni skinęli głowami a w turbowindzie minęli się z pozostałą znaną mi obsadą. Można było ruszać. Usiadłem na swoim miejscu. Czułem, że przepełnia mnie duma. Mój okręt i oto zaczynała się przygoda ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #53520

    Obok Terroru startował inny raider. Również Akira Sobieski była już odłączona.- Uwaga, patafiany. - odezwała się. - Lecimy odebrać trochę nowego sprzętu i lepiej by Sojusz się o nim za szybko nie dowiedział. Wszystkie zaplątane patrole wroga mają nie wrócić do domu. Teraz przesyłam koordynaty celu. Będzie to z jakieś 10 godzin lotu, więc nowi mogą się rozgościć.Terror wyleciał z bazy, mijając po drodze talariański transportowiec, którego zaczęto juz przemalowywać.

    Hemrod
    Uczestnik
    #53525

    -Lon ustaw nas na kurs - rzuciłem sternikowi uśmiechając się, niech sobie Sobieski mówi co chce, ale niedługo parę okrętów Sojuszu pozna co to zadrzeć z O'Connorem. Potem odwróciłem się do Ryan -Może pani podać, że jeżeli dobry doktor, albo nasz szef maszynowni mają jakieś prośby czy pytania mogą przyjść na mostek, zdaje się, że mamy trochę wolnego -Irlandka potwierdziła i faktycznie po chwili na mostek wszedł Denobulanin-Panie kapitanie, mam problem. Nie dano nam takiego sprzętu jaki bym chciał. Trzeba by coś z tym zrobić--Ma pan całkowitą rację- odpowiedział-Tak?- zapytał zdziwiony-Oczywiście, że trzeba coś z tym zrobić, w najbliższej bazie spróbujecie coś załatwić razem z operacyjnym--Dobrze - odpowiedział doktor i wyszedł wracając zapewne do siebie. Tymczasem Anna wpatrywała się w mnie z ciekawością -Północ?--Słucham?--Jesteś z północy, poznałam po akcencie -Zastanowiłem się -Tak, tak jestem z Belfastu - -Ja jestem z Dublinu, niech mnie pan kapitan posłucha, Irlandczycy to wariaci, ale mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało. --Oczywiście, że będzie, a ja jestem tylko lekko szalony - odparłem. Ona uśmiechnęła się krzywo-I niech pan uważa, ostatni który chciał się do mnie dobrać, skończył z połamaną ręką. Popatrzyłem na nią krytycznie, była ładna, ale Estelle była jeszcze ładniejsza. -Ma pani o sobie wysokie mniemanie, nie musi się pani martwić - nadmuchała się -Czy jestem potrzebna, czy mogę pójść do siebie? - zapytała -Jest pani wolna - ona wyszła, a ja popatrzyłem na resztę, która przybyła ze mną -Lon, Skiff, Ners możecie się rozgościć, jeżeli coś się zacznie dziać to wiecie gdzie macie być - cała trójka wyszła, miałem nadzieję, że do swoich kwater. Ja tymczasem wstałem i zacząłem krótką konwersację z resztą załogi. Kaalowi musiałem przyznać, że był gadatliwy po pół godzinie wiedziałem o nim prawie wszystko, po kolejnej pół godzinie napewno wszystko. Z Sonala trudniej było wyciągać informacje, ale ciekawie się z nim rozmawiało. Miał stopień doktora i jednego syna, z którym nie utrzymywał kontaktu. Żeby to wyciągnąć musiałem rozmawiać z nim o jakiś nudnych naukowych "sprawach" przez całe dwie godziny. Na koniec zostawiłem sobie "rodzynka" , oficer taktyczną panią Hernandez. Co prawda na początku była zła, ale po godzinie udało mi się "skruszyć lody" i dowiedzieć czegoś od niej. Na koniec zostawiłem mostek pod dowództwem pani Hernandez i ruszyłem na obchód okrętu. Ambulatorium było pierwsze, nie duże i szczerze powiedziawszy jak dla mnie mało interesujące, ale doktor uparł się, żeby pokazać mi je całe. Był może trochę męczący, ale całkiem przyjacielski i o dziwo dość spokojny, pewnie dlatego, że Denobulanin, mogłem mu ufać. Na koniec odwiedziłem Inżynierię, gdzie wdałem się w długą rozmowę z panem von Burgiem, o nim, o maszynowni i okręcie, nawet nie wiedziałem ile czasu minęło.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #53531

    Rozmawiało sie całkiem przyjemnie, ale nagle wywołała cię Hernandez.- Mamy gościa na czujnikach, to na pewno nikt z naszych.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 1,081 do 1,095 (z 2,395 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram