Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Uśmiechnąłem się szeroko -Jak wolisz Eve w końcu takie piękne kobiety decydują - puściłem jej oczko, po czym kontynuowałem -Mam na imię Duncan, chociaż prawie wszyscy zwracają się do mnie po nazwisku O'Connor. Ty możesz mówić do mnie jak chcesz- Cały czas uśmiechałem się przyglądając się kobiecie, wyglądało na to, że faktycznie się zrelaksuję dzisiaj.
- Wole być naga niz nieumalowana, Duncanie. - odparła. - jak skończę to cię znajdę. - odwróciła się i mogleś popodziwiać jej nogi jak szła do siebie.
Przypatrzyłem się jej -Cóż nie każ mi czekać zbyt długo- powiedziałem i odwróciłem się. Przydało by się znaleźć tego uszatka i odbyć z nim, krótka rozmowę. Podszedłem do panela i zacząłem poszukiwania Lona przy użyciu wewnętrznych czujników.
Czujniki wskazywały, że lom chyba z 20 kopii bo był w wielu miejscach jednocześnie. Ktoś (zapewne on sam) poprzestawiał ustawienia by go za łatwo nie znaleźć.Ale, pamietając, że był na tym samym pokładzie miałeś tylko 2 miejsca jego potencjalnego pobytu, chyba że zmienił pokład.
Postanowiłem sprawdzić oba zaczynając od tego bliższego, ostatecznie spróbuję wywołać go na komunikatorze. Musiałem mu jedno przyznać uszatek był sprytny. Potrząsnąłem głową, nie wiedziałem ile mam czasu ... chociaż znając kobiety to całkiem sporo. Ruszyłem na poszukiwania Ferengijskiego pilota.
Pierwszy ze śladów doprowadził cię do zamkniętej i zablokowanej kwatery.
Zastanowiłem się czy może się tam ukrywać? Machnąłem na to jednak ręką, nie było to aż takie ważne żeby to teraz sprawdzić. Mogę go dopaść jutro. Ruszyłem do drugiego ze śladów.
Drugim był awaryjny punkt medyczny z jednym łóżkiem i najpotrzebniejszymi narzędzami.Na łóżku siedział Lon i wcinał robaki z miski. Gdy wszedłeś popatrzył na ciebie z przerażeniem.- Ccc.. Czzz... Czegogogo... Czego chcesz? - wykrztusił wreszcie?
Uśmiechnąłem się -Widzę, że masz kłopoty ... a kapitan okrętu znalazł sposób, żeby się ciebie pozbyć- zamilkłem na chwilę, patrząc na jego przerażoną minę po kilku chwilach kontynuowałem -Słyszałem, że jesteś dobrym pilotem, potrzebuję takiego do załogi ... otrzymam swój okręt- popatrzyłem na Ferenegiego-Wiedz, że nie będę cię bronił przed kobietami ... przyjdź jutro do mnie około 15 omówimy szczegóły- po tych słowach poszedłem przygotować swoją kabinę na wizytę Eve
Zostawiłeś lona, który nadal siedział bez ruchu.Kabina była wcześniej sprzątnięta, a kilka walizek z ubraniami zreplikowanymi przez Estelle i innymi rzeczami stały pod ścianą. Sama kabina była zwyczajna, ale podstawowo była dwuosobowa, więc były dwa łóżka.
Wyciągnąłem dwie butelki whiskey i postawiłem na stoliku, popatrzyłem na rzeczy zreplikowane przez Estelle, ładne i eleganckie, miała dziewczyna gust. Żałowałem, że pewnie ją już nigdy nie spotkam, a już z pewnością, nie w najbliższym czasie. Trudno, poszukanie zapomnienia w ramionach innej kobiety, to całkiem dobry sposób. Robiłem tak chociażby po rozstaniu z H'Kress, za którą jeszcze czasami tęskniłem. Oczywiście czymś innym był związek, a czymś innym seks. Stawiałem pomiędzy nimi grubą kreskę, nie zdradzał kobiet w związku ... a przynajmniej starałem się, chociaż raz czy dwa mi się zdarzyło. Poza związkiem, to już inna sprawa. Złączyłem oba łóżka, nie pozostawało mi więc nic innego jak czekać.
Po 10 minutach usłyszałeś dzwonek do drzwi.Gdy otworzyłeś to do środka weszła Volkańska mulatka z czarnymi włosami i oczami. W ręcę miała jakiś pakunek.- I jak, Duncanie?
Popatrzyłem na nią lekko zdziwiony. Widziałem blondynkę o niebieskich oczach, a to była Vulcanka, do tego mulatka o czarnych włosach i oczach. Ostatecznie nie stanowiło to wielkiego problemu, potrząsnąłem głową, żeby coś powiedzieć, jednakże nic mi nie przychodziło na myśl-Niesamowite ... spodziewałem się, kogoś innego, ale wow - uśmiechnąłem się nie do końca wiedząc o co chodzi.
- Wiedziałem, że się zdziwisz. Należę do rasy mimików i mogę zmieniać rysy twarzy i wiele innych rzeczy. Jedynie ogólna budowa ciała pozostaje taka sama. Z zasady facetów to rajcuje. Pomyśl - co wieczór nowa dziewczyna. Kto odmówiłby? - mówiąc to odpakowała zawiniątko. Był w nim duży kawałem tortu. - Pozostało mi z ostatniej balangi. Chcesz spróbować?
