Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
- Ponieważ dostanie pan okręt i to szybko. Obecna sytuacja jest kryzysowa i musimy wykonać szybkie i skuteczne uderzenia. W bazie Napoleon będzie pan miał z jakąś godzinę na złożenie załogi mostka i poznanie okrętu. Potem ruszacie na akcję. Dlatego też radzę odpocząć nim dotrzemy do bazy, bo później nie będzie już czasu. Raport na temat obecnej sytuacji nie otrzyma pan teraz tylko dwie godziny przed dolotem, ponieważ sytuacja jest zbyt dynamiczna i obecny będzie jutro przestarzały.
Uśmiechnąłem się szeroko - W takim razie nasi wrogowie trafią do piekła - powiedziałem krótko -Ale, czy mógł bym dostać spis dostępnego personelu? A może pan kapitan polecił by kogoś do załogi ?-
- Tak samo jak z sytuacją kadry szybko się zmieniają. Załoga pewnie będzie z łapanki i porządnych załogantów dostanie pan gdy będzie spokojniej. Choć mogę oddać tego uszatka, Lona. Jest dobrym sternikiem tylko zamiast lataniem zajmuje się kobietami, które tego nie chcą. Nawet dorzucę trochę uniwersalnych części zamiennych jak mi zniknie z pokładu.
Zastanawiałem się, kapitan chciał się go pozbyć, ale twierdził, że to dobry sternik. Właściwie, można go zdyscyplinować, żeby zajmował się sterowaniem, a do tego części zamienne. -Czemu nie. Wezmę go i myślę, że zrobię z niego porządnego sternika - uśmiechnąłem się szeroko -Chce pan go o tym poinformować. czy ja mam to zrobić?-
- Niech pan to zrobi. Nie chcę tego kurdupla widzieć na oczy.
Kiwnąłem głową -Dobrze, coś jeszcze kapitanie? - zapytałem spokojnie. W końcu mogłem zacząć myśleć i skompletować przynajmniej parę dobrych osób do załogi, poza tym odpoczął bym trochę, uświadomiłem sobie jaki jestem wycieńczony.
- To wszystko. Jest pan wolny do czasu przylotu do bazy.
-Dziękuje- powiedziałem i wyszedłem z gabinetu. Zastanowiłem się co teraz, chociaż tak naprawdę wiedziałem co powinienem robić. Po pierwsze chciałem odnaleźć Ners, dowiedzieć się gdzie mam swoją kajutę i może porozmawiać przy okazji z nią i Skiffem, chciałem ich widzieć u siebie w załodze. Nad pozostałymi miałem się jeszcze zastanowić. Poza tym musiałem dopaść Ferengiego i powiedzieć mu o ustaleniach.
Towarzysze powinni byc gdzies w okolicy kwater gościnnych i tam właśnie znalazłem Skiffa. Jego dziewczyna była w ich kwaterze i rozkładała najpotrzebniejsze bagaże.
Popatrzyłem na Skiffa i poprosiłem go, żeby na chwilę zajrzał do kwatery, ten wzruszył ramionami i wszedł do środka. -Cóż dostanę swój własny okręt i chciał bym abyś został szefem ochrony na nim. Co ty na to?- komandos niepewnie popatrzył na pół - bajorankę, która odwzajemniła jego wzrok, ja uśmiechnąłem się jeszcze szerzej-Ners, za cholerę nie znam się na wywiadzie, dlatego chciał bym abyś została oficerem wywiadu- Para popatrzyła na siebie, a ja wyczytałem w ich oczach zadowolenie. Powoli skinęli głową -Właściwie czemu nie- odezwał się John -Lepsze to niż siedzenie w jakieś bazie- Ucieszyłem się, ale nie dałem po sobie tego poznać. Dobrze jest mieć tak dobrych ludzi na okręcie. -To świetnie, odpocznijcie bo po powrocie do bazy, będziemy bardzo szybko ruszać na misję ... a propos gdzie jest moja kwatera?-
- Twoja kwatera jest obok tej. Zamieszkałeś sam bo Lira będzie z H'Kress. A może chcesz, aby Lira była sama?
Pokiwałem głową -Nie, H'Kress by mnie pewnie zabiła - uśmiechnąłem się -Niech zostanie tak jak jest ... a wy odpocznijcie trochę - po tych słowach wyszedłem z kajuty. Postanowiłem odnaleźć tego uszatka Lona, niech wie, że dołączy do mojej załogi. Po tej rozmowie będę mógł się przespać.
Ferengi napatoczył się szybciej niż się spodziewałeś.Dwa pokłady wyżej wybiegł za rogu, minął cię i krzyknął:- Nie widziałeś mnie pan. - i zniknął za rogiem.Po chwili pojawił asię ładna blondynka w kusej halce.- Widział pan tego pieprzonego kurdupla? - zapytała zdyszana, a kształtny biust falował.
Kiwnąłem przecząco głową -Nie- jednocześnie odetchnąłem głęboko, przypatrując się tej blondynce i uśmiechnąłem się -Po co przejmować się jakimś kurduplem? Mam u siebie w kajucie trochę dobrego whiskey ... zapraszam- w końcu kapitan radził mi się zrelaksować, a cóż jest lepszym sposobem relaksu niż miłe spotkanie z przedstawicielką tej lepszej płci. Co do Ferengiego, to musiał być z niego prawdziwy "agent". Będę musiał o tym z nim porozmawiać, ale jak dobrze pójdzie to później nie spieszy mi się ...
- To całkiem interesująca propozycja. - uśmiechnęła się. - Jestem Eve. - mogłeś się jej dokładnie przyjrzeć. Miała lekko kręcone włosy i niebieskie oczy. Widać było, że Ferengi przeszkodził jej w nakładaniu makijażu bo usta miała pomalowane i nałożony cień tylko na jedną powiekę. - Może pozwoli pan mi wcześniej się ubrać i skończyć toaletę? A może nie?
