Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Usiadłem na ręczniku patrząc na ocean. "Co za sen, chyba zaczynam wariować" pomyślałem. Wstałem i powoli zacząłem iść w stronę wody. Postanowiłem więcej nie myśleć o koszmarze, śmierć moich kamratów, nie była w żaden sposób moją winą, cokolwiek mary senne chciała by mi wmówić. Dawno już nie pływałem, teraz miałem szansę.
Za to Estelle pływała znakomicie. Co chwilę wynurzała się w różnych miejscach i śmiała się z twoich nieporadnych prób:- Michael, to ty naprawdę nie umiesz pływać? - zapytała.
-Umiem ... na żaglówkach ... albo na łodzi wiosłowej. Przecież trzeba być wariatem, żeby skakać do wody z całkiem dobrego statku, prawda? - stanął w wodzie po pas i patrzyłem na nią -Poza tym 10 lat nie pływałem ...-
- Ha ha ha! Bohaterski Szkot i nie umie pływać. Dlaczego cię wybrałam? Dlaczego? - śmiejąc się odpłynęła na głębszą wodę i zanurkowała. Długo się nie wynurzała i stawało się to dziwne.
Zacząłem powoli iść na głębszą wodę -Ej Estelle to nie jest śmieszne! - krzyknąłem ... -Gdzie ty jesteś? - nie było odpowiedzi, a jeżeli coś się jej stało? No cóż choć trochę mogą przepłynąć. Czas było ruszyć na poszukiwania.
Oecan był spokojny, fale miały wielkość zalediwe kilku centymetrów. Nikt oprócz ciebie nie pływał, tylko wzdłuż brzegu spacerowała para młodych Kardazjan. Byli jakieś 300 metrów od ciebie.
"Co do jasnej cholery?" przeleciało mi to przez myśl. Coś było bardzo nie tak. Postanowiłem zanurkować, może uda mi się coś zobaczyć.
Zanurkowałeś w krytalicznie czystej wodzie i rozejrzałeś się. Byłeś na skraju ostrego spadku i kilka metrów od ciebie zaczynała się głębia, która po pewnym czasie opadała łagodniej. Ale nikogo nie było widać. Sprawdziłes też podłoże - wszędzie był piasek, tylko około 200 metrów od ciebie było kilka dużych głazów, ułozonych przypadkowo. Miały jednak kilkanaście metrów średnicy i ktoś lub coś mogło się tam ukryć
"No tak, a teraz przydał by się nóż. No cóż raz kozie śmierć" myśląc tak postanowiłem podpłynąć do głazów i sprawdzić je.
Kamienie były czarne i mocno odcinały sie od podłoża. Dostałes się w ich pobliże i zacząłeś je oglądać. Nic szczególnego nie zobaczyłeś, ale gdy odsunąłeś jeden z nich (były bardzo lekkie jakby z jakiegoś sztucznego materiału) to ukazało się wejście do jakiegoś tunelu. Jego wnętrze ginęło w ciemnościach.
Wpłynąłem do tunelu jednocześnie aktywując mój wszczep na widzenie w ciemnościach. "Plus straty oka, mogę widzieć jak w dzień" pomyślałem. Nie miałem czasu zastanawiać się co to za tunel, ważne było, że skoro nie mogłem znaleźć Estelle, to musi być gdzieś tutaj ...
Tunel był długi, ale dzięki wszczepowi nie ciemny. Jednak zaczynało ci brakować powietrza, gdy nagle z boku wynurzyły się śliskie ręce i pociągnęły cię w kierunku ściany. Tak rozstapiła się pod twoim ciężarem i wyrzucony zostałeś w jakieś małej jaskini. Po chwili poajwili się dwaj Macetczycy, w niezbyt miłym usposobieniu.- Kim jesteś i co tu robisz? - zapytał jeden z nich, a uniwersalny translator ledwie to przetłumaczył.
-Jestem święty Mikołaj i przyniosłem wam prezenty- po wypowiedzeniu tych słow wstałem -Przed chwilą wypłynęła tu kobieta, zaprowadzicie mnie do niej- powiedziałem -Nie będziemy również rozmawiali kim jestem, ja nie będę was pytał co robi ten tunel. Jasne?-
- To... ten... McPerson. - rzekł jeden z Macetczyków. - Zostań tu. Kobieta teraz rozmawia. - obaj zanurzyli się i zostałeś sam.
-Hej, hej a ja to co?- cóż nie było co robić, oparłem się o ścianę i po chwili zacząłem "śpiewać"-Fifteen men on a dead man's chest; Yo ho ho and a bottle of rum; Drink and the devil had done for the rest; Yo ho ho and a bottle of rum.; The mate was fixed by the bosun's pike; The bosun brained with a marlinspike; And cookey's throat was marked belike; It had been gripped by fingers ten; And there they lay, all good dead men;Like break o'day in a boozing ken ; Yo ho ho and a bottle of rum .... -piosenka miała długie zwrotki, chociaż lepiej wychodziła jak coś się piło
