Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
W kwaterze spała już Estelle w swojej seksownej koszulce nocnej.Rano, tuz po kajutowym śniadaniu, zostaliście wezwani przez Tavika.- Mam dla was zadanie. A szczególnie dla pana, panie McPerson, bo teraz innego nazwiska pan nie ma. Udacie się do portu stolicy tej planety i zagracie role swatek dla mnie i panny Ayi. Przy okazji oczywiście trzeba dokładnie zlustrowac port i jego podmorską część. Kolonia jest 2 kilometry od portu , więc popłyniecie w strojach nurków.
-Wszystko fajnie oprócz tej części, w której jestem swatką- powiedziałem -No, ale nie może być to trudne. Hej skoro mam udawać Szkota, to może zagram coś na dudach, albo napiszę jakiś wierszyk. Co powiesz na taki Tavik: "Na górze róże, na dole fiołki, rozwal Cardacha i idź po worki" - uśmiechnąłem się-Ej to mi się zaczynać podoba. To kiedy wyruszamy?- zapytałem
- Lepeij ubierz spódniczkę i zdejmij majtki. - zauważył zgryźliwie Volkan. - I wymyśl dodatkową zwrotkę o plutonie egzekucyjnym. Wyruszacie teraz, tylko musicie się ubrać plażowo.
Wychodząc jeszcze uśmiechnąłem się do Vulcanina -Hej wiesz o tym, że istnieje też irlandzki kilt? Jaki chcesz żebym ubrał? Szkocki czy Irlandzki? Ja tam bardzo chętnie ubiorę barwy swojego klanu - Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem z Estelle ... prawie bo tuż przed wejściem odwróciłem się-A ta spódniczka to wiekowa tradycja, mój klan chodził w kilcie i bił swoich przeciwników kiedy twoi przodkowie pracowali w polu- uśmiechnąłem się szeroko i skłoniłem się -Ubrać się plażowo ... jasne bo ja chodzę na plaże jak tylko mam wolny czas- rzuciłem idąc w stronę kwatery
- Jak chcesz wiedzieć to moi przodkowie walczyli z oriońskimi piratami, gdy twoi krzyżowali pewnego Żyda, którego nawet ty teraz nazywasz Bogiem. - odciął się celnie Tavik i miał rację bo historia volkańska w porównaniu z ziemską była bardzo długa.Estelle zaprowadziła cię ponownie do kajuty, gdzie otrzymałeś okulary przeciwsłoneczne, kolorową koszulę, eksponujące to co ważne slipki, klapki oraz ręcznik.- Coś jeszcze? - zapytała. - Może zreplikuję spódniczkę o której mówiłeś?
-To jest kilt kobieto a nie spódniczka!- powiedziałem -To bardzo poważna różnica. Aye?- -No cóż, pod kiltem nie powinienem nosić nic ... jeżeli nalegasz- mówiąc to uśmiechnąłem się zawadiacko
- Lepiej ubierz kąpielówki bo nie będziesz pływać w miniówce. Nie pozwolę na to. - zostawiła ciebie z ubraniami "plażowymi" i sama poszła się przebrac do łazienki.
Cóż co miałem zrobić, przebrałem się w ubrania plażowe. Popatrzyłem ... że byłem raczej blady.-Cholera jasna irlandczyka na plażę wysyłać-
Po kilku minutach pojawiła się Estelle i było na czym wzrok zawiesić. Miała na sobie ciemnoczerwony, dwuczęściowy strój kąpielowy, w który nie wiadomo jaki sposób zwiększał jej biust o jeden numer. Kardazjanie na pewno się będą za nią oglądać.- Co jest?- zapytała.- Nie widziałeś nigdy kobiety w kostiumie kąpielowym?Przeszła przez pokój pokazując nienagannie gładkie nogi i wyjęła z szafy pareo w tym samym odcieniu.- Wychodzimy na plaże. - zakomenderowała wskazując tobie 2 siatki z ręcznikami i innymi obowiązkowymi rzeczami na wypoczynek.
Kiwnąłem głową i podniosłem torby. Już mi się zaczynało nudzić ... najbliższe co miałem do wypoczynku to rehabilitacja. Zresztą preferowałem aktywny wypoczynek, na przykład abordaż. Cóż postanowiłem mimo to się zrelaksować i dlatego pozwoliłem Estelle pójść przodem, przynajmniej było na co popatrzeć.
Z tyłu prezentowała się też okazale.Po drodze napatoczył się Treneth.- McPerson! - zawołał jak cię zobaczył. - Muszę ci podziękować. I to stukrotnie. Gdyby nie ty nigdy nie poznałbym Iliany. A to cud dziewczyna! - energicznie potrząsnął twoją ręką i zniknął gdzieś z głupkowatym uśmiechem.- Nawet nie spytał się co z moimi implantami ocznymi. - rzekła Estelle.Razem weszliście do teleportera, który posłał was na jeszcze nie odwiedzoną wyspę. Z plażami, portem i niedaleką kolonią Macetczyków.
"Jasna cholera, doktorek mi dziękuje. To dziwne było" Kiedy tylko wylądowaliśmy na plaży rozejrzałem się po czym powiedziałem do Estelle -Prowadź. Ja się postaram zrelaksować- uśmiechnąłem się drapieżnie. Mój pomysł na relaks był całkiem prosty. Poczekać, aż jakiś Cardach zachowa się "nieodpowiednio" i dać mu w pysk za obrażanie mojej dziewczyny. Skoro już byłem szalonym irlandczykiem, mogłem też być szalonym szkotem.
Na plaży było tylko kilka młodych Kardazjan obu płci - Klingoni uznawali opalanie się i kąpiel w morzu za niegodne wojownika.- Mamy na razie spokój. - rzekła estelle. - Trochę się poopalamy, wykąpiemy. Za 3 godzinki odwiedzimy port i odbędziemy małą podwodna wycieczkę.
Wzruszyłem ramionami -Jak chcesz- pomogłem jej rozłożyć leżaki, ręczniki i parasol, po czym położyłem się w słońcu i zamknąłem oczy-Jak bym zasnął to obudź mnie ...- Siedziałem na mostku Defiant'a. Znałem dobrze ten mostek, ale nie potrafiłem sobie przypomnieć jak się tu znalazłem? Odwróciłem się i aż podskoczyłem, gdyż koło mnie stał kapitan Delek z kawałkiem metalu wbitym w głowę . Krzyknąłem głośno-To sen--Sen O'Connor? A może to sumienie ... - odwróciłem się na dźwięk, tego głosu. Stał tam kapitan Hall, cały poparzony. Zacząłem się głośno i histerycznie śmiać, co za paranoja. Otworzyłem oczy, aby zobaczyć kolejne "trupy" -My nie żyjemy, a ty żyjesz O'Connor. Zdradziłeś nas--Nie! Nie! To nie moja wina!- krzyknąłem odganiając mary rękami. Powoli zaczęli się do mnie zbliżać. Padłem na kolana krzycząc ...
