Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
- Zobaczymy. - usłyszałeś jeszcze odpowiedź Estelle.Gdy wychodziłeś z sztabu, żeby spróbowac się przekraść przez linię frontu to wydarzyły się dwie rzeczy: usłyszałeś kanonadę dział małego kalibru oraz głos jednego z oficerów ze sztabu w słuchawce przy uchu:- Szefie, doszły wiadomości z południowego przedpola miasta. Pojawiły się tam angielskie czołgi i mobilne wyrzuytnie rakiet niekierowanych. Wygląda na to, że to 12 Brygada Zmechanizowana.
-Podeślijcie obwody 3 pułkowi. Niech wpuszczą ich trochę do miasta a potem zasypią ich z dachów budynków. Jeżeli spalą większość maszyn to Angole się wycofają. Natarcie musi się rozpocząć!
- Robi się. Nasi sa na pozycjach. Łączę z ich dowódcą.- Tu Edmons. Jesteśmy gotowi. Czołgi powoli się zbliżają. Wyrzutnie rakiet nie. Widocznie nie zamierzają nimi nas atakować. Chociaż jednak chcą... - jego dalsze słowa przepadły w przeraźliwym świście i eksplozjach.- Stracilismy z Edmonsem kontakt. Obserwatorzy donoszą o zmasowanym ogniu w miejscu rozłożenia 3 pułku.
-Wyślijcie mu po jednej kompanii z pozostałych pułków na wsparcie. Musimy utrzymać się na południu. Pierwszy i drugi pułk muszą spróbować zaatakować Anglików na ich linii obrony. Musimy ją jak najszybciej rozbić-
- Posiłki zostały wysłane.Przedzierałeś się do linii frontu, gdy nagle sie ktos włączył na kanale IRA:- Tu porucznik Stevens z 2 pułku 3 Brygady. Czy ktoś mnie słyszy? Mam ważne informacje. Tu porucznik... - jakość połączenia wzrastała wraz z przybliżaniem się do jego pozycji.
-Tu Brygadier O'Connor. Idę do was poruczniku. Co to za informacja?- jednocześnie skinąłem na swoich ludzi aby szli za mną. Przyspieszyłem kroku omijając leżący na ziemi gruz oraz kawałki szkła. Tą część miasta znałem bardzo dobrze, ale te ruiny różniły się od tego co pamiętałem. Cóż kiedyś moim przodkom jak i moim rodakom udało się wywalczyć wolność. Tak samo nam, terranom uda się to zrobić. Wywalczymy wolność, nie tylko dla nas, także dla innych ras. Imperium się zmieniało, może być inni od Sojuszu a jednocześnie możemy być potężni. Jak ta cała ... federacja z lustrzanego wszechświata. Ha słyszałem o tym opowieści .. cóż zobaczymy, zobaczymy
- Brygadierze, nie wiem o co chodzi, ale Anglicy uciekają ze swoich pozycji. Włączyli ostre zagłuszanie oraz przygnietli naszych na pozycjach huraganowym ogniem. Do tego mają wsparcie kilku helikopterów.
-To może być jakaś pułapka. Spróbujcie ostrzelać Anglików, ale nic na hurra. Jeżeli opuszczą swoje pozycję będzie trzeba wysłać kompanie szturmowe, oraz rozpoznanie w dalsze części miasta. Przed zbyt dalekim atakiem musimy upewnić się czy to faktycznie ucieczka, czy nie zawrócą w pewnym momencie- odpowiedziałem dalej idąc w stronę frontu. Chciałem to zobaczyć na własne oczy, może będzie też się łatwiej przedrzeć przez tą linię.
- Tak jest!Powoli zbliżałeś sie do linii frontu i dopiero teraz zauważyłeś, że nagle kanonada umikła. Cisza była przytłaczająca po tylu godzinach hałasu.Byłeś juz kilka ulic do stanowisk IRA, gdy otrzymałeś informację ze sztabu:- Brygadierze, wykryliśmy 12 celów powietrznych szybko zbliżających sie do Belfastu.
-Co to za cele czy ktoś może je zidentyfikować?- zapytałem. To wszystko zaczęło być bardzo, ale to bardzo podejrzane.
- Wygladają na samoloty wielozadaniowe i nadlatują ze wschodu, węc raczej nie są nasze. Będa nad nami za 4 minuty.
-Cholera jasna to podejrzane. Anglicy uciekają samoloty nadlatuję. Mamy czym je zestrzelić? Spróbujcie połączyć się z Dublinem, może gdzieś w pobliżu są nasze samoloty. Przekażcie alarm jednostkom na linii frontu- Sam jednocześnie zacząłem rozglądać się za jakąś dobrą kryjówką.
- Juz się łączyłem. W okolicy są tylko 3 Eurofightery co nam wczesniej podesłali, ale obecnie wracają bo im się paliwo kończy. Mamy trochę artylerii przeciwlotniczej i rakiet i juz zawiadomiłem ich obsługi.Miałeś całkiem duzo kryjówek do wykorzystania - byłeś własnie na jednej z bocznych uliczek. Bydynki, piwnice, pusty magazyn, na wpół pełny kontener na śmieci...
Machnąłem na to ręką, chyba lepiej spróbować szczęścia na ulicy niż dać się zasypać zresztą może artyleria przeciwlotnicza je zestrzeli. -Meldujcie o postępach- powiedziałem i ruszyłem w stronę pozycji Angielskich
Samoloty były juz blisko i zaczęły podchodzić do nalotu. Na ich spotkanie wyleciały rakiety i pociski przeciwlotnicze. Po chwili pierwszy z mysliwców został zestrzelony, potem drugi i trzeci...Pozostałe były juz blisko. Spod skrzydeł wyleciały małe karnistry i zaczęły opadać na małych spadochronach. Piloci nawrócili i zaczęli leciec w kierunku północnych granic miasta.
