Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - kapitan O'Connor

PBF - kapitan O'Connor

Wyświetlanie 15 wpisów - od 721 do 735 (z 2,395 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #50284

    - Najpierw pokaż mi ten spokojny, a potem wcielę się w rolę brytyjskiej generał i złoję twoich pobratywmców. - usmiechnęła się.

    Hemrod
    Uczestnik
    #50289

    Uśmiechnąłem się -Moi pobratymcy mawiają, że kobieta może pokonać diabła. Ale będzie ciekawie walczyć przeciwko komuś z krwi i kości. Ale zapraszam - poprowadziłem ją do holodecku. Zatrzymałem się i zacząłem wprowadzać odpowiednie dane. Chciałem ją poprowadzić po tych najładniejszych częściach miasta, po tych moich częściach miasta. Kiedy byłem gotowy wróciłem do Estelle i razem przeszliśmy na ...Pięknie oświetlony placyk. Po jego środku znajdował się stary budynek: 5 wież, zbudowany w klasycznym stylu renesansowym. Przeszedłem z Estelle od strony północnej, gdzie znajdowało się główne wejście. Nad budynkiem dumnie powiewały 3 flagi: Irlandzka, Imperium Terrańskiego oraz flaga Belfastu. Ten mały szczegół był moim dziełem, ale bardzo mi odpowiadał. -To jest ratusz ... zbudowano go pod koniec 19 wieku ... - zacząłem opowiadać Estelle to co wiedziałem, może nie było tego dużo, ale podstawowe informacje znałem. Przeszliśmy dookoła, idąc chodnikiem oddzielonym od głównej ulicy pasem drzew. Zajęło to nam kilka minut, gdyż co chwila przystawałem aby pokazać Estelle dokładne szczegóły budynku, artyzm jego wykonania i wytłumaczyć kto jest przedstawiony na danym pomniku. Kiedy tylko wróciliśmy pod front, poprowadziłem ją do środka. Ominęliśmy grupę ludzi dyskutującą na ogromnych schodach i zaczęliśmy zwiedzać ładniejsze pokoje. Sam nie znałem dobrze tego miejsca ... nigdy nie byłem w środku, nie dane mi to było ...-Naprawdę napisałem na nim: "Klingoni do domu" jak miałem 6 lat - mówiłem uśmiechającej się Estelle kiedy tylko wyszliśmy ze środka. Zaczęliśmy iść ulicą Bedforda, prosto przez Dublińską i plac Bradbury na Uniwersytecką. Cały czas wskazywałem Estelle różne budynki: kawiarnie, cukiernie i puby i opowiadałem anegdoty ze swojego życia "Tutaj wyrzucili mnie z baru jak miałem 16 lat", "Tutaj wdałem się w moją pierwszą taką prawdziwą bójkę za dziewczynę", "A do tego baru chodził taki dziadek z wielką siwą brodą, którą zamiatał po ziemi, siadał na krześle i na cały głos ryczał różne piosenki ... wojskowe, ale bynajmniej nie o walce"W końcu dotarliśmy do celu, placu Uniwersyteckiego, na którym znajdował się Uniwersytet Królowej. Pokazałem jej budynek główny tzw. Lanyona. Zwiedzanie uniwersytetu poszło nam sprawniej, byłem tam więcej niż raz, nie było szans abyśmy pobłądzili. Wiedziałem, że teraz nadszedł czas na moją specjalność: Ogród Botaniczny. Znajdował się tylko dwie ulice za samym uniwersytetem, ale nam się nie spieszyło szliśmy wolno rozmawiając. Nie powiedziałem jej gdzie ją teraz prowadzę. Niektóre dziewczyny, które znałem wiedziały o ogrodach i jego licznych różach, ale i tak zawsze były wzruszone kiedy im je zrywałem,oczywiście nie robiłem tego nigdy w holodecku, ale cóż, z braku laku ...Pokazałem jej: dom palmowy, z jego licznymi egzotycznymi dla irlandzkich warunków kwiatami i drzewami, oraz dom tropikalny z jego tarasem, z którego rozglądał się przepiękny widok licznych kwiatów i drzew, istnego festiwalu kolorów i kształtów. Aż niby to prowadzić ją do wyjścia, przeszedłem obok licznych zasianych tu róż. Wybrałem największą czerwoną, zerwałem ją i sprawnym ruchem noża odciąłem pozostawiając tylko małą część łodygi i oczywiście sam kwiat, wpiąłem jej we włosy uśmiechając się i podśpiewując "Żegnajcie nam dziś Hiszpański dziewczyny/ żegnajcie nam dziś marzenia ze snów[...]" Zwiedziliśmy jeszcze zamek z 12 wieku, plac królowej ze słynnym zegarem Alberta oraz katolicką katedrę. No i wróciliśmy znów do ogrodów botanicznych. Nie wiedziałem nawet kiedy minęły 2 godziny. Usiadłem na jednej z ławek obok Estelle i uśmiechnąłem się-Mam nadzieję, że wycieczka się podobała -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #50302

    = Spodobała. A teraz daj mi dane taktyczne z inwazji Brytyjczyków. Chcę się z nimi zapoznać.

    Hemrod
    Uczestnik
    #50304

    -Dobrze - powiedziałem po czym rzuciłem -Komputer łuk- gdy ten się pojawił wpisałem odpowiednie komendy. W moich dłoniach pojawił się padd, na który zgrałem wszystkie potrzebne Estelle dane taktyczne, oficjalne raporty brytyjskiego wojska i zaniosłem jej. Kiedy ona zaczęła przeglądać informacje ja podszedłem do łuku i wprowadziłem odpowiednie dane dotyczące munduru. Po chwili przebrałem się w to co przede mną się pojawiło: kurtka i spodnie w kamuflażu miejskim. Na kurtce po jednej stronie nazwisko: Duncan O'Connor oraz oznaczenie stopnia w IRA a po drugiej godło oddziału. Na rękawie flaga Irlandii, oraz pod spodem herb rodu O'Connorów. Odszedłem w stronę ławki a łuk zniknął za mną-Daj znać kiedy będziesz gotowa- powiedziałem spokojnie

    I. Thorne
    Uczestnik
    #50307

    Tymczasem ona przebrała się w mundur generała armii Jego Królewskiej Mości Wliama V.- Generał Mirella Fritz-Bertoz odznaczona Orderem Podwiązki i tytułem szlacheckim. Teraz pokazę ten bandzie powstańców, jak wygląda prawdziwa armia. - uśmiechnęła się. - Jestem gotowa. Czy mówiłam ci kiedyś, że Tavik uczył mnie podstaw taktyki?

    Hemrod
    Uczestnik
    #50308

    Skłoniłem się dworsko -Lady Bertoz, ja pozostanę Duncanem O'Connorem, ale będę drugim synem Pata O'Connora i dowódcą II Brygady Ulsteru - do pasa przypiąłem sobie duży miecz z napisem : "Rodzina i Honor" mottem mojego rodu. -Walki w mieście to specyficzny rodzaj wojny - -Łuk- powiedziałem i wprowadziłem odpowiednia dane-Gotowe ... powodzenia Estelle ... komputer rozpocznij symulację -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #50309

    - O tak, specyficzny.Rozpoczęła się symulacja. Pojawiłeś się w holu jakiegoś zrujnowanego budynku. Po chwili go poznałeś. Byłeś w Royal Victoria Hospital. Podbiegł do ciebie jakiś rudzielec.- Henryk Parr, 3 pułk 2 Brygady Ulsteru. Na razie jest dobrze. Odepchneliśmy ich na linię Bedford Street, Royal Avenue i York Road. Tam porządnie się okopali i mają wsparcie wojsk pancernych oraz artylerii.

    Hemrod
    Uczestnik
    #50310

    Skinąłem głową -Świetna robota- i ruszyłem do największa pomieszczenia. Byłem przekonany, że znajdę tam swój sztab. Parr wszedł za mną. W pomieszczeniu panował harmider, przyjmowano meldunki, wydawano rozkazy i przesuwano figurki na mapie. Spokojnie podszedłem do niej.Zastanowiłem się nad datą i tym kiedy przybędzie regularna armia Irlandzka, zresztą nieważne. Usiadłem spokojnie na swoim miejscu i odwróciłem się do jednego ze swoich adiutantów-Wyślij obserwatorów na linię walk, daj im radiostację i lornetki, będą namierzali cele dla moździerzy-Człowiek wybiegł wykonać moje rozkazy, a ja chwyciłem słuchawkę telefonu-Tu Duncan podciągnijcie moździerze bliżej angoli i ostrzelajcie ich - odłożyłem słuchawkę-Potrzebuję informacji o angolach, na razie spróbujemy ich okrążyć przed rozpoczęciem szturmu na kolejną linię, powiedzcie HQ, że będziemy potrzebowali broni przeciwpancernej i dowiedzcie się co się dzieje z innymi brygadami- wszyscy zaczęli wykonywać rozkazy a ja podszedłem do swojego zastępcy-Jak się trochę uspokoi na zewnątrz to przejdę na linię frontu, będziesz musiał tu wszystko kontrolować - powiedziałem mu spokojnie

    I. Thorne
    Uczestnik
    #50312

    Irlandzka armia przekroczyła granicę i wolno zbliżała się do wybrzeża. Zmotoryzowane jednostki miały wspomóc IRA za około 6 godzin.I brygada szturmowała brytyjską bazę radarową na Mourne Mauntains, gdzie poniosła duże straty i celu nie zdobyła. III Brygada operowała w okolicach Londonderry, gdzie walczyła z angielską samoobroną i maruderami. IV Brygadabyła podzielona na dwie części: jedna zajmowała Ballymenę zaś druga wspomagała atak na Belfast z północy. Do tego dochodziło pełno samodzielnych kompanii i batalionów rozsianych po całym terytorium Irlandii Północnej, walczące z wycofującą się armią brytyjską. Co najgorsze były dwie strefy ewakuacji: przylądek Malin, całkowicie opanowany przez Anglików i właśnie Belfast. Na razie Brytyjczycy obchodzili miasto z południa i wsiadali na statki w porcie, ale mogli w każdej chwili zaatakować II Brygadę od tyłu.- Mamy problem z moździerzami bo generał frycowa - jeden ze sztabowców użył pogardliwej nazwy dla postaci odgrywanej przez Estelle. - pożyczyła sobie od króla jeden z satelitów i namierza naszą artylerię. Tylko kamuflaże termalne zapewniają bezpieczne przejście, a tych nie mamy za dużo.- Raczej szybko się nie uspokoi. - odpowiedział adiutant i na potwierdzenie budynkiem wstrząsnęło parę silnych eksplozji, lecz poza spadającym tynkiem nie było strat.

    Hemrod
    Uczestnik
    #50316

    Wysłuchałem spokojnie raportów i skinąłem głową-Dobra przenoście moździerze, ale ostrożnie bo będą nam cholernie potrzebne, wyślijcie kilku zwiadowców, trzeba wybadać angielskie pozycje. Musimy znaleźć ich najsłabszy punkt na jednej z flank. Jeżeli się przebijemy, będziemy mogli ich spróbować okrążyć na pozycjach obronnych, bezpośredni szturm mógł by nas zbyt dużo kosztować, a chciał bym zasiąść w urzędzie miejskim- parę osób wybuchło śmiechem -Połączcie mnie z Dublinem, muszę porozmawiać z kimś z dowódców regularnej armii ...- jeden z żołnierzy zajął się ustanawianiem połączenia a ja cały czas patrzyłem na mapę.Tym czasem w kącie pokoju dwójka inżynierów toczyła żarliwą debatę. Podszedłem do nich-O co chodzi?- -Mamy problem, uruchomiliśmy radiostację w drugim pokoju i nadawaliśmy, krótkie wiadomości, wie pan dla podniesienia morale chłopaków, ale jakiś cholerny kawałek ściany trafił w urządzenie i szlag je trafił, próbujemy je naprawić- Popatrzyłem na nie, po czym schyliłem się. Było dość staroświeckie i proste. Wziąłem od nich narzędzia i po kilku próbach zaskoczyło.-Ha czyli mamy działające radio- rzucił jeden.Rozejrzałem się po pokoju rozkazy powoli były wykonywane, dopóki nie dostanę raportu o pozycjach Angoli byłem wolny, spokojnie podszedłem do adiutanta-Musimy czekać, a potem spróbujemy się przebić i niech Bóg ma nas w swojej opiece - powiedziałem spokojnie -Jaki zasięg ma to radio?- zapytałem wychodzących techników-Całkiem spory, przy dużym odbiorniku złapią nas w Dublinie, może z szumami, ale złapią- uśmiechnąłem się szeroko i poszedłem za nim.Prezenter siedział na krześle i mówił do mikrofonu -Radio Wolny Belfast wita państwa, po krótkiej przerwie. Anglicy podkulili ogon i się wycofali ...- chwilę posłuchałem co mówił po czym podszedłem i stanąłem za nim-Widzę, że mamy specjalnego gościa. Dowódca Drugiej Brygady ... Duncan O'Connor. Zapraszamy -wziąłem od niego mikrofon -Dziękuję. Ponad 100 lat temu nasi przodkowie walczyli o niepodległość Irlandii, walka nie była pełnym sukcesem, ale pokazali, że nie jesteśmy niewolnikami, pokazali niezłomną wolę, zapisali się w annałach historii. - wiedziałem, że słuchali mnie moi żołnierze, w piwnicach, w szpitalach polowych, na gruzach swoich domów, w nawach kościołów-Dzisiaj nadeszła nasza kolej, po raz kolejny Irlandia zerwała się w walce o wolność. Nadszedł czas aby zrzucić jarzmo opresji. Belfast płonie, ale Belfast się nie podda, wywalczymy wolność od wroga, który nie tylko chce nas zabić, on chce nas upokorzyć, chce abyśmy poszli w zapomnienie, ale tak się nie stanie. Dzisiaj tutaj zwyciężymy! Jest nas mało, ale jesteśmy szczęśliwi, szczęśliwi, bo mamy najwspanialszych towarzyszy broni, ludzi, którym można bezgranicznie zaufać ... mamy też ideały. Dokończymy to co rozpoczęli nasi przodkowie ... z Bogiem - zakończyłem tą przemowę po czym odchrząknąłem-Zwracam się do brytyjskich żołnierzy, którzy mnie słyszą ... jeżeli nie chcecie zginąć w tym mieście, złóżcie broń i poddajcie się - zakończyłem mówić a radiowiec tylko skinął głową i zaczął puszczać jakieś wojskowe pieśni, uśmiechnąłem się i wróciłem do sztabu. Musiałem czekać ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #50324

    Połączenie z Dublinem zostało nawiązane.- Generał O'Riley, szef sztabu armii irlandzkiej. O'Connor, stary bandyto. Jak tam w Belfaście? Słyszałem, że Fritz-Bertoz to godna przeciwniczka dla II Brygady.

    Hemrod
    Uczestnik
    #50329

    -Jest ciężko, ale się trzymamy. Jak dotychczas przemy do przodu, ale Angole mają tutaj pancernych i artylerię. O'Riley w porcie stoją ich okręty, potrzebuję wsparcia powietrznego. Mogę wysłać ludzi, żeby wyznaczali wam cele, jeżeli spalicie im artylerię i nawet tylko jeden okręt, to pospieszą się z opuszczaniem kraju ... poza tym może udało by nam się dopaść Lady Generał. -

    I. Thorne
    Uczestnik
    #50332

    Na razie nie możecie liczyć na wsparcie powietrzne bo 3 Armia będąca na czele naszych sił jest wciąż atakowana z powietrza. Ale za godzinę postaram sie podesłać 2 bombowce i klucz myśliwców na mały rajd. Wy na razie umocnijcie sie i wybadajcie słabe punkty angoli. Belfast to ich szansa ucieczki i nie oddadzą go tak łatwo. Jaki jest... - połączenie zostało zerwane, zamiast niego pojawił się tylko szum.- Anglicy włączyli zagłuszanie. - rzekł jeden z techników. - Nie możemy nic zrobić, ale zagłuszarka jest w pobliżu szpitala bo sygnał jest silny.

    Hemrod
    Uczestnik
    #50333

    Odłożyłem słuchawkę -Wyślijcie jedną z drużyn z plutonu sztabowego na rozpoznanie okolicy! Jeżeli znajdą zagłuszarkę niech wybadają teren, jeżeli będą potrzebowali wsparcia, niech wezwą patrole z pobliska, musimy odzyskać połączenie. A dopóki tego się nie zrobi będziemy potrzebowali gońców.-Popatrzyłem na jednego z żołnierzy ochrony sztabu -Umiesz jeździć na motorze?--Trochę, ale Guy jest lepszy--Dawaj go tu- Po chwili przybiegł na oko 30 letni blondyn.-Umiecie dobrze na motorze jeździć?--Ścigałem się nawet--Świetnie, na dole jest motor. Weźmiesz go i pojedziesz w stronę Samodzielnego Batalionu Operacji Specjalnych. Odnajdziesz Majora O'Brien'a - byłem zadowolony, że zapamiętałem te dane - Powiedz mu, że Bertoz okopuje się w Belfaście, ale na pewno na tym nie poprzestanie, potrzebujemy wzmocnienia naszych sił obronnych na południu oraz wsparcia jeżeli chcemy zaatakować. Niech podeśle przynajmniej swoich komandosów. Zapamiętałeś?-Żołnierz skinął głową -No to z Bogiem żołnierzu- po tych słowach mój goniec wybiegł w stronę podziemi szpitala i motoruKiedy zniknął mi z oczu chwyciłem lornetkę i skinąłem na jednego ze sztabowców-Bierz lornetkę popatrzymy z tego co zostało z dachu na okolicę, może coś wypatrzymy. Potrzebujemy łączności!- Jeden z techników ustawił się za nami z małym starodawnym telefonem. Drugi rozkładał właśnie jeden w sztabie.-Będzie miał pan kontakt z dołem - powiedział gdy zaczęliśmy się wspinać po schodach-Głowa nisko, mogą gdzieś się snajperzy kręcić- powiedziałem wychodząc na zrujnowane piętro, robiące teraz za dach

    I. Thorne
    Uczestnik
    #50334

    Dachem obecnie były szczątki drugiego pietra. Wyższe zostały zniszczone w czasie nalotu helikopterów. Ale w dalszym ciągu dumnie powiewała flaga Irlandii.Rozejrzałeś się po okolicy. Wyglądało spokojnie, widziałeś tylko kilka ciał żołnierzy obu stron. Dopiero jak popatrzyłeś na linię frontu to zauważyłeś płomienie i wybuchy. Anglicy mocno się trzymali i strzelali w IRA wszystkim co mieli. To od tej niepełnej dywizji zależało czy reszta 8 Armii zdoła się wydostać z Irlandii Północnej.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 721 do 735 (z 2,395 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram