Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Widać było, że wezwanie Tavika przywróciło ja do porządku.- Nie, nie potrzebuję. Wytrę tylko nos i będę gotowa. - zaaplikowała sobie jakiś środek do oczu i przestały być czrwone. - Profesja trochę mnie nauczyła. - usmiechnęła się.Razem poszliście do pokoju odpraw. Tam powoli schodziła się reszta.- Słuchajcie. - rzekł Tavik jak wszyscy przybyli. - Niedługo będziemy na orbicie Rogel. Schodzę na powierzchnię i potrzebuję drużyny rozpoznawczej. Pójdzie O'Connor z Estelle oraz jako moje utrzymanki Samantha i H'kress. Reszta zostanie na orbicie. Jak wróce zapewne wszyscy dostaną zezwolenie na zejście. Tylko nie rozrabiajcie.
-Mamy jakiś szczegółowy plan? Sprawdzamy nasze cele? Szukamy kontaktu z ruchem oporu, czy po prostu mamy się pokręcić po mieście? Jaką broń możemy zabrać?- zapytałem Kiedy Tavik odpowiedział nachyliłem się do Estelle i szepnąłem jej do ucha -Nie jestem najlepszy w tym całym szpiegowaniu, mam nadzieję, że mi pomożesz-
- Na początku będzie się trzymać ze mną, bo inaczej uznają was za szpiegów. Potem, po dostaniu identyfikatorów będziecie się mogli dostać w każde miejsce, bez terenów wojskowych oczywiście. Ale prawdziwy szpeig nie potrzebuje dostawać się do środka by wiedzieć co w środku jest. Możecie nosić noże bez problemu, spróbuję załatwić dezruptory dla kilku z was, ale nie jest pewne czy nam pozwolą.- Oczywiście, że pomogę. W końcu jestem od pomagania. - uśmiechnęła się.- Czy sa jeszcze jakieś pytania?
-Ja już pytań nie mam - powiedziałem. Nie pozostało mi nic innego jak czekać na zakończenie odprawy.
Pozostali zadali kilka mniej ważnych pytań. Potem Tavik kazał ię stawić wyznaczonym osobom za 30 minut w pokoju teleportera.We wspólnej kwaterze Estelle znowu zmieniła kreakcję. Tym razem wersja plażowa: klapki, białe rybaczki i top w tym samym kolorze, zaś na głowę założyła słomkowy kapelusz.- A ty też powinieneś się ubrać bardziej rozrywkowo. - zauważyła. - Nie powinienes rzucac się w oczy.
"Bardziej rozrywkowo? To znaczy jak?" zapytałem siebie w myślach. Oto była dla mnie jedna z niezgłębionych tajemnic wszechświata. Nie miałem żadnych urlopów, żebym mógł ubierać się rozrywkowo. Dla mnie rozrywkowe ubranie to było takie, w którym mogłem dokonać abordażu, ale wątpię, żeby o to Estelle chodziło. Podszedłem do szafy i wybrałem rzeczy z Dreadnoughta, one powinny być rozrywkowe ... no nierzucające się w oczy ... chyba. Kiedy byłem gotowy stanąłem przed Estelle-Może być?- zapytałem
- Kogo chcesz tym zabić? - zapytała. - Mówiłam rozrywkowe, nie dla komandosa. Zaraz coś ci zreplikujemy. - po chwili dostałeś tenisówki, hawajską koszulę i krótkie spodenki. - Zrobiłabym tez kąpielówki, ale raczej nie będziemy dziś na plaży.
Popatrzyłem na te ubrania. To jest rozrywkowe. Poszedłem się przebrać. Jednocześnie zauważyłem, że nie mogłem przyczepić pasa do spodni. Wziąłem drugi przewieszany przez korpus i wetknąłem do niego noże do rzucania ... uznałem, że mogę rozpiąć lekko koszule. Wyraźnie widać było krzyż oraz podwójny złoty medalion. Uśmiechnąłem się, teraz powinno być dobrze. Wyszedłem-Jestem gotowy ... co prawda wolał bym mieć lepszą broń- Czułem się dziwnie przynajmniej bez pistoletu ... dobrze, że miałem chociaż noże. Zresztą to nie była moja wina, że nie miałem zbyt dużego repertuaru rozrywek. W końcu praca w Rebelii nie była taką w której dostawało się urlopy. No była jeszcze jedna rozrywka, ale do niej potrzeba było mniej strojów ... znacznie mniej strojów. Uśmiechnąłem się do Estelle.-A butów nie mógł bym dostać innych, w tych nie schowam noża ....-
- Po co ci tyle noży? Będziemy w grupie Tavika, więc problemów nie będzie. A jak będą to noże nam nie pomogą...Razem poszliście do pokoju teleportera, gdzie już była Samantha, która wyglądała całkowicie inaczej w turkusowej bluzeczce i dzinsowych spodenkach. Po chwili nadszedł Tavik w białej koszuli, w której wyglądał dość dziwnie.- Tylko nie zadawajcie żadnych istotnych pytań, a ty Sam wspomnij choć raz o tym, że pałac jest piekny. Gubernator to lubi.Pozostało tylko czekać na H'kress.
-Ma ktoś karty? Jeżeli H'kress ma się przebrać to trochę jej to zajmie. Nie łatwo jest dobrać kreację pod kolor - rzuciłem żart-Nigdy nie byłem w pałacu ... właściwie byłem raz, ale nie miałem czasu go podziwiać bo właśnie się walił po wybuchu bomby. Mam nadzieję, że nie będzie tam żadnego przyjęcia, nie lubię takich przyjęć ... to nie mój styl- powiedziałem do nikogo w szczególności
- To masz problem. Będzie przyjęcie i zatańczych na nim w smokingu. Do tego dasz jednemu Kardazjaninowi parę razy w ryj w obronie Estelle, gdy Sam i Lira będą bawić się w złodziei. - odpwoeidział Tavik.Wreszcie przyszła H'kress, która wcale się nie przebrała.Teleportowaliście się na powierzchnię planety na największą z wysp. Przywitała was piękna, słoneczna pogoda. Przy podeście stało dwóch Kardazjan, który byli w pełni uzbrojeni.- Gubernator K'Trak już czeka. - rzekł jeden z nich.
Kiedy usłyszałem o daniu komuś w pysk uśmiechnąłem się szeroko-Hej, to jednak jest impreza w moim stylu. A będę mógł go parę razy kopnąć?- zapytałem uszczęśliwiony. To prawie jak prezent na urodziny.Po teleportowaniu rozejrzałem się uważnie, po czym przyjrzałem się obu strażnikom oceniając ich. Cały czas milczałem, w końcu Tavik jest tutaj szefem a ja tylko ochroniarzem. Za to podszedłem do Estelle i objąłem ją -Wiesz Estelle dla ciebie mógł bym dać w pysk samemu regentowi Worfowi- wyszeptałem jej ten "komplement" do ucha.
- I to nawet parę razy.Strażnicy wyglądali standartowo jak na kardazjańskich żołnierzy - karabiny, pistolety, noże, urządzenia do komunikacji. Na planecie było dość gorąco, ale jako rasa ciepłoluba odpowiadało im to.- On dla mnie pewnie też by dał tobie. - również się uśmiechnęła.Jeden ze strażników sprawdził tożsamośc grupy i kazał wam iść za sobą. Odprowadził was do pojazdu antygrawitacyjnego. Ten przez kilka minut leciał na sąsiednią wyspę, która prawie cała zajęta była jednym budynkiem.Był ogromny i naprawdę ładny. Miał wysokość kilku pięter i zbudowano go w starym klingońskim stylu. Na okrągłym dachu widać było duże działo do strzelania w cele orbitalne. Do tego kilka wyrzutni rakiet i mniejszych działek. Do tego wszędzie spacerowali strażnicy.Wylądowaliście na jednej z małych platform. Gdy wysiedliście od razu przejęło was 4 Klingonów, którzy szybko i sprawnie sprawdzili czy nie macie niespodzianek. Jednak noży wam nie odebrali.Cała grupa została sprowadzona na dół i prowadzona przez szereg korytarzy. Po kilku minutach błądzenia wszyscy, oprócz Tavika, zostali zamknięci w jednej z sal.- Idę porozmawiać z gubernatorem K'Trakiem. - powiedział i drzwi się za nim zamknęły.
Patrzyłem na tą salę, zastanawiając się ile materiałów wybuchowych potrzebował bym, żeby to wszystko zniszczyć. "To by przebiło nawet robotę w San Francisco. Nie trzeba było by nawet tak dużo jeżeli podłożył bym je w odpowiednich miejscach. Ale był by huk". Cały czas przytulałem się do Estelle. -Ale ja jestem przystojniejszy od regenta i było by ci szkoda gdyby zniszczył taką piękną twarz .... mi by napewno było przykro- wyszeptałem jej i uśmiechnąłem się. Chwilę popatrzyłem na salę i potem znów nachyliłem się do Estelle -Wiesz co regent z pewnością dał by mi w pysk za ciebie, ale ja mógł bym poprosić o pomoc intendentkę Kirę, chyba by mi chętnie pomogła nieuważasz- szeptałem i uśmiechałem się
- Myślałam, że ona zawsze wolała kobiety, więc raczej ja powinnam się do niej zwrócić. - odpowiedziała. - zresztą nie martw się. Gdyby regent cię obił to bśmy odbudoweali ci twarz. Chyba.W dalszym ciagu nie było tavika. Nie pojawił się też nikt inny.
