Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
- Jako obecny lekarz nakazuję panu przerwać niszczenie panelu i spokojnie położenie się na łóżku. Pozostanie pan w ambulatorium aż do wytrzeźwienia.
-Gadaj zdrów ... - powiedziałem i odłożyłem przednią ściankę panelu, teraz wystarczyło przełączyć odpowiednie kabelki. Nie odwracając się powiedziałem do BHMu-Posłuchaj, jak nie przestaniesz nudzić to dostanę się do twojego programu i przerobię cię na maszynkę do mięsa. -
- Próbowałem być grzeczy. - złapał cię za ręce i wykręcił je do tyłu.Gdy odciągał cię od drzwi te nagle sie otworzyły i do środka wszedł Tavik.- Co tutaj się do cholery dzieje? - zapytał. - Uczycie się tańczyć?
Wyrwałem ręce z uścisku BHM i roztarłem ją. Popatrzyłem na hologram-Dość kiepski partner, powinien być delikatniejszy- po czym odwróciłem wzrok i uśmiechnąłem się do Tavika-Nareszcie ktoś się pojawił, wzięli mnie zamknęli w ambulatorium po tym jak zasnąłem. Nie spodziewałem się, że kiedyś to powiem, ale dobrze, że jesteś Tavik. Nareszcie mnie wypuścisz.-
- Niestety pana nie wypuszczę. Przynajmniej przez najblizsze 3 godziny. Przechodzi pan ostrą detoksyzacje po wczorajszym piciu. To co pan wypił to była prawdziwa dawka śmiertelna. A ja potrzebuje pana zdrowego i jasnego na umyśle za 8 godzin, gdy przybędziemy na Rogel. Proszę więc nie robić głupich numerów, tylko grzecznie przyjmować leki.
-Jakim wczorajszym picu? To było dziś .... może to pytanie zabrzmi głupio, ale co się stało po tym jak Arana padła na stół?- coś mi się godziny nie zgadzały ... skończyliśmy pić w nocy, więc do Rogel nie powinno być 8 godzin lotu. Poza tym bardzo podejrzane było to, że Tavik zwraca się do mnie per pan, zamiast hej ty, albo idioto. Zacząłem obawiać się, że zrobiłem coś bardzo głupiego jak byłem pijany. Uśmiechnąłem się lekko
- Skończyliście pić o 23.30, więc to było wczoraj. Do tego przeszliśmy jedną inspekcje i kazano nam zwolnic do warp 4. Do celu przybędziemy o 19.00 czasu uniwersalnego i wtedy chcę widziec pana umytego, ogolonego i klejacego się do Estelle jak zejdziemy po raz pierwszy na powierzchnię.
Uśmiechnąłem się a na mojej twarzy pojawiła się ulga-Jasne, nie ma problemu .... jak zacząłeś do mnie mówić per pan to zdziwiłem się. No to chyba posiedzę te 3 godziny i odpocznę, już się bałem, że zrobiłem coś głupiego- uśmiechnąłem się i położyłem się na tej samej leżance-Możecie puścić jakąś muzykę?- po czym uspokojony zamknąłem oczy chcąc zasnąć
- Proponuję klingońską opere. - rzekł prowokacyjnie BHM, ale po chwili popłynęły ciche tony muzyki uspokajającej. Doktor zaapalikował ci jakis środek, po którym poczułeś się lekki jak piórko. Potem zasnąłeś.- Czas wstawać, śpiochu. - usłyszałeś głos Estelle. Gdy popatrzyłeś na nia miała znów nową kreację, tym razem długą, kwiatową sukienkę. - Pora na mycie, golenie i pucowanie.
Uśmiechnąłem się -No a tak mi się przyjemnie spało- wstałem z leżanki i popatrzyłem jeszcze raz na Estelle -Właściwie to mam dwie sprawy. Jedna czy ktoś ma moją część wygranej z zakładu? A druga dlaczego do jasnej cholery zamknęliście mnie w ambulatorium. Ja bardzo nie lubię zamkniętych pomieszczeń. Poza tym nie było to miłe, lepiej już było mnie zostawić w mesie. Jestem przyzwyczajony do spania na twardym - po tych słowach odetchnąłem głęboko i uśmiechnąłem się znów. Było tak przyjemnie teraz ...
- Nagrodę mam za wygranie pojedynku, a zostałeś tu zamknięty do dobierałeś się do Trenetha, mówiąc że jest piękny i chcesz się z nim ożenić.Zostałeś zabrany do wspólnej kwatery i zapakowany do wanny.- Procedurę już znasz, więc zacznij się myć. Dokładnie. - i wyszła z łazienki.
-Zabiję tą betazoidkę, niech ona lepiej mi się na oczy nie pokazuje po misji, bo ją rozwalę ... a może już na misji?- zacząłem się myć, jednocześnie rozmyślając nad ilością sposobów na jakie można zabić Ilianę: zastrzelić z fazera, zastrzelić ze zwykłej broni, wysadzić. Umyłem się cały i wyszedłem z wanny. Przed lustrem dokładnie się ogoliłem i ubrałem w swoje rzeczy. Potem wyszedłem do pokoju i bez ogródek rzuciłem-Gdzie jest moja broń? - zapytałem rozglądając się -dajcie mi ją, to doprowadzę do wyginięcia jednego gatunku - rzuciłem ciszej.Po otrzymaniu odpowiedzi trochę się uspokoiłem. Nie mogłem jednakże tego tak pozostawić, wszedłem do panelu komunikacyjnego i połączyłem się z Tavikiem -Iliana Wing wylatuje ze składu - rzuciłem krótko -Jest nie odpowiedzialna -
- Przykro mi, ale to nie jest mozliwe. Chyba, że pan inne wyszkolone telepatki na składzie. Będzie na przyjęciu wraz z H'Kress i Samnthą jako moje dziewczyny.
-To może od razu wysadzimy się w powietrze albo strzelimy sobie w głowy. One jest jak tykająca bomba zegarowa. Nie mogę jej zaufać. Skąd będę miał pewność, że nie włoży w moje usta jakiś dziwnych rozkazów? Powinna wylecieć, albo nie wiem jaki będę miał posłuch u swoich ludzi. - starałem się brzmieć spokojnie i rzeczowo, chociaż wszystko się we mnie gotowało ... co za impertynencja.
