Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Siedziałem w kwaterze patrząc na Estelle-Aż mi się pić od tego wszystkiego zachciało, człowiekowi może się w głowie zakręcić, gdy pomyśli o tym wszystkim ... macie gdzieś whiskey albo chociażby rum? Przepłukał bym sobie gardło- "co za bzdury" pomyślałem jednocześnie, cała ta podróż była bardzo, bardzo męcząca -Co Estelle, może wypijesz trochę i opowiesz coś o sobie, bo po tym okresie, to nie wiem o tobie zupełnie nic ... ty za to wiesz o mnie bardzo dużo- uśmiechnąłem się lekko, przynajmniej można coś uzyskać z tej podróży
- No cóż... - Estelle nacisnęła ukryty guzik i nagle w gładkiej ścianie pojawił się mały barek. Kobieta nalała tobie drinka. Sama też wzieła. - Te wiadomości co do tej pory słyszałeś, to prawda. Byłam prostytutką, ale to i tak był lepszy los niż niewolnicy. Byłam ładna, więc pracowałam w porządnym burdelu, gdzie nerwowi klienci dostawali po mordach, nawet jeśli to byli genarałowie czy jagulowie. Potem pojawił się Tavik i za niewyobrażalną sumę 20 000 sztabek złotego latinum wykupił mnie. To było dla mnie szokiem, bo za taką cenę mozna miec nawet z tuzin urodziwych kobiet. Ale on chciał mnie. Dostrzegł we mnie potencjał i wyszkolił na morderczynię i szpiega. Teraz podróżuje z nim i resztą dziewczyn i pracujemy dla rebelii. I cos ci powiem, O'Connor. Nie wierz w propagandę o początku walki. To nie zaczęło się od Sisko i jego ekipy. Przez lata istniał ruch, który miał na końcie dziesiątki statków i tysiące żołdaków Sojuszu. On tylko rozpowszechnił hasło, dzięki któremu juz niedługo uda się zrzucić jarzmo tych brutalnych swiń.
Upiłem łyk i popatrzyłem na nią z większym podziwem i szacunkiem w oczach -No proszę widać mamy podobne myśli, może i na to nie wyglądam ale walczę od dłuższego czasu ... widziałem rzeczy, o których lepiej zapomnieć - upiłem większy łyk i popatrzyłem kobiecie prosto w oczy -Kiedy człowiek pochodzi z takiej rodzinny ma pewne tradycje, O'Connorowie walczyli w każdej wojnie od XVIII wieku. I często ponosili największą cenę-Odłożyłem pustą szklankę obok siebie -Powiedz, co przyciągnęło ciebie do walki ... każdy za coś walczy, każdego coś napędza ... Tavik musiał zauważyć jaki jest twój cel ... mnie też to interesuje ... jaki? o czym marzysz Estelle? Gdzie chciała byś się znaleźć za 10 lat?- powrócił mój akcent ... typowy irlandzki akcent, zawsze tak było jak się odprężałem lub denerwowałem ... w bardziej oficjalnych sytuacjach starałem się go unikać, byłem dumny ze swojego dziedzictwa, ale było to również bardzo charakterystyczne, było by głupio, gdyby jakiś wróg skojarzył sobie coś z tym akcentem, a później skojarzył np. moją twarz ...
- Za kogo walczę? Za siebie. Wolę zabijać Klingonów niż pod nimi leżeć. Poza tym Tavik założył mi konto w Imperium Romulańskim. To takie zabezpieczenie na przyszłość. A co mam robić za 10 lat? - upiła łyk ze swego drinka. - A czym marzy kobieta? O mężczyźnie, który ją kocha i nie zdradza, o dzieciach, o spokojnym życiu z dala od tego wszystkiego. To są moje marzenia i raczej wątpie, że kiedyś się ziszczą, szczególnie tutaj.
Uśmiechnąłem się -Proste marzenie, ale piękne. A kto wie czy się nie spełnią. Wojna się w końcu skończy i tacy jak ty, będą mogli wrócić do życia w pokoju--Tacy jak ja?- zapytała marszcząc czoło-Cóż tacy jak ja zazwyczaj umierają młodo, a jak nie ... hmm obawiam się, że walka to jedyne co umiem, mam niewiele pieniędzy, a jak by mnie złapali mogę liczyć najwyżej na szybką śmierć ... oho przynajmniej jestem kapitanem Rebelii, bez okrętu co prawda obecnie, ale mam nadzieję, że jakiś otrzymam po powrocie - patrzyłem jak Estelle napełnia mi szklankę -Dzięki - powiedziałem biorąc ją od niej, upiłem łyk -Może to ja źle wybrałem profesję? Tutaj całkiem nieźle wam się powodzi, piękny okręt, chociaż ja wolę takie z zębami-
- Zęby to on ma. Posiada 2 wyrzutnie torped z przodu oraz kilka dezruptorów spiralnych. Łącznie odpowiada to sile małego niszczyciela. A piraci nie spodziewają się po czymś takim porządnej broni. No i 2 razy mieliśmy zdobyczne statki.Dalszą konwersację przerwał głos Tavika.- Uwaga, nasi goście właśnie zakończyli badania. Odprawa dla drużyn McPersona i Estelle za 2 godziny.
Popatrzyłem na nią po czym uśmiechnąłem się -Ja i tak wolę mojego Defient'a Dreadnought to dobry statek- powoli wstałem -A teraz muszę cię przeprosić Estelle, ale po nocy spędzonej w celi mam zamiar się wymyć ... poleżeć trochę w tej twojej wannie ... może trochę mnie to odpręży ... są dwie godzinny, więc chyba nie ma nic innego do roboty- po tych słowach zacząłem zbierać rzeczy i iść do łazienki.
- Nie martw się. Nie będę podglądać. Zresztą muszę się przebrać - w takim stroju na odprawie wyglądałabym trochę komicznie.
Wszedłem do środka a drzwi zamknęły się za mną. Zdjąłem wszystkie swoje rzeczy i rzuciłem je na podłogę. Puściłem wodę i spokojnie poczekałem aż napełni się po brzegi. Bez zbędnych ceregieli wsunąłem się do środka. Woda była gorąca, bardzo gorąca. Położyłem się i zamknąłem oczy, ostatnie parę dni było naprawdę ciężkich, a teraz noc spędzona w areszcie, byłem zmęczony. Po chwili wziąłem mydło i szampon ... przyjemnie było zmyć z siebie ten brud ... Przebrałem się w czyste rzeczy jeansy i skórzaną kurtkę, i wyszedłem z łazienki. Wyreplikowałem sobie nóż i ostrzałkę i gwiżdżąc ostrzyłem sobie nóż, od czasu do czasu popijając irlandzkiej whiskey ze szklaneczki. Przypiąłem nóż do pasa, to samo robiąc z pistoletem dizruptorowym. Jednakże pozostała jeszcze godzina, postanowiłem pozabijać czas replikując sobie gitarę. Tym sposobem szarpiąc druty i śpiewając pijackie piosenki nadszedł czas na odprawę. Odłożyłem wszystkie rzeczy, wziąłem swój pas i spokojnie ruszyłem do sali odpraw.
Przybyłeś parę minut przed czasem, ale w środku i tak byli wszyscy.- Skoro juz jesteśmy wszyscy, to czas zacząć. - rzekł Tavik. - Pani Ayu?- Oto obraz mojej planety. - rozpoczęła kobieta w cieniutkim skafandrze, pod którym widać było cyrkulację wody i wskazała na ścienny panel. - Z widoku planetranego nic szczególnego nie widać, więc przybliżymy. Oto region, gdzie istnieje najwięcej ośrodków wypoczynkowych oraz jedna z większych kopalń. - ukazał się widok na kilkadziesiąt wysepek, a czarny ślad pod wodą wskazywał kopalnię. - Cele godne ataku to: pałac gubernatora, dobrze chroniony, koszary obok, szkoła dla klingońskich wojowników, port kosmiczny dla urobku z kopalni, port ze statkami i jachtami oraz podwodny kompleks wypoczynkowy. Sami oceńcie co jest godne ataku.- Ja głosuję na mieszanke celów wodnych i lądowych. - rzekła Estelle. - Proponuję zabójstwo gubernatora, sabotaż w porcie kosmicznym i zniszczenie kopuły podwodnej. To są cele, które zabolą ich najbardziej.- O'Connor? Co tym o tym sądzisz? - zapytał Tavik.
Uśmiechnąłem się lekko -Estelle wymieniła fajne cele, moim zdaniem jednak da to śmieciom szanse na zebranie się. Uważam że kropnięcie gubernatora to fajny pomysł, ale może być trudny do zrealizowania. Po pierwsze powinniśmy wysadzić koszary wprowadzi to małe zamieszanie i da możliwość kropnięcia szefa całego tego bajzlu. Co do reszty celów sabotaż w porcie kosmicznym to dobra sprawa, wystarczyło by się dobrać do któregoś z okrętów i poszperać przy silniku, jak by wybuchł to zabrał by parę innych z sobą. Co do ataku na kompleks wypoczynkowy, oprócz ludzi z sojuszy mogą tam też być ludzie, ograniczył bym straty wśród ... nazwijmy to możliwych współpracowników.
- Pod kopułą służą tylko zaufani służący, którzy będą was traktować jak wrogów. - wtrąciła Aya. - Nie przejmujcie się nimi.- Koszary są super bronione, a co do pałacu to dostaniemy kilka wejściówek na jedno z przyjęć. na szczęście będzie łączone czyli wszystko odbędzie się w spokoju i z godnością i nie będzie walenia się po mordach. - rzekł Tavik.- Okrętem spróbuje się sama zająć, chyba że ktoś potrzebuje mnie gdzie indziej. - poinformowała Lira.- Czy ktoś ma jeszcze cos do powiedzenia? - zapytał Volka.
Siedziałem cicho, jak zresztą wszyscy siedzący w sali. Skoro cele zostały wybrane wcześniej, nie było sensu odgrywać żadnego przedstawienia. Zresztą jak tylko ta odprawa się skończy będę mógł skoczyć rozerwać się w holodecku albo na stołówce.
Nagle odezwała się Ilana:- O'Connor, coś taki milczący? Jesteś naszym szefem. Bo pomyślę, że H'kress była lepsza...
Popatrzyłem na Ilianę: -Myśl co chcesz, ale zachowaj te myśli dla siebie, nie wziąłem cię na tą misję żebyś myślała,-powiedziałem spokojnie, a jednocześnie moja ręka spoczęła na pistolecie gdybym zobaczył jakiś ruch. Po chwili dodałem patrząc w stronę Tavika -skoro będziemy już na przyjęciu można by podkraść się pod koszary i je wysadzić, nadal uważam, że to ważniejszy cel niż jakaś kopuła. Poza tym jak zabijemy gubernatora na przyjęciu możemy być jednymi z głównych podejrzanych, jak zaczną nas sprawdzać może być problem -
