Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Komandos wyjął nóż i zaczął skradać się do strażnika z zamiarem zatkania mu ust i uciszenia go na zawsze ... Ners osłaniała go ze swojej kryjówki ...
BHM wszedł do środka i zaczął badać pacjenta. Jednoczesnie strażnik patrzył na nich ze znudzeniem. Skiff podkradł sie do niego i złapał za usta. Jednocześnie wbił mu nóż w kręgosłup. Uderzenie było śmiertelne, ale nagły ból sparaliżował mu rekę. Nausikanin w odruchu agonii zacisnął zęby i wgryzł się w dłoń komandosa. Gdy ten ją wyszarpnął trysnęła krew z kikutów dwóch najwiekszych palców. Jednocześnie pozostałe oraz cała dłoń była mocno pocharatane.
Skiff stłumił krzyk, ale upadł na kolana trzymając się, za rękę. Ners wybiegła i drąc część swojego ubrania obwiązała mu palce. Ja tymczasem patrzyłem zdziwiony na to wszystko-Czy ktoś, może mi wytłumaczyć, co tu się dzieje?- zapytałem-To długa historia szefie, ale on nam pomógł, za to, że go zabierzemy ze sobą-Popatrzyłem na BHM -Ładnie, ładnie, gdzie jest twój główny program?-
- W urządzeniu co trzymał strażnik. - rzekł BHM opatrując rany. - Zrobiłem obejście zabezpieczeń i zawsze się przenosze w całości. Tavik i Lira niczego nie zauważyli. Przykro mi, panie Skiff, ale na razie zatamowałem rany. Palce sklonujemy później.
Chwyciłem urządzenie BHM i podniosłem je -No dobra, w takim razie ruszamy z tobą ... Skiff musisz iść-Komandos wstał -Jasne szefie ... jaki plan?- -Cóż zdaje się, że impreza się lekko rozkręciła ... czas opuścić ją jednak po angielsku ... idziemy do hangaru, pożyczymy jakiś prom i znikamy - Wziąłem broń strażnika i dałem znak, żebyśmy ruszali ... najlepiej było by przekraść się do hangaru bez walki i uciec zanim zorientują się co się dzieje ...
Przemykaliście po pokładach. Hangar był coraz bliżej, gdy nagle z wszystkich głośników rozległ sie głos Estelle:- O'Connor, ty gnoju. Jak cię dorwę to wypruje ci wszystkie flaki. - jednocześnie włączył się czerwony alarm. - Tu Estelle Danin, obecna kapitan. Skiff, Ners i O'Connor mają być niezwłocznie zatrzymani. W razie oporu - zabić.
-Dobra spieszymy się ... jak to mówił mój przodek skoro nie możemy zrobić tego cicho zróbmy to najgłośniej jak się da niech wiedzą co w nich uderzyło - powiedziałem uśmiechając się szaleńczo. Przyspieszyliśmy -Ners wybierz prom i uruchom go razem ze Skiffem jak się już znajdziemy w hangarze, ja będę zatrzymywał naszych wrogów- popatrzył po twarzach kompanów po czym uśmiechnąłem się -Jeżeli nas złapią to zabiją, dlatego nie możemy dać się złapać ... jasne?- odpowiedziały mi przytaknięcia -Cóż dowiedzą się dlaczego zwą mnie szalonym irlandczykiem ... - rzuciłem jeszcze zbliżając się do hangaru. Ners w tym czasie sprawdzała odczyty tricordera
Trikorder wskazywał na kilka osób, które również zdążały do hangaru.- Estelle do wszystkich mężczyzn. Ten kto dorwie O'Connora, nieważne żywego czy martwego, może liczyć na specjalną nagrodę następnej nocy.W hangarze znajdowały się 2 kardazjańskie promy i jeden lądownik piechoty klasy Gorvall bez napędu warp.
-Co za sprzedajna .... - rzuciłem ale moje słowa zginęły w huku stóp w hangarze. Ners i Skiff wraz z BHM wpadli do jednego z cardasiańskich promów i zaczęli go rozgrzewać. Ja w tym czasie schowałem się za skrzynkami niedaleko promu, ułożyłem tricorder i przygotowałem do odparcia ewentualnych ataków i szybkiego wycofania się gdy tylko prom będzie gotów do lotu.
Trikorder wskazywał już z 10 napastników. Pierwszych trzech wpadło do hangaru i zaczęło strzelać do promu, tworząc czarne plamy w miejscach trafień.
Skiff i Ners, wraz z BHM zaczęli odpalać prom, który powoli zaczął budzić się do życiaTymczasem ja zacząłem strzelać do napastników, śmiejąc się i krzycząc -Chodźcie tu! Chodźcie! Poślę was do piekła psy! A jak już spotkacie diabła to powiedźcie, że to O'Connor was przysłał!!
Napastnicy byli kompletnie zaskoczeni i padali po kolei. Ale kolejni już wiedzieli, gzdie jesteś i zaczeli cię mocno ostrzeliwywać. Jeden z pocisków przebił się przez skrzynię i trafił w trikorder. Zostały z niego tylko dymiące szczątki.Prom uniósł sie w powietrze.- O'Connor, koniec zabawy! - usłyszałeś głos Ners, która z otwartego luku strzelała w jeden z korytarzy, gzdie kryli się napastnicy.
Przestawiłem broń na ostrzał ciągły aby zasypać przeciwników ogniem. Nie będzie to może za bardzo celne, ale zawsze da mi możliwość wycofania. Podniosłem się i ruszyłem biegiem w stronę promu cały czas strzelając. Przy promie podskoczyłem, a gdy tylko znalazłem się w środku wrzasnąłem-Zamykajcie! Koniec imprezy!-
Prom wystrzelił z dezruptorów i wyrwał dziurę w ścianie. Po chwili wyleciał w kosmos.- A jednak się udało. - uśmiechnęła się Ners.Nagle coś ciężkiego uderzyło ją w głowę i padła zalana krwią. Jak zdołałeś zauwazyć było to urządzenie, w którym BHM był zapisany.- Ty umrzesz ostatni. - usłyszałeś od strony kabiny pilotów. Stała w niej Estelle i mierzyła do ciebie z dezruptora. - Tylko bez strzelania. Mam ustawiona szeroją wiązkę na zabijanie. A chcę cię udusić gołymi rękoma.
Swój karabin trzymałem nadal -Jeżeli chcesz walczyć to odrzuć tę broń ... a może wolisz pogadać o tym kim jest Tavik? Dla niego liczy się tylko jego interes, nic więcej. Nie obchodzi go rebelia, sprzedał by mnie za pogłaskanie po główce od pierwszego lepszego Gula. Szczerze powiedziawszy nie mam ochoty umierać z powodu takiego faceta. A ty? A może to jest prawdą co powiedział BHM? Komputer wyłącz wszystkie holoemitery na promie - rzuciłem ... szczerze powiedziawszy nie wierzyłem, że to coś da, ale warto było spróbować. Poza tym moja przemowa miała odwrócić uwagę, od mojej próby przestawienia broni ...
