Romulanka znalazła jakieś pomieszczenie i zabarykadowała drzwi. Pozostawało tylko czekać.Minęło kilknaście minut i zostały przeniesione na prom. Były już tam Estelle i Lira.- Nasz biedny szef ochrony został zaszlachtowany. - Trillka udawała zmartwioną.- Zadanie wykonane? - zapytała Estelle.- Tak, generatory wybuchną na sygnał. Mam odpalić?- Tak.Arana nacisnęła detonator. Nie było widać efektów wybuchu, ale czujniki promu ją odnotowały.- Teraz pora lecieć na plac. W końcu nie możemy się zpóźnić.Bół był mocny, ale dało sie go przeżyć. Otworzyłeś opuchnięte oczy. Byłeś w jakimś mrocznym pomieszczeniu, okryte jakąś szmatą. Co dziwne podłoga się chybotała. Dopiero po pewnym czasie uświadomiłeś sobie, że leżysz w wozie zaprzężonym w jakieś zwierzęta.- Siemanko, szefie. Ale nas urządzili, prawda? - usłyszałeś głos Trenetha.