Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Komandos rozejrzał się i wyjął tricorder, sprawdził odczyty, nie chcąc mieć żadnych nie miłych niespodzianek, gdy tylko znajdą się w budynku i powoli ruszył na swoją pozycję.
W pobliżu nikogo nie było. Konstrukcja budynku też była dobra, schody nie miały żadnych dziur, pułapek też nie było.- Chyba wszystko w porządku. - rzekła H'kress i wyjęła z worka walizkę. W środku znajdował się klasyczny karabin snajperski na naboje prochowe. Kilku minut montażu i był gotowy do akcji.- Teraz czekamy na egzekucję. - Wing obserwowała przez lornetkę plac, gdzie kilku robotników składało szubienicę na trzech skazanych.
Skiff przechadzał się po dachu ... zawsze był nerwowy przed akcją, a co dopiero przed taką akcją, będzie się działo, oj będzie. Sprawdził tricorderem najbliższą okolicę dla pewności, a potem usiadł i oparł się o jedną ze ścian. Trzeba się przygotować ...Betazoidka przyglądała się chwilę placowi, w końcu odłożyła lornetkę i popatrzyła na kocicę, ta zachowywała się spokojnie, bardzo spokojnie. Iliana żałowała, że nie ma takiego opanowania, nigdy nie brała udziału w takich akcjach, ona miała tylko przesłuchiwać. Ciągle miała nadzieję, że Vulcanin złapie zdrajcę i uda się wyłączyć ten program przed egzekucją.
Na placu skończyła się budowa szubienicy. Powoli też gęstniał tłum. Jak za dawnych czasów lud chciał doznac mocnych wrażeń - egzekucja na pewno je dostarczy.Tymczasem parę godzin wcześniej, gdy zamachowcy opuścicli prom, Estelle spojrzała na resztę.- Lecimy do szefa ochrony z wizytą. Podzielcie się na dwie drużyny. jedna wchodzi na teren, druga pilnuje okolicy. Do tej pierwszej na pewno wejdą ja, Sam i Lira.- Biorę drugą drużynę. - rzekła Weenedth. - Wezme ze sobą kucharza. Jak pojawi się Tavik to się przyda. - Wchodzę do środka. - uśmiechnęła się Arana. - Chce wreszcie postrzelać do Klingonów.Po kilku minutach prom był nad budynkiem. Ekipa została teleportowana w okolicy tylnego wyjścia. Statek z pierwsza drużyną na pokładzie zaczął udawać patrol powietrzny.Wejścia pilnowało dwóch młodych Klingonów. Bez problemu zostali wyeliminowani. Gdt Lira otwierała zamek kodowy, Estelle popatrzyła na drużynę.- W środku się rozdzielimy. Ja pójdę z Lira, ty Arana z Samanthą. Musimy dostać się do pokoju kontroli inhibitorów w mieście. - zamek piknął i drzwi posłusznie się otworzyły. - Powodzenia. - wraz z hakerką zniknęła w środku.
Samantha rozejrzała się nerwowa i popatrzyła na Romulankę -To gdzie idziemy?- wolała by być gdzieś zupełnie indziej, nie uśmiechało się jej zginąć w jakimś programie
- Poszły w prawo, to my w lewo. - odpowiedziała Arana. - Tylko wyjmij broń, dodatkowy ogień zawsze się przyda. - mówiąc to pokazała trzymany w jednej ręce karabin, a w drugiej granat.
Sam przytaknęła głową i sięgnęła po dizruptor. Ustawiła wiązkę na zabijanie i powoli ruszyła za Araną.
Korytarze były puste. Byłoby to dziwne, ale przecież większość pracowników poszła ochraniać plac. Słychać było czasami jakieś strzępki rozmów.Nagle Arana zauważyła strażnika. Stał odwrócony plecami do kobiet i cicho sobie pogwizdywał. Romulanka nie zamierzała się bawić w podchody i ciche zabójstwo, jeden strzał spowodował wyparowanie nieszczęśnika.Tymczasem Sam szukała źródeł energii i niezwykłych odczytów na trikorderze. Wykryła 2: w piwnicy i na 3 piętrze.- Jak sądzisz, która z nich to kontrola inhibitorów? - zapytała Arana.
-Nie wiem - zaczęła bawić się trikorderem mając nadzieję, że dostanie jakieś lepsze odczyty
- To pomyśl logicznie! - huknęła na nią Arana. - Szef ochrony rezyduje na ostatnim piętrze czy w piwnicy?
Złodziejka odgarnęła swoje włosy -Krzycz głośniej dziewczyno, może jeszcze nie wszyscy wiedzą, że tu jesteśmy ... - powiedziała i zaczęła iść w stronę odczytów dochodzących z piętra
- I tak nikogo nie na tym piętrze. Kto cię, kurde wyszkolił? Idziemy na dół, rozwalimy generatory. Piętrem zajmuje się Lira.W piwnicy też nikogo nie było. Kobiety doszły do generatora. Pierwszą przeszkodą było pole siłowe oraz drzwi zamykane na zamek kodowy.
Sam podeszła do zamka i popatrzyła na niego, po chwili wyjęła sprzęt, który był pomocny przy tego typu robotach i zaczęła bawić się przy zamku-Daj mi minutkę - powiedziała
- Odliczam. - syknęła Romulanka. Widocznie zdenerwowało ją wcześniejsza niefrasobliwość złodzieji. Zajęła dobrą pozycję do obrony i trikorderem sprawdzała czy coś nie podchodzi.
Sam rozpylił proszek, który w zetknięciu z tkanką biologiczną świecił, po czym szybko wyjęła drugie urządzenie elektryczne i podłączyła je do zamka, na nim miała wpisywać kod, rozejrzała się szybko dookoła siebie jako przyzwyczajenie ze starych czasów i czekała ...
