Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan O'Connor
Skif postępował z nogi na nogę. Coś bardzo mu się nie podobało, nie wiedział co, ale miał złe przeczucia. Żył już tyle lat i brał udział w tylu akcjach ... coś musiało być nie dobrze. W końcu zdecydował się i wszedł do pomieszczenia gdzie siedziała większość zespołu-Mamy jakieś informacje o naszych?-
- Spokojnie, kitku. - odpowiedziała Estelle. - Jennifer albo dobrze się bawi w więzieniu, albo pije kawę w okrętowym ambulatorium. Jeszcze trochę i ją zobaczysz.- A w nocy ogrzejesz. - mruknęła Lira i zachichotała wraz z Samanthą.Nagle promem lekko zakołysało.- Cholera, ktoś do nas strzela! - krzyknęła H'kress. - Jeden strzelec. To ten dziadek. - dała zbliżenie na jakiegoś dziadka, który machał ręką. Jakby wiedział kto jest w promie.
Sam popatrzyła na zbliżenie -Zaraz, coś tu nie gra czy to nie ten kucharz, którego O'Connor ratował ... ale przecież on nie żyje ...-Komandos nie odpowiedział nic na docinki kobiet i popatrzył na obraz -Wygląda na to, że coś od nas chce ... jeżeli to faktycznie trup, może być ciekawa rozmowa z nim ...-
Po chwili został teleportowany na pokład.- No wreszcie. - ze zmęczeniem usiadł. - Jakie to ciało jest słabe. A... - popatrzył na wymierzone w siebie lufy. - Nie wiecie kim jestem? Nosiciel Tavika, jego pewnie znacie. Bo wami dowodzi, prawda koteczku? - mrugnął do Caitanki.- O co chodzi? - zapytała Weenedth. - Nie miałeś ingerować w grę...- Muszę. Widzicie, mamy problem. Na okręcie jest zdrajca. W naszej załodze. Świnia nie chce, abysmy dolecieli na Rogel. No i sabotował holodek. Wyłączył, a raczej zmodyfikował protokoły bezpieczeństwa. Z pozoru wygląda to normalnie, dostaje ktoś w ryj i boli, tylko jak umieracie to już naprawdę. Nie ma teleportacji do ambulatorium. Zostające w programie ciała nie są holograficzne tylko wasze.- Co ze złapanymi? - zapytała Wing.- Próbowali uciec. Ale generał ich złapał. Będą powieszeni na głównym placu za jakieś 2 godziny. Musicie ich odbić, a przynajmniej zrobic trochę zamieszania. Jeszcze trochę i uda mi sie wyłączyć program. A potem zajmiemy się zdrajcą. Macie pytania?
Skiff popatrzył na ciało-Czy mają iniektory transportu? Bez nich będziemy mogli przenieść naszą grupę bez żadnych problemów--Phi, jeżeli mają będę mogła je wyłączyć, tylko ktoś będzie musiał mnie ochraniać gdy będę to robiła- dodała złodziejka. Iliana popatrzyła na resztę -Chyba musimy się zbierać, lepiej żeby jednak naszych nie powiesili-
- Oczywiście, że mają i to dobrze poukrywane. Sam robiłem ten program i wiem, że tak łatwo nie pójdzie. Ale nie przewidywałem, że ktoś użyje promu, to daje wam ogromna przewagę. Kontrola wszystkich inhibitorów znajduje się w budynku szefa ochrony miasta, niedaleko więzienia. Tym szefem jest pijak i obibok, ale służą pod nim młodzi żądni chwały wojownicy. Tych trzeba będzie wyeliminować.
-Akcja musi być szybka, grupa powinna dostać się do budynku szefa ochrony. Sam będziesz miała chwilę aby wyłączyć inhibitory. Kiedy tylko zostaną wyłączone musicie przenieść naszych, jak najszybciej i musimy ich przenieść naraz. Potem przeniesiecie nas z budynku szefa. Chyba musimy na razie dać sobie spokój z misją - powiedział Skiff
- Ja uważam, że powinniście zabić generała. Jak padnie to spadna morale Klingonów. Do tego potrzeba snajpera, więc chyba ty Skiff pójdziesz. To nie będzie takie trudne, zgodnie z programem ma sie wystawić na strzał tuż przed wykoanien wyroku.
-Jeżeli nadal postępuje zgodnie z twoim programem, ten szpieg mógł wprowadzić jakieś modyfikacje. Poza tym, jeżeli zabijemy Generała nasi towarzyszy mogą zawisnąć. Naszym priorytetem powinno być wyciągnięcie ich ...-
- Tak czy siak mają przecież zawisnąć. Spokojnie Skiff, będziesz strzelał z odległości ponad kilometra i to ze starej, dobrej prochowej snajperki. Czegoś takiego nie przewidziałem pierwotnie z programie, więc będzies mieć przewagę. W zamieszaniu po zabiciu generała wysadzenie inhibitorów, pobranie wieszanych i ucieczka.
-No dobra, ale musimy zrobić to właściwie jednocześnie, żeby nie powiesili ich wcześniej ...-
- No to bierzcie się do roboty. Na razie wracam na okręt, aby zając się zdrajcą. Tylko nie wyrzucajcie ciała bo jeszcze tu wpadnę. - po tych słowach kucharz osunął się bez życia na podłogę.
Skiff popatrzył na resztę-No dobra, musimy zrobić to szybko ... uważam, że najlepiej będzie po cichu dostać się do budynku zarządcy, wspiąć się do jego pokoju, tam Sam zajmie się naszym problem z transportem, a reszta oczyści budynek ...
- Ok. - mruknęła Estelle. - Zapewne idziesz stuknąć generała. Bierzesz jakieś wsparcie czy reszta idzie do szefa ochrony dać prezenty?
